Historia MŚ: mundial 2022 w Katarze – Leo Messi przeszedł grę

Przed startem mundialu w Katarze zabraliśmy Was w podróż przez kolejne turnieje Mistrzostw Świata – począwszy od 1930 roku i turnieju w Urugwaju po rok 2018 i MŚ w Rosji. Obecnie zbliżamy się do kolejnego najbardziej prestiżowego turnieju reprezentacyjnego, więc aktualizujemy naszą serię o ostatni mundial, rozegrany w 2022 roku w Katarze.

Wybór gospodarza, który generował problemy

Wybór Kataru na gospodarza piłkarskich Mistrzostw Świata to jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji, jakie podjęła FIFA. Zarzuty łapówek, jakie mieliby wręczać przedstawiciele azjatyckiego państwa działaczom Światowej Federacji Piłkarskiej są powszechnie znane. Zostawiając jednak tą sprawę na boku, przyznanie organizacji turnieju Katarowi stworzyło spore problemy, które FIFA musiała rozwiązać.

REKLAMA

Po pierwsze, FIFA wymagała, aby turniej odbywał się w czerwcu i w lipcu. To standardowy czas, w którym rozgrywane są największe turnieje reprezentacyjne. Po sezonie ligowym piłka klubowa odchodzi w cień, a oczy piłkarskich kibiców zwrócone są na kadry narodowe. Dotychczas finały MŚ zawsze odbywały się w czerwcu, w lipcu lub w sierpniu (był wyjątek, gdy rozpoczynał się jeszcze końcem maja). W przypadku turnieju w Katarze uznano to za niemożliwe ze względu na temperatury, jakie tam wówczas panują i przeniesiono turniej na listopad i grudzień. To oczywiście wymagało dokonania wielu zmian w sezonowym kalendarzu piłkarskim. Rozgrywki ligowe musiały zostać przerwane, a jesienne zgrupowania reprezentacji okrojone tylko do wrześniowego oraz ewentualnie rozegrania meczu kontrolnego tuż przed wyjazdem na mundial.

Kolejnym problemem był brak tradycji piłkarskich w Katarze

Cała infrastruktura potrzebna do zorganizowania Mistrzostw Świata musiała powstać niemal od zera. Katar przeznaczył na ten cel – licząc nie tylko stadiony, ale też wszystkie obiekty z zakresu turystyki – aż 220 miliardów dolarów, pięć razy więcej niż wszyscy poprzedni gospodarze 21 poprzednich mundiali razem wzięci. Dla małego, ale botego kraju była to jednak niezbędna inwestycja w promocję poprzez sport. Zorganizowanie Mistrzostw Świata miało przedstawić Katar jako kraj nie tylko rozwijający w społeczeństwie kulturę piłkarską, ale także bezpieczny do życia, luksusowy oraz dobrze zorganizowany. Państwo dbało o każdy szczegół wizerunkowy, ale przy niektórych sztuczkach zostali zdemaskowani. Ponoć, aby zapełnić stadiony organizatorzy rozdawali bilety imigrantom pracującym w Katarze. New York Times przedstawił także, że ultrasi Kataru, którzy zapewniali żywiołowy doping podczas meczów reprezentacji byli opłacanymi kibicami z Libanu.

Jednym z najpoważniejszych zarzutów wobec organizacji mundialu w Katarze był wyzysk pracowników odpowiedzialnych za budowę stadionów. Media regularnie poruszały temat niewolnictwa w Katarze oraz fatalnych warunków pracy w ogromnym upale. W lutym 2021 roku Guardian wyliczył, że w Katarze zmarło 6751 pracowników z Nepalu, Indii, Bangladeszu, Pakistanu czy Sri Lanki. Badania te uwzględniały jednak wszystkich pracowników, a nie tylko tych, którzy wykonywali obowiązki przy budowie obiektów pilkarskich. Dokładnej prawdy więc nie poznaliśmy. – W trakcie pracy zmarło 400-500 zatrudnionych przez nas osób. Dokładnej liczby nie znam, obecnie ją ustalamy. To najwyższa cena, jaką zapłaciliśmy za organizację mundialu – mówił Hassan Al-Thawadi, kierujący komitetem organizacyjnym MŚ.

Aspekty pozytywne MŚ w Katarze

Katar miał jednak także argumenty za dobrym zorganizowaniem Mistrzostw Świata. Największą zaletą tego państwa jest mała powierzchnia, przez co reprezentacje nie musiały wiele podróżować na mecze. Dwa najbardziej oddalone od siebie stadiony dzieliło jedynie 67 kilometrów. Ponadto budżet, jaki Katar włożył w przygotowanie mundialu zmniejszał ryzyko organizacyjnych wpadek. Stadiony były klimatyzowane, więc wysokie temperatury (w Katarze nawet późną jesienią panują upały) nie byly dla zawodników problemem nie do przeskoczenia. Nie mogli narzekać także kibice, którzy chcieli zobaczyć jak najwięcej spotkań, ponieważ pod względem logistycznym turniej był bardzo dobrze zorganizowany. Polak Grzegorz Staniszewski obejrzał na żywo 56 z 63 meczów Mistrzostw Świata w Katarze. Gianni Infantino również pojawiał się na trybunach na każdym spotkaniu, a w przypadku, gdy w ostatniej kolejce fazy grupowej były one rozgrywane równocześnie, zmieniał stadion w przerwie meczu.

Wykluczenie Rosji

Największą niespodzianką w strefie UEFA był brak awansu reprezentacji Włoch, która w półfinale barażów odpadła z Macedonią Północną, a wcześniej w grupie eliminacyjnej znalazła się za Szwajcarią. Musimy odnotować także brak Rosji, która po inwazji na Ukrainę została wykluczona przez FIFĘ z baraży o awans na mundial. Duża w tym zasługa PZPN-u, ponieważ to właśnie nasza kadra miała zmierzyć się ze Sborną w półfinale baraży, ale po deklaracjach najważniejszych piłkarzy, że nie zamierzają zagrać przeciwko Rosji, oficjalnym komunikacie PZPN, do którego przyłączyły się także inne kraje, FIFA pod presją podjęła decyzję o dyskwalifikacji poprzedniego gospodarza Mistrzostw Świata. Reprezentacja Polski automatycznie przeszła więc do finału, w którym zmierzyła się ze Szwecją i na Stadionie Śląskim w Chorzowie wygrała 2:0 w pierwszym oficjalnym meczu Czesława Michniewicza jako selekcjonera seniorskiej kadry narodowej.

Eliminacje rozpoczęliśmy pod wodzą Paulo Sousy. W grupie z Anglią, Albanią, Węgrami, Andorą i San Marino zajęliśmy drugie miejsce, co pozwoliło nam zakwalifikować się do baraży. Portugalski szkoleniowiec już po eliminacjach, pod koniec 2021 roku, zdecydował się na rezygnację z prowadzenia reprezentacji Polski. Powodem była lukratywna oferta z brazylijskiego Flamengo, ale po czasie widać, że wpływ na decyzję Paulo Sousy miała też zmiana władzy w Polskim Związku Piłki Nożnej, ponieważ Portugalczyk miał nie dogadywać się z Cezarym Kuleszą. Nowy prezes PZPN-u stanął przed trudnym zadaniem, aby znaleźć selekcjonera, który przygotuje zespół na baraże. Wybór Czesława Michniewicza okazał się trafiony, ponieważ zrealizował on postawiony przed nim cel.

Wśród najbardziej zaskakujących uczestników europejskich na MŚ 2022 możemy wymienić Serbię, która wygrała grupę z Portugalią oraz Walię (awansowała po barażach), dla której był to pierwszy mundial od 1958 roku.

Żadna reprezentacja nie musiała czekać tak długo na awans na największą piłkarską imprezę na świecie, jak Walia

Jedynym debiutantem na Mistrzostwach Świata w Katarze był… ich gospodarz, który oczywiście na turniej kwalifikować się nie musiał. Po wielu latach wróciła także Kanada (ostatni i jedyny występ w 1986 roku). Reszta krajów to byli albo stali bywalcy światowego czempionatu albo kraje, które wystąpiły także na ostatnim mundialu w Rosji. Wśród nieobecnych możemy wskazać Kolumbię, która w dwóch ostatnich MŚ dochodziła do fazy pucharowej, a na Copa America w 2021 roku zdobyli brązowy medal. Z kontynentu afrykańskiego największym przegranym eliminacji była Nigeria, dla której był to drugi z ośmiu ostatnich mundiali, na który się nie zakwalfikowali.

REKLAMA

Skład finałowy

Układ grup Mistrzostw Świata 2022 wyglądał następująco (kolejność zgodna z koszykami, w których znalazły się reprezentacje podczas losowania):

  • Grupa A: Katar, Holandia, Senegal, Ekwador
  • Grupa B: Anglia, Stany Zjednoczone, Iran, Walia
  • Grupa C: Argentyna, Meksyk, Polska, Arabia Saudyjska
  • Grupa D: Francja, Dania, Tunezja, Australia
  • Grupa E: Hiszpania, Niemcy, Japonia, Kostaryka
  • Grupa F: Belgia, Chorwacja, Maroko, Kanada
  • Grupa G: Brazylia, Szwajcaria, Serbia, Kamerun
  • Grupa H: Portugalia, Urugwaj, Korea Południowa, Ghana

Nowością na mundialu było rozszerzenie limitu zmian do pięciu (sześciu w przypadku dogrywki, a jeśli zawodnik doznał urazu głowy to taka roszada się nie liczyła). Obowiązywało to już piłce nożnej od dłuższego czasu, ale na poprzednich MŚ trenerzy nie mieli takiej możliwości. Testowano również technologię pół-automatycznego spalonego, która wówczas nie była czymś powszechnym w futbolu.

Mundial 2022: Grupa A

Inauguracja turnieju odbyła się w niedzielę, 20 listopada 2022 roku o godzinie 19:00 czasu lokalnego (w Polsce 17:00) na Al Bayt Stadium, gdzie Katar podejmował Ekwador. Wszelkie nadzieje gospodarzy na zostanie sensacją turnieju szybko legły w gruzach. Katarczycy byli o klasę słabsi od Ekwadoru i przegrali 0:2, zostając tym samym pierwszym gospodarzem, który przegrał mecz otwarcia. To nie był jednak koniec negatywnych rekordów. Reprezentacja Kataru jako drugi organizator imprezy odpadł już na etapie fazy grupowej (wcześniej Republika Południowej Afryki w 2010 roku), ale zrobił w znacznie gorszym stylu. Turniej zakończył bez punktów i z bilansem bramek 1:7, co dla Felixa Sancheza Basa oznaczało rychłe pożegnanie się z posadą selekcjonera. Katar zdobył honorowego gola na turnieju, ale i tak żaden gospodarz nie czekał tak długo na trafienie, jak oni.

Grupę A wygrała reprezentacja Holandii, która punkty straciła jedynie remisując z Ekwadorem. Louis van Gaal kontynuował więc znakomitą serię meczów bez porażki podczas trzeciej już kadencji w roli selekcjonera kadry Oranje. Do Kataru jechali bowiem mając na koncie 15 spotkań bez przegranej. Van Gaal zapowiadał, że chcą zdobyć złoto i chęć sukcesu musiała być u niego bardzo duża, ponieważ nie zrezygnował z pracy, mimo że kilka miesięcy przed mundialem zdiagnozowano u niego raka prostaty. Kraj z Ameryki Południowej do ostatniego meczu fazy grupowej z Senegalem przystępowal więc z lepszej pozycji, ale porażka sprawiła, że to afrykańska nacja zameldowała się w 1/8 finału.

Mundial 2022: Grupa B

W grupie B z roli faworyta wywiązała się Anglia. Zespół Garetha Southgate’a zajął 1. miejsce z dorobkiem 7 punktów. Remis z nimi była w stanie ugrać reprezentacja Stanów Zjednoczonych, która również zameldowała się w 1/8 finału. Iran przyjechał do Kataru z najbardziej doświadczonym selekcjonerem na mundialach (z tych, którzy byli na MŚ 2022), ponieważ dla Carlosa Queiroza był to już czwarty turniej tej rangi. W 2010 roku poprowadził rodzimą Portugalię, a na trzy kolejne imprezy kwalifikował się z Iranem, natomiast ani razu nie potrafił wyjść z grupy. W Katarze musiał zadowolić się trzecim miejscem i zwycięstwem nad Walią. Dla Walijczyków powrót na Mistrzostwa Świata po 64 latach – nikt w historii nie miał dłuższej przerwy pomiędzy mundialami – nie był udany. Zespół prowadzony przez Roba Page’a zdobył tylko 1 punkt remisując w pierwszym meczu z USA.

Warto odnotować wydarzenia z 1. kolejki w grupie B. Mecz Anglii z Iranem trwał dokładnie 117 minut i 20 sekund. To najdłuższe spotkanie w historii MŚ nie licząc tych, w których grano dogrywkę. Spotkanie Walii z USA przeszło natomiast do historii jako pierwszy mecz, który rozpoczął się innego dnia niż rozpoczął. Pierwszy gwizdek sędziego rozbrzmiał o 22:00 czasu lokalnego, natomiast ostatni – już kolejnego dnia, dokładnie 52 sekundy po północy. Tak długie mecze były efektem zalecenia dla sędziów, aby doliczali więcej minut.

Mundial 2022: Grupa C

Reprezentacja Polski na drugim mundialu z rzędu trafiła do grupy, w której nie było żadnej innej europejskiej reprezentacji. Oczekiwania przed startem Mistrzostw Świata w naszym kraju nie były wygórowane. Liga Narodów rozegrana w czerwcu i we wrześniu, w której utrzymaliśmy się w dywizji A wyprzedzając innego uczestnika MŚ w Katarze, Walię i tak nie zwiększyła apetytów kibiców. Głównym powodem był defensywny styl gry, którego kibice reprezentacji Polski od dłuższego czasu mieli po dziurki w nosie. – My będziemy tak grać. Taka gra przynosi nam efekty. Nie oczekujcie od nas, że będziemy grać pięknie w piłkę – mówił tuż przed wyjazdem na mundial w wywiadzie po meczu z Chile dla TVP Sport Grzegorz Krychowiak, nastawiając kibiców na to jak będą wyglądały mecze kadry w Katarze. Zrobił to także selekcjoner, powołując na mundial zawodników bardziej „fizycznych” niż „technicznych”.

Optymizmu nie dodawała także atmosfera wokół reprezentacji związana z nominacją na stanowisko selekcjonera Czesława Michniewicza. Za trenerem ciągnęło się słynne 711 połączeń z „Fryzjerem”, szefem mafii ustawiającej mecze polskiej ligi na początku XXI wieku. Od podpisania kontraktu przez Michniewicza wielu dziennikarzy było do niego negatywnie nastawionych właśnie z tego względu, a selekcjoner nie chciał pozostawać im dłużny, więc gdy pojawiała się okazja próbował wbijać szpilki. To sprawiło, że – podobnie jak Jerzy Brzęczek – budował oblężoną twierdzę. Relacje z mediami postrzegał jako my (reprezentacja) kontra oni (dziennikarze), a wielu przedstawicieli mediów blokował w mediach społecznościowych.

Czesław Michniewicz zapowiadał jednak, że nie ma zamiaru wrócić do Polski przed Mikołajkami

Do wykonania tego celu potrzebował oczywiście awansu z grupy. Przed startem Mistrzostw Świata Czesław Michniewicz zaplanował spotkania z każdym żyjącym selekcjonerem reprezentacji Polski, który prowadził ją na wielkim turnieju, aby zrozumieć specyfikę tych rozgrywek. Wnioski jakie wyniósł można było zobaczyć już w rywalizacji z Meksykiem, a dotyczyły one tego, aby nie przegrać pierwszego meczu. To się udało. Do tego starcia podeszliśmy ultra-defensywnie i ugraliśmy bezbramkowy remis, mimo zmarnowania rzutu karnego przez Roberta Lewandowskiego, a serwis The Athletic, już po mundialu, umieścił to spotkanie na samym końcu w rankingu najlepszych meczów MŚ w Katarze. Większa część opinii publicznej widziała szklankę do połowy pustą, z kolei Michniewicz – do połowy pełną.

To co los zabrał nam w pierwszym meczu, oddał w drugim. Tym razem to rywale nie strzelili rzutu karnego. Choć bramki dla naszej reprezentacji zdobywali Piotr Zieliński i Robert Lewandowski to bohaterem meczu został Wojciech Szczęsny. Ponadto mogliśmy dziękować niebosom, że Matty Cash dokończył ten mecz, a nie otrzymał czerwonej kartki. To samo mogliśmy robić po spotkaniu z Argentyną, z czego bardzo dobrze zdawał sobie sprawę Czesław Michniewicz. Selekcjoner na konferencji prasowej użył słów, że „ktoś nad nami czuwał” i gramy dalej.

Zaczęło się od kolejnego obronionego rzutu karnego przez Wojciecha Szczęsnego, który wygrał pojedynek z Leo Messim.

Na początku drugiej połowy straciliśmy bramkę i zaczęło się kalkulowanie. Polacy zaczęli grać na przetrwanie i liczyć, że Meksyk nie będzie podwyższał prowadzenia przeciwko Arabii Saudyjskiej. Od drugiego gola Argentyny w 67. minucie rywalizacja doszła do tego stopnia, iż trzeba było liczyć żółte kartki. Mieliśmy tyle samo punktów, taki sam bilans bramek, remis w bezpośrednim meczu, ale reprezentacja Polski miał mniej żółtych kartek, przez co była na wygranej pozycji. Dlatego też zespół Michniewicza bronił bardzo pasywnie, mając świadomość, że każda żółta kartka oddala ich od celu, jakim jest wyjście z grupy. Mecz z Argentyną był więc chyba najbardziej absurdalnym spotkaniem reprezentacji Polski w ostatnich latach. Po czasie Nicolas Tagliafico na Twitchu mówił, że jeden z Polaków prosił go, aby już im nie strzelali.

Ostatecznie Polska wyszła z grupy lepszą różnicą bramek, ponieważ Arabia Saudyjska w doliczonym czasie gry – gdy Polska z Argentyną zakończyła już rywalizację – strzeliła na 1:2. Największą zbiorową radość w Polsce wywołał właśnie ten gol, który zrzucił kibicom kamień z serca, ale… w rzeczywistości nic nie zmieniał (Meksyk nadal potrzebował jednego gola do wyjścia z grupy, ponieważ wyprzedziłby Polaków dzięki większej liczbie goli strzelonych). Meksyk po raz pierwszy od 1990 roku ominął fazę pucharową mundialu, a Polska wyszła z grupy po 36 latach przerwy. Grupę wygrała Argentyna, mimo że turniej rozpoczęła od ogromnej wpadki z Arabią Saudyjską (porażka 1:2), co było jedną z największych sensacji w historii Mistrzostw Świata.

Mundial 2022: Grupa D

Reprezentacja Danii leciała do Kataru z wysokimi oczekiwaniami. Półtora roku wcześniej byli o krok od finału EURO 2020 (rozgrywanego z powodu pandemii latem 2021 roku), przegrywając w półfinale z Anglikami. W eliminacjach do mundialu zdobyli 27 z 30 możliwych punktów w swojej grupie, a w Lidze Narodów rozgrywanej na kilka miesięcy przed MŚ zajęli drugie miejsce w dywizji A. Logiczne było upatrywanie w nich „czarnego konia” turnieju. Zespół Kaspera Hjulmanda zajął jednak ostatnie miejsce w grupie, zdobywając zaledwie punkt i tylko jedną bramkę. Niemoc Danii wykorzystała Australia, która pokonała ich w ostatniej kolejce zapewniając sobie awans do fazy pucharowej po raz drugi w swojej historii.

Grupę wygrała Francja, która po dwóch zwycięstwach na samym początku mogła pozwolić sobie na rotacje w meczu z Tunezją, przez co ponieśli porażkę. Mimo braku kontuzjowanych Mike’a Maignana, Prisnela Kimpembe, Lucasa Hernandeza (w pierwszym meczu MŚ zerwał więzadła), N’golo Kante, Paula Pogby oraz ówczesnego posiadacza Złotej Piłki Karima Benzemy, Didier Deschamps dobrze poukładał zespół taktycznie. Obok Kyliana Mbappe, który zdobył 3 gole i zanotował asystę w dwóch pierwszych meczach fazy grupowej, kluczową postacią Les Bleus był Antoine Griezmann, grający znacznie głębiej niż wcześniej w kadrze narodowej, niemal jak środkowy pomocnik.

Mundial 2022: Grupa E

Najwięcej emocji neutralnym fanom dostarczyła grupa E. Przed ostatnią kolejką każdy zespół miał szansę na awans. Hiszpania prowadziła z 4 punktami, Kostaryka i Japonia miały po 3 „oczka”, a stawkę zamykali Niemcy z jednym punktem. Spotkania Hiszpanii z Japonią oraz Niemiec z Kostaryką obfitowały w tyle zwrotów akcji, że ciągle trzeba było sprawdzać aktualny układ tabeli, ponieważ zmieniał się on siedem razy. Każda reprezentacja w pewnym momencie była na pozycji dającej awans do fazy pucharowej, a także każda przynajmniej przez chwilę znajdowała się jedną nogą poza turniejem. Ostatecznie 1. miejsce zajęli Japończycy (mimo że przegrali z najsłabszą Kostaryką), drugą pozycje Hiszpanie, a Niemcy i Kostarykanie musieli pakować walizki.

Dla Niemców był to oczywiście ogromny zawód. Po zdobyciu Mistrzostwa Świata w 2014 roku na dwóch kolejnych turniejach nie wyszli nawet z grupy, wygrywając łącznie dwa mecze (ze Szwecją w 2018 i z Kostaryką w 2022 roku). W Katarze zespół Hansiego Flicka miał jednak pecha. Wykonał swoje zadanie wygrywając z Kostaryką. Podział punktów z Hiszpanią trzeba uznać za akceptowalny rezultat. Kluczowa była porażka z Japonią, gdzie przez długi czas grali dobrze, ale w końcówce meczu stracili dwa gole i wypuścili prowadzenie. Statystycznie Niemcy w fazie grupowej mieli najlepszą ofensywę, ale zabrakło im balansu pomiędzy atakiem, a obroną.

Mundial 2022: Grupa F

Do kolejnej niespodzianki doszlo w grupie F. Belgowie, brązowi medaliści poprzedniego mundialu i ówczesna reprezentacja nr 2 w rankingu FIFA, byli postrzegani jako faworyci tej grupy. Już przed startem turnieju nastroje tonował jednak Kevin De Bruyne. – Myślę, że naszą szansą był rok 2018. Mamy dobry zespół, ale jesteśmy za starzy – mówił w wywiadzie dla The Guardian. Można odnieść wrażenie, że reprezentacja Belgii podzieliła się na dwa obozy – graczy ofensywnych i defensywnych. Eden Hazard w trakcie MŚ powiedział, że obrońcy Belgii „nie są najszybsi i [rywale] wiedzą o tym”. Po porażce z Maroko odgryzł się natomiast Jan Vertonghen. – Co poszło nie tak? Może też źle atakujemy, bo jesteśmy za starzy. Musi chodzić o to, prawda? – wypalił obrońca.

Belgia była jednak od jednego gola od awansu, o jedno lepsze zachowanie Romelu Lukaku. W decydującym meczu z Chorwacją padł bezbramkowy remis, ale wprowadzony z ławki napastnik Czerwonych Diabłów, który prawdopodobnie nie wyleczył się wówczas do końca spektakularnie pudłował.

Razem z Belgią z turniejem pożegnała się Kanada. Dla tej nacji był to drugi udział w Mistrzostwach Świata i nie zdobyli jeszcze żadnego punktu (sześć meczów, sześć porażek). Zespół Johna Herdmana był chwalony za odważny sposób gry (zwłaszcza po meczu z Belgią), ale nie przełożyło się to na punkty. Do fazy pucharowej awansowało Maroko (z 1. miejsca) oraz Chorwacja (z 2. miejsca).

Mundial 2022: Grupa G

Grupę G wygrała reprezentacja Brazylii. Zwyciężając w dwóch pierwszych spotkaniach (z Serbią i ze Szwajcarią) zapewniła sobie awans do fazy pucharowej, więc selekcjoner Tite w starciu z Kamerunem wystawił rezerwowy skład, a porażka i tak nie zrzuciła ich z pierwszego miejsca. Drugie miejsce – również z dorobkiem 6 punktów – zajęła Szwajcaria, która na piątym kolejnym wielkim turnieju reprezentacyjnym (a trzecim mundialu) awansowała do fazy pucharowej. Powtarzalność godna pozazdroszczenia nawet największym nacjom.

Z turniejem musiel pożegnać się Serbowie, którzy zakończyli fazę grupową z jednym punktem i aż ośmioma straconymi bramkami oraz Kamerun, gdzie nie zabrakło wewnętrznych sporów. Po pierwszym spotkaniu MŚ, w którym afrykańska reprezentacja przegrała ze Szwajcarią (0:1) Andre Onana opuścił reprezentację narodową. Przyczyną miała być kłótnia z selekcjonerem Rigobertem Songiem, który wymagał od bramkarza zmiany sposobu gry na bardziej tradycyjny. Onana chciał być natomiast „pierwszym rozgrywającym” w zespole i w 1. kolejce fazy grupowej zanotował najwięcej kontaktów z piłką spośród bramkarzy, czego nie zaakceptował ówczesny golkiper Interu.

Mundial 2022: Grupa H

W podobnej sytuacji do Brazylii znalazła się Portugalia. Podopieczni Fernando Santosa – przyszłego selekcjonera reprezentacji Polski – na start turnieju pokonali Ghanę (3:2) oraz Urugwaj (2:0), a Cristiano Ronaldo wpisując się na listę strzelców został pierwszym graczem w historii MŚ, który strzelał gole na pięciu imprezach tej rangi. Co ciekawe, ówczesny 37-latek formalnie był piłkarzem Manchesteru United, ale klub przed pierwszym meczem Portugalczyków zdążył już poinformować, że kontrakt zostanie rozwiązany za porozumieniem stron. To efekt wywiadu, który Ronaldo udzielił Piersowi Morganowi, w którym powiedział, że nie szanuje Erika ten Haga, wówczas trenera Man United, ponieważ ten nie szanuje go.

Pewność awansu Portugalii po dwóch kolejkach wykorzystała w ostatniej rundzie spotkań Korea Południowa, która wygrała 2:1 i awansowała do 1/8 finału. Korzystnie ułożył się dla nich wynik drugiego meczu. Urugwaj wygrał 2:0 z Ghaną, ale znalazł się w tabeli za Azjatami ze względu na mniejszą liczbę strzelonych bramek. Jeden z pamiętnych obrazków mundialu w Katarze odbył się już po ostatnim gwizdku sędziego na Education City Stadium. Piłkarze oraz sztab szkoleniowy na środku boiska oglądali na telefonie końcówkę równolegle rozgrywanego meczu Urugwaju z Ghaną, który decydował o ich być albo nie być w fazie pucharowej.

Historyczny sukces Polaków w tle wielkiego skandalu

1/8 finału rozpoczęła się zgodnie z przewidywaniami. Pierwszy dzień nie przyniósł żadnych zaskoczeń. Reprezentacja Holandii pewnie wygrała z USA (3:1), a Argentyna pokonała Australię (2:1). W kolejnym dniu zmagań nikogo nie zaskoczyło wysokie zwycięstwo Anglików nad Senegalem (3:0), ani porażka Polski z Francją (1:3). Zakończyliśmy Mistrzostwa Świata na etapie 1/8 finału, co było zrealizowaniem zakładanego – ale dość trudnego – celu, w który większość kibiców nie wierzyła. Spotkanie z Francją dostarczyło nam również dawkę nadziei na przyszłość. To był nasz najlepszy mecz na turnieju. Z silniejszym przeciwnikiem zagraliśmy odważnie, nie baliśmy się grać w piłkę, a różnicę na wagę zwycięstwa rywali zrobił niezawodny Kylian Mbappe. W wywiadach pomeczowych dla TVP Sport Robert Lewandowski i Piotr Zieliński, dwie kluczowe postaci kadry, dali do zrozumienia, że znacznie bardziej pasuje im taka gra niż nastawienie na głęboką obronę. Występ z Francją dawał nadzieję, że reprezentacja pójdzie właśnie w tym kierunku.

Lekki optymizm w kontekście przyszłości naszej kadry szybko jednak zgasł, gdy na jaw wyszło co działo się w reprezentacji Polski przed meczem z Francją. Chodziło o słynną „aferę premiową”. Jeszcze przed Mistrzostwami Świata premier Mateusz Morawiecki miał obiecać reprezentacji premię za wyjście z grupy. Zespół Czesława Michniewicza ten cel spełnił, więc tuż po meczu z Argentyną miały toczyć się dyskusje na temat podziału pieniędzy. Ile miało to być pieniędzy, jak miały zostać podzielone i kto się z kim kłócił – wersji pojawiających się w mediach było mnóstwo, a całą prawdę znają zapewne tylko osoby, które w tym uczestniczyły. W każdym razie – chęć nagrodzenia milionerów publicznymi pieniędzmi (których finalnie nie otrzymali) spotkała się oczywiście z bardzo negatywnym odbiorem opinii publicznej, a selekcjoner za nieumiejętność spójnego wytłumaczenia całej sytuacji nie otrzymał propozycji nowego kontraktu i wraz z końcem roku odszedł ze stanowiska.

Ławka dla Cristiano Ronaldo

Następnego dnia doszło do pierwszej serii jedenastek na mundialu w Katarze. Japonii udało się zatrzymać trzeciego rywala o wyższej klasie piłkarskiej (po Hiszpanii i Niemczach) poprzez sposób gry oparty na defensywie i niskim posiadaniu piłki, ale z Chorwacją gorzej wykonywali rzuty karne. Druga azjatycka drużyna, która pozostała jeszcze w grze odpadła tego samego dnia. Korea Południowa nie miała szans przeciwko Brazylii, która pokazała siłę wygrywając 4:1.

Konkurs rzutów karnych oglądaliśmy także następnego dnia, w którym po bezbramkowym remisie bardzo dobrze zorganizowane w defensywie Maroko wyeliminowało Hiszpanię. La Furia Roja po zdobyciu Mistrzostwa Świata w 2010 roku bardzo słabo radzi sobie na kolejnych mundialach. W 2014 roku nie wyszła z grupy, a w dwóch kolejnych imprezach wracała do domu po 1/8 finału. Jeszcze bardziej druzgocąca jest statystyka, iż na tych trzech turniejach wygrali tylko trzy mecze – z Australią (2014), Iranem (2018) i Kostaryką (2022). Dla Luisa Enrique to była klęska. Selekcjoner nie ukrywał swojej niechęci do dziennikarzy i postanowił na bezpośrednią komunikację z kibicami zakładając konto na platformie Twitch, ale finalnie i tak musiał odpowiadać na trudne pytania. Jego Hiszpania świetnie utrzymywała się przy piłce, ale brakowało indywidualnej jakości w ostatniej tercji boiska.

Portugalia w 1/8 finału trafiła na Szwajcarię

Fernando Santos podjął niepopularną decyzję, aby zostawić na ławce rezerwowych Cristiano Ronaldo (wszedł dopiero w 74. minucie). Media spekulowały, że było to pokłosie gestu, który gwiazdor wykonał, gdy został zmieniony w ostatnim meczu fazy grupowej z Koreą Południową, przykładając palec do ust (selekcjoner zapytany o to po meczu mówił, że bardzo mu się to nie podobało). W miejsce CR7 na szpicy wyszedł Goncalo Ramos, który popisał się hat-trickiem, a Portugalia wygrała 6:1. Debaty czy Portugalczycy nie wyglądają lepiej bez Cristiano Ronaldo były więc nieuniknione. Z drugiej strony, trzeba było również wziąć pod uwagę, że Szwajcarzy przystapili do tego meczu z poważnymi osłabieniami kadrowymi z powodu wirusa, który rozłożył kilku zawodników.

Wielki sukces Maroka

Fernando Santos w ćwierćfinale z Marokiem powtórzył ten sam manewr – Cristiano Ronaldo znalazł się poza wyjściową jedenastką, ale tym razem doświadczony selekcjoner szybciej wprowadził 37-latka na murawę, bowiem już w 51. minucie. Gra Potrugalczykom się nie układała, musieli odrabiać straty, ale Ronaldo niespecjalnie w tym pomógł. Po koncercie ze Szwajcarią podopieczni Santosa nie potrafili zagrozić bramce Maroka i odpadli z turnieju. Wówczas wydawało się, że ostatnia szansa Cristiano Ronaldo – który wciąż pozostaje bez gola w fazie pucharowej MŚ – na Puchar Świata przeszła mu koło nosa.

Awans do półfinału był historycznym sukcesem nie tylko dla Maroka, ale także całej Afryki. Był to bowiem pierwszy awans afrykańskiego zespołu do tego etapu turnieju. Maroko na mundialach przeciera szlaki afrykańskim drużynom. Wcześniej jako pierwsi wywalczyli punkt (1970 rok) oraz wyszli z grupy (1986). Maroko swój sukces zawdzięczało przede wszystkim świetnie zorganizowanej grze bez piłki w systemie 4-1-4-1. Oddawali futbolówkę rywalom, ale bardzo trudno było im strzelić gola. Do półfinału stracili tylko jedną bramkę, w dodatku samobójczą, a ich droga wcale nie była łatwa – w grupie mierzyli się z brązowymi i srebrnymi medalistami poprzedniego mundialu, a w fazie pucharowej z Hiszpanią oraz Portugalią. Praca selekcjonera Walida Regraguiego była tym bardziej imponująca, że przejął reprezentację niespełna 2,5 miesiąca przed turniejem i zdążył poprowadzić ją w zaledwie trzech meczach przed wylotem do Kataru. Poprzedni sternik kadry, Vahid Halihodzic został zwolniony z powodu konfliktu z Hakimem Ziyechem, jednym z marokańskich gwiazdorów.

„Maradonizacja” Messiego

Największy medialny rywal Cristiano Ronaldo, który również nigdy wcześniej nie wygrał mundialu, grał dalej. Ale nie obyło się bez nerwów. Argentyna Leo Messiego w ćwierćfinale potrzebowała serii rzutów karnych do awansu po tym jak Holendrzy w podstawowym czasie gry zdobyli dwa gole w ostatnim kwadransie i doprowadzili do wyrównania (oba trafienia to dzieło rezerwowego Wouta Weghorsta).

To jeden z najbardziej pamiętnych meczów MŚ 2022 – fenomenalna asysta Messiego do Moliny, sprytnie rozegrany rzut wolny przez Holendrów w ostatniej akcji meczu, wzajemne prowokacje, przepychanki oraz mnóstwo kartek. 18 żółtych (w tym jedna czerwona po dwóch żółtkach) to rekord w jednym meczu w historii MŚ. W trakcie spotkania oraz po końcowym gwizdku nie brakowało awantur. Podczas meczu Leandro Paredes po brutalnym faulu z całej siły kopnął piłką w stronę ławki rezerwowych Holendrów. Podczas serii jedenastek oba zespoły próbowały wzajemnie wyprowadzać się z równowagi. Leo Messi celebrował gola przed Louisem van Gaalem przykładając ręce do uszu, a po meczu udzielając wywiadu dla stacji TyC Sports rzucił w stronę Weghorsta: „Na co się gapisz, głupku? Spadaj stąd”. Rodacy dostrzegli w Messim cząstkę ich ukochanego Diego Maradony.

Louis van Gaal po raz drugi odpadł z Mistrzostw Świata… nie przegrywając meczu na turnieju, ponieważ porażka w rzutach karnych przez statystyków zapisywana jest jako remis. W 2014 roku poległ w półfinale, w 2022 – jedną rundę wcześniej. Dwukrotnie przeciwko Argentynie. W statystycznym ujęciu van Gaal poprowadził reprezentację w meczach mundialowych 12 razy i nie przegrał ani razu.

Chorwaci, czyli specjaliści od rzutów karnych

Dogrywka oraz rzuty karne były również potrzebne do wyłonienia półfinalisty w rywalizacji Brazylii z Chorwacją. Neymar dał Canarinhos prowadzenie w dogrywce, które zespół Titego wypuścił w kompromitujący sposób. W 117. minucie dał się bowiem skontrować. Rzuty karne znów lepiej wykonywali Chorwaci, którzy stali się specjalistami w tym elemencie od poprzedniego mundialu. To był drugi turniej z rzędu, na którym dwukrotnie przechodzili dalej po zwycięstwie w konkursie rzutów karnych. Reprezentacja Zlatko Dalicia zameldowała się więc w półfinale… wygrywając tylko jeden mecz w podstawowym czasie gry lub dogrywce.

W kolejnym ćwierćfinale Anglii z Francją rzuty karne również były ważnym motywem, choć mecz zakończył się po 90 minutach. Les Bleus wyszli na prowadzenie po golu Tchouameniego, ale Harry Kane wykorzystując rzut karny doprowadził do wyrównania. Następnie znowu Francuzi zdobyli bramkę, a Harry Kane stanął przed drugą szansą, aby odrobić straty. W 84. minucie uderzył jednak nad bramką i Anglia mogła wracać do domu z poczuciem, że zasłużyli na więcej. Po 4. miejscu na MŚ 2018 i srebrnym medalu na EURO 2020 złote pokolenia Anglików musiało czekać na kolejne okazje, aby „futbol wrócił do domu”.

Pewne zwycięstwa w półfinałach

Oba półfinały miały swoich faworytów. Francja przystępowała jako takowy do rywalizacji z Marokiem, które było osłabione kontuzjami w linii obrony. W spotkaniu nie mógł zagrać Nayef Aguerd, a ponadto Romain Saiss oraz Noussair Mazraoui prawdopodobnie nie wyszliby w wyjściowej jedenastce, gdyby nie fakt, że to był najważniejszy mecz w ich dotychczasowej karierze. Ten pierwszy opuścił już boisko w 21. minucie, a drugi w przerwie meczu został w szatni i nie wyszedł już na drugą połowę. Selekcjoner mając świadomość trudnej sytuacji kadrowej zdecydował się również na zmianę ustawienia i przejście na piątkę obrońców. Wydaje się jednak, że w tej sytuacji nie pomogłaby żadna decyzja taktyczna. Maroko za dużo energii zainwestowało we wcześniejsze fazy turnieju i z wyrachowaną i pełną talentu Francją nie miało szans.

Ustawienie zmienił również Lionel Scaloni. Po przejściu na grę z wahadłowymi na spotkanie z Holandią postanowił wrócić do czwórki obrońców w rywalizacji z Chorwacją, z tym że nie było to typowe dla jego reprezentacji 4-3-3, a bardziej 4-4-2 z nominalnymi środkowymi pomocnikami (de Paulem i Mac Allisterem) po bokach drugiej linii. Zespół Zlatko Dalicia potrafił utrzymywać się przy piłce, ale nie przekładało się to na wykreowane sytuacje. Argentyna natomiast aż trzykrotnie trafiła do siatki i zameldowała się w finale.

Mecz o brązowy medal – które często są lekceważone przez reprezentacje – tym razem dla obu zespołów były bardziej szansą niż „finałem pocieszenia”. Chorwaci wygrali to spotkanie 2:1 i było to dla nich trzecie podium na Mistrzostwach Świata od 1998 roku. Większą liczbą medali w tym okresie może pochwalić się tylko Francja i Niemcy.

Najlepszy finał w historii MŚ?

Finał Mistrzostw Świata w Katarze był wyjątkowy dla polskiej piłki, ponieważ sędzią głównym najważniejszego spotkania w reprezentacyjnym futbolu został Szymon Marciniak, uważany wówczas za najlepszego arbitra na świecie. W skład zespołu sędziowskiego wchodzili ponadto Paweł Sokolnicki i Tomasz Listkiewicz (asystenci) oraz Tomasz Kwiatkowski (sędzia VAR). Dotychczas tylko w 1990 roku Polak znalazł się w finale, gdy Michał Listkiewicz jako arbiter liniowy sędziował spotkanie pomiędzy Niemcami, a Argentyną. Szymon Marciniak sędziujący finał mundialu jako arbiter główny to więc wielkie wydarzenie dla polskiego futbolu.

Największym wydarzeniem finał był oczywiście dla Katarczyków. Nie dość, że to im przypadła organizacja tego spotkania to w finale znalazło się dwóch największych gwiazdorów klubu, którego są właścicielami. Leo Messi jako kapitan reprezentacji Argentyny stanął naprzeciwko Kyliana Mbappe, lidera francuskiej kadry. To oni jako pierwszoplanowe postaci prowadzili swoje zespoły do finału i także w starciu o złoto unieśli wagę spotkania.

Leo Messi wyprowadził Argentynę na prowadzenie w 23. minucie wykorzystując rzut karny, który wywalczył Angel Di Maria. Zawodnik grający wówczas w Juventusie jeszcze w pierwszej połowie podwyższył wynik na 2:0. Di Maria w tym spotkaniu wyjątkowo zagrał na lewym skrzydle, co okazało się znakomitym pomysłem Scaloniego. Francja w pierwszej połowie wyglądała na zagubioną, jednak Didier Deschamps w porę dokonał korekt, dzięki którym jego drużyna wróciła do meczu.

Jeszcze przed przerwą z boiska zeszli Olivier Giroud oraz Ousmane Dembele, a zastąpili ich Marcus Thuram i Randal Kolo Muani

Gra reprezentacji Les Bleus niespecjalnie się poprawiła, ale w ostatnim kwadransie odmienili losy meczu. Zdobyli dwa gole, które doprowadziły do dogrywki, a autorem obu trafień był Kylian Mbappe (pierwszą strzelił z karnego), który po zmianach pod koniec pierwszej połowy z lewego skrzydła przeszedł na środek ataku. Francuzi trafili do siatki dwukrotnie w przeciągu 97 sekund. Po podstawowym czasie gry na tablicy wyników widniał remis 2:2, więc na Lusail Stadium rozpoczęła się dogrywka. W niej dalej toczył się pojedynek Messiego z Mbappe. Argentyńczyk wyprowadził swoją reprezentację na prowadzenie w 108. minucie, a Francuz odpowiedział golem na 3:3 w 118. minucie po rzucie karnym, którego sam wywalczył (jego strzał został zablokowany ręką przez Montiela). Bohaterem finału mógł zostać Randal Kolo Muani. Rezerwowy reprezentacji Francji w doliczonym czasie dogrywki znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem, uderzył dobrze, ale Emiliano Martinez popisał się paradą, która została zapamiętana jako interwencja mundialu.

Mistrzów świata musiały więc wyłonić rzuty karne. W pierwszej rundzie swoje jedenastki wykorzystali zarówno Kylian Mbappe, jak i Lionel Messi, więc wszystko rozstrzygało się już bez ich udziału.

W świetle reflektorów stanęli bramkarze – Hugo Lloris i Emiliano Martinez

To Argentyńczyk znacznie lepiej czuł się podczas konkursu rzutów karnych i nie chodzi tu tylko o bronienie strzałów, ale także tzw. „mind games”. Martinez robił wszystko, aby wpłynąć na psychikę przeciwnika. Przed pudłem Aureliena Tchouameniego, który nie trafił w światło bramki zamiast oddać piłkę stojącemu na jedenastym metrze Francuzowi wyrzucił ją w okolice linii szesnastki, aby rywal musiał po nią iść, co mogło zwiększyć u niego stres. Szymon Marciniak po finale przyznawał, że popełnił błąd nie dając już wtedy Argentyńczykowi żółtej kartki, a dopiero przy następnej jedenastce, gdy Martinez prowokował Kolo Muaniego. Wcześniej argentyński bramkarz obronił strzał Kingsleya Comana, więc cztery strzelone rzuty karne (przez Messiego, Dybalę, Paredesa i Montiela) zapewniły Argentynie Puchar Świata.

Reprezentacja stworzona pod Leo Messiego

Lionel Scaloni został pierwszym selekcjonerem Argentyny, który odniósł sukces z Leo Messim. 44-latek był świadomy jak znakomitego ma piłkarza, więc uczynił z niego centralną postać, a całą resztę komponował tak, aby pozwalała wycisnąć z Messiego jak najwięcej. Sprawił, że lidera kadry gra w koszulce narodowej zaczęła cieszyć, a nie męczyć. Reszta piłkarzy zrozumiała natomiast, że są po to, aby pracować na Leo Messiego i sprawić, aby grało mu się łatwiej. Nieprzypadkowo Rodrigo de Paula prześmiewczo nazywano „ochroniarzem Leo Messiego”. Misja „Katar 2022” w Argentynie została zaprojektowana, aby Messi zdobył upragnione Mistrzostwo Świata.

Lionel Scaloni fundamenty pod sukces postawił więc na długo przed startem turnieju, ale na samym mundialu podjął również kilka ważnych decyzji, bez których prawdodpoobnie nie przywieźliby do ojczyzny Pucharu Świata. Mistrzostwa Świata w podstawowym składzie rozpoczął Lautaro Martinez, ale w trakcie turnieju napastnikiem nr 1 stał się Julian Alvarez, który wykonywał ogromną pracę w pressingu rekompensując starania defensywne – a właściwie ich brak – Leo Messiego. Na pierwszy mecz z Arabią Saudyjską nie wyszedł także Enzo Fernandez, który później stał się bardzo ważnym piłkarzem w fazie pucharowej. Scaloniemu udało się załatać lukę po Giovannim Lo Celso – który tuż przed MŚ doznał kontuzji – ustawiając w jego roli Alexisa Mac Allistera. W fazie pucharowej potrafił z kolei zaskakiwać przeciwników zmieniając plan na mecz. Na Holendrów Argentyna zagrała wahadłami, przeciwko Chorwacji zagęścili środek pola grając czterema nominalnymi pomocnikami, a Francuzi nie spodziewali się wystawienia Angela Di Marii na lewym skrzydle.

Mundial 2022 turniejem Leo Messiego

Przede wszystkim to był jednak mundial Leo Messiego. Nie tylko dlatego, że w końcu zdobył trofeum, którego najbardziej mu brakowało. Nie tylko dlatego, że to on poprowadził reprezentację do złota. To był jeden z najlepszych indywidualnie mundialii w całej historii. Bez wątpienia występy kapitana Argentyny w Katarze w 2022 roku możemy umieścić na najwyższej półce. Triumf był o tyle symboliczby, że w finałowym meczu ówczesny 35-latek pobił wiele rekordów w historii Mistrzostw Świata:

  • Najwięcej występów na Mistrzostwach Świata
  • Najwięcej rozegranych minut na MŚ
  • Najwięcej bezpośrednich udziałów przy golach na MŚ
  • Najwięcej bezpośrednich udziałów przy golach w fazie pucharowej MŚ
  • Najwięcej tytułów najlepszego piłkarza mundialu (pierwszy zawodnik, który zdobył ją dwukrotnie, wcześniej w 2014 roku)
  • Pierwszy piłkarz, który strzelał gole w czterech meczach fazy pucharowej MŚ na jednym turnieju
  • Najwięcej nagród dla zawodnika meczu na jednym mundialu (w 5 z 7 spotkań został MVP)

19 grudnia 2022 roku Leo Messi przeszedł grę o nazwie „piłka nożna”

Puchar Świata był brakującym trofeum w jego imponującej kolekcji, a zdobywając go mógł poczuć się w stu procentach spełnionym piłkarzem. Futbol nie mógł już wymyśleć przed nim kolejnych wyzwań.

Zapoznaj się z historią wcześniejszych mundiali:

W przygotowaniu tekstu korzystałem z książki Leszka Jarosza „Historia mundiali. Tom 2”.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ