REKLAMA

Historia MŚ: mundial 1930 w Urugwaju – chaotyczne początki

Mistrzostwa świata to nieodłączna część futbolu. Co 4 lata cały piłkarski świat wstrzymuje oddech, a oczy wszystkich kibiców skierowane są na kraj, w którym odbywa się turniej. Nudzą nas przerwy reprezentacyjne, ale mundialowe mecze wciągamy jeden po drugim, jak odkurzacz. Do startu nietypowych – ze względu uwagi na termin – MŚ w Katarze zostało jeszcze kilkadziesiąt dni, a my ten czas oczekiwania umilimy Wam przybliżając historię każdego mundialu. Idziemy oczywiście według chronologii, więc zaczynamy od pierwszych Mistrzostw Świata. Przed Wami historia MŚ: mundial 1930 w Urugwaju.

mundial 1930: zapraszamy wszystkich!

Wiele osób pewnie ma wyobrażenie, że pierwszy mundial to musiało być to “coś”. Że reprezentacje waliły drzwiami i oknami, aby móc zagrać na inauguracji tych prestiżowych rozgrywek, gdzie – zgodnie z nazwą – wyłaniano najlepszą drużynę globu. Niestety nie do końca tak było. 

Przez długi czas za najbardziej prestiżową imprezę uważano Igrzyska Olimpijskie. Międzynarodowa Federacja Piłkarska, czyli dobrze nam wszystkim znana FIFA powstała w 1904 roku, a pierwsze przymiarki pod organizację mundialu zaczęli robić dopiero 20 lat później. Ówczesny prezydent FIFA, Francuz Jules Rimet był twórcą idei Mistrzostw Świata i to głównie dzięki niemu dziś możemy się emocjonować tym piłkarskim świętem. 

Do organizacji turnieju zgłosiły się cztery kraje: Węgry, Włochy, Hiszpania i Urugwaj. Jednak na wskutek faktu, że ci ostatni byli aktualnymi mistrzami olimpijskimi z 1928 roku i przez wielu uważani za najlepszą kadrę narodową, a w 1930 przypadała setna rocznica odzyskania niepodległości to właśnie im przyznano zaszczytne prawo do organizacji pierwszych piłkarskich Mistrzostw Świata. FIFA poszła wszystkim na rękę i zaproponowała, że każda reprezentacja, która należy do ich federacji może wziąć udział w mundialu. Był to pierwszy i jedyny turniej, na który nie trzeba było przebijać się przez eliminację.

Kłopoty Europy

Mimo to zainteresowanie Mistrzostwami Świata było znikome. Przyjechało tylko 13 państw: Urugwaj, Argentyna, Brazylia (którą przez wewnętrzne spory w federacji reprezentowali tylko piłkarze z Rio), Chile, Boliwia, Peru, Paragwaj, USA, Meksyk, Francja, Jugosławia, Rumunia oraz Belgia. Chętny był też Egipt, ale reprezentacja nie zdążyła na statek, którym mieli popłynąć do Urugwaju. Jak pewnie zauważyliście, większość reprezentacji europejskich nie wyrażała chęci do udziału w turnieju. Początkowo nawet Europa nie miała ani jednego przedstawiciela, ale po zaoferowaniu zwrotu kosztów podróży (aby dojechać do Urugwaju kraje Europejskie musiały odbyć dwutygodniową podróż statkiem) przez organizatorów imprezy niektórzy dali się przekonać. Najlepsi jednak zignorowali zaproszenie: Włochy, Węgry, Niemcy, Austria, Hiszpania, Czechosłowacja, czy obrażona na FIFĘ Anglia. Przekalkulowali, że nie opłaca im się zamykać na dwa miesiące coraz bardziej dochodowych rozgrywek ligowych i nie przyjechali. 

Ponadto futbol nie był wówczas profesjonalny, więc mało który reprezentant swojego kraju mógł pozwolić sobie na kilkutygodniowy wyjazd na turniej i tymczasowe porzucenie swojego głównego źródła dochodów. – 40 dni w podróży, a do tego 17 kolejnych samego turnieju to zbyt długi okres. W wielu przypadkach kosztowałoby to naszych piłkarzy utratę pracy, dlatego jesteśmy zmuszeni odmówić udziału w mistrzostwach – taki komunikat wystosował niemiecki związek piłki nożnej. Przykładowo w Rumunii sam król zagwarantował piłkarzom zwolnienie z pracy i pokrył ich wynagrodzenie w tym czasie. Z tych też powodów głównych faworytów do końcowego triumfu upatrywało się w Argentynie i Urugwaju.

Podróż statkiem

Ponad dwa tygodnie przed rozpoczęciem imprezy reprezentacje Belgii, Rumunii i Francji wsiadły na statek o nazwie Conte Verde i ruszyły w trasę. A wraz z nimi człowiek, bez którego impreza by się nie odbyła – wspomniany wcześniej Jules Rimet, który dostarczył na turniej puchar dla najlepszej drużyny turnieju, Złotą Nikę. Rozpoczynając podróż nie wiedzieli jeszcze dokładnie nawet z kim się zmierzą, ponieważ grupy rozlosowano dopiero 6 dni przed inauguracją turnieju. Piłkarze ponadto siedząc te kilkanaście dni na statku nie mieli możliwości przygotowania formy na mundial. Panował całkowity zakaz używania piłek w obawie, że wpadną do wody, więc trenerzy aplikowali zawodnikom ćwiczenia fizyczne. Na statku nie trenowano jednak zbyt często. – Nie było za dużo czasu na treningi. Mogliśmy przeprowadzać je jedynie między 6 a 8 rano, tak by nie przeszkadzać pozostałym gościom, ale ciężko było zebrać o tej porze całą drużynę – wspominał kapitan reprezentacji Rumunii, Rudolf Wetzer.

W tym samym czasie trener kadry Urugwaju, Alberto Supicci zarządził kilkutygodniowe zgrupowanie w hotelu i pracował z piłkarzami nad taktyką. 

Ostateczny podział na grupy wyglądał następująco: 

  • Grupa A: Argentyna, Chile, Francja, Meksyk 
  • Grupa B: Jugosławia, Brazylia, Boliwia 
  • Grupa C: Urugwaj, Rumunia, Peru 
  • Grupa D: USA, Paragwaj, Belgia 

mundial 1930: turniej w Montevideo

Ciągle jako o gospodarzu mówimy o Urugwaju, ale tak naprawdę gdybyśmy chcieli być bardziej precyzyjni pisalibyśmy o samym Montevideo. Dlaczego? Ponieważ tylko w stolicy Urugwaju rozgrywały się mecze pierwszego turnieju o Złotą Nike. Początkowo organizatorzy mieli nawet jeszcze ciekawszy plan. Wszystkie spotkania miały zostać rozegrane na jednym stadionie – Estadio Centenario, na którym po dziś dzień reprezentacja Urugwaju rozgrywa najważniejsze mecze. I gdyby nie opóźnienia spowodowane rzęsistymi opadami deszczu zapewne obmyślony scenariusz by się ziścił. Jednak Estadio Centenario został oddany do użytku dopiero 18 lipca, czyli piątego dnia mistrzostw. Dlatego też turniejowymi stadionami zostały także Estadio Parque Central i Estadio Pocitos. 

I to na tych dwóch stadionach równocześnie odbyły się dwa mecze inauguracyjne: Francja – Meksyk i USA – Belgia. Gospodarze turnieju musieli czekać aż otworzą Estadio Centenario. Pierwszą w historii mistrzostw świata strzelił Francuz Lucien Laurent. W tym samym meczu Alex Thepot, również Francuz obronił pierwszego karnego na mundialu. Co ciekawe, chwilę później musiał zejść z boiska w wyniku kontuzji, a jako, że przepisy nie przewidywały zmian to Francuzi musieli kończyć mecz w dziesiątkę, a między słupkami stanął jeden z zawodników z pola. Według oficjalnych danych na trybunach w meczu Francji z Meksykiem zasiadło zaledwie 3 000 widzów, a na starciu Rumunii z Peru pojawiło się tylko 300 widzów. Tak więc zainteresowanie MŚ było raczej znikome. Dopóki oczywiście swojego meczu nie rozgrywała ekipa gospodarzy – wtedy stadion pękał w szwach. 

Faworyci zgodnie z planem

Przechodząc już stricte do wyników spotkań i formuły turnieju. Z każdej z czterech grup do dalszej fazy awansował tylko jej zwycięzca. W grupie A – jedynej 4-zespołowej – komplet punktów zdobyła Argentyna, w grupie B – Jugosławia, w grupie C – Urugwaj, a w grupie D – USA. Następnie przystąpiono do losowania półfinałów: Argentyna trafiła na USA, a Urugwaj zmierzył się z Jugosławią. Oba kraje z Ameryki Południowej nie pozostawiły złudzeń swoim rywalom i pokonały ich 6:1. Meczu o 3. miejsce nie rozegrano, ponieważ ówczesny regulamin tego nie przewidywał. 

W finale spotkali się obaj faworyci – Urugwajowi wystarczyły 3 wygrane, a Argentynie 4, aby znaleźć się jeden krok od podniesienia Złotej Nike – ale o tym w następnym akapicie. Całe mistrzostwa obfitowały w mnóstwo absurdów, o czym zresztą sami się już przekonaliście przytaczanymi historiami. Jest jednak pewna sprawa, w którą ciężko uwierzyć. Otóż dwóch selekcjonerów – Rumunii i Boliwii – było również… sędziami, a Ulisec Saucedo (trener Boliwii) pełnił funkcję arbitra liniowego w finale mundialu. Wtedy jednak nikomu to nie przeszkadzało.

Gramy naszą!

Jeśli jesteśmy w temacie arbitrów to w meczu fazy grupowej pomiędzy Argentyną, a Francją (nota bene bardzo poszkodowaną przez brak możliwości zmian, ponieważ kończyła ten mecz w dziewiątkę po dwóch kontuzjach) sędzia zakończył spotkanie 6 minut przed regulaminowym czasem (zdarza się, przypomnijcie sobie ostatni Puchar Narodów Afryki). Legendy głoszą, że zawodnik Les Blues wychodził wówczas sam na sam z bramkarzem, a na tablicy wyników widniało 1:0 dla Albicelestes. Mecz później dograno, ale rezultat się nie zmienił. 

W kolejnym meczu fazy grupowej Argentyny z Chile też nie zabrakło nietypowej akcji. Chilijczyk Artur Castro sfaulował Luisa Montiego, a ten odegrał się uderzając przeciwnika pięścią w nos. Na murawie rozpoczęła się bójka, którą przerwać musiała policja. Ciekawy jest również fakt, że na mundial w Urugwaju nie wybrano oficjalnej piłki. Obie drużyny były zobligowane do przyniesienia swojej i sędzia wybierał, czyją piłką zagrają. 

mundial 1930 – finał: plan ewakuacyjny sędziego

Właśnie przed takim zadaniem w meczu finałowym stanął John Langenus, który jednocześnie na turnieju pełnił fukcję dziennikarza gazety “Kicker”. No i jak z tego wybrnąć, aby nikogo nie urazić? Belgijki arbiter podjął najbardziej rozsądną decyzję – pierwszą połowę zagrają futbolówką dostarczoną przez Argentyńczyków, a drugą proponowaną przez gospodarzy. Dziś każdy sędzia chciałby poprowadzić finał mundialu, ale Langenusa trzeba było długo przekonywać. Belg – wówczas czołowy arbiter świata – swoją decyzję o poprowadzeniu finału uzależnił od możliwości szybkiej ewakuacji. Po końcowym gwizdku miał jak najszybciej udać się do portu, gdzie czekał na niego statek, na którym szybko opuści kontynent.

Z problemami zmagał się również lider Argentyny, Lusi Fernando Monti, który przed spotkaniem otrzymywał pogróżki o śmierci i podjął decyzję, że nie zagra w finale. Ostatecznie rano w dzień meczu zmienił zdanie i postanowił pomóc swojej reprezentacji.

Derby Ameryki Południowej

Urugwaj i Argentyna wówczas były dwoma najlepszymi reprezentacjami świata. Podczas, gdy w Europie – za wyjątkiem szkoły dunajskiej – mocniej stawiano na futbol siłowy nad La Platą rozwijała się techniczna gra krótkimi podaniami i zamiłowanie do dryblingu. Kluby z Urugwaju, Argentyny oraz Brazylii regularnie jeździły na tournee do Europy i mierzyły się z tamtejszymi zespołami. Choć to na Starym Kontynencie wynaleziono futbol to w latach 20-tych XX w. najszybciej rozwijała się piłka nożna w Argentynie i Urugwaju. 

To był już trzeci rok z rzędu Urugwaj mierzył się z Argentyną w finale turnieju piłkarskiego. W 1928 Urusi pokonali Argentyńczyków w finale Igrzysk Olimpijskich, a rok później Albicelestes zrewanżowali się w decydującym starciu Copa America. Dla obu krajów był to niezwykle ważny pojedynek o prymat nie tylko na kontynencie, ale i całym świecie. Smaczku całemu wydarzeniu nadawał fakt, że oba kraje się nienawidziły. Estadio Centenario wypełnił się do ostatniego miejsca, a ci, którzy nie zdołali wejść na stadion zgromadzili się przy okolicznych ulicach. Oficjalna frekwencja wyniosła 68 000, a nieoficjalne źródła mówią o 80-95 tysięcy.

Wygrana dzięki taktyce

Urugwaj pierwszy wyszedł na prowadzenie po golu Dorado, ale na przerwę to Argentyna schodziła z prowadzeniem. Po zmianie stron, a także piłki, Urusi przeważyli szalę na swoją korzyść. Gole dla w drugiej połowie strzelali Cea, Iriarte i Castro. Ujmująca jest zwłaszcza historia tego ostatniego. Hector Castro w wieku 13 lat stracił ponad połowę ręki przy cięciu drewna piłą mechaniczną. W dzisiejszych czasach nie miałby szans przebić się w futbolu, a wówczas był jednym z najlepszych piłkarzy dwudziestolecia międzywojennego. 

Obserwatorzy tamtejszego finału uważają, że Urugwaj zwycięstwo zawdzięcza taktyce. O ile Argentyna grała atrakcyjną piłkę, tak nie potrafiła utrzymać ustawienia defensywnego. Urugwaj za to przy swojej widowiskowej gry miał w sobie pierwiastek nazywany garra. Dosłownie oznacza to “pazur”, ale tym słowem określa się charakter, odwagę i ducha walki Urusów. Za poukładanie taktyczne zespołu, które zdaniem osób relacjonujących ten finał było kluczowe w zdobyciu pierwszego mistrzostwa świata chciałoby się pochwalić trenera Urugwaju, Alberta Suppiciego. Niemniej jednak, jak przyznawali później piłkarze – szkoleniowiec pełnił raczej funkcję asystenta, a rzeczywiste obowiązki trenera wykonywał kapitan zespołu, Jose Nassazzi. 

Zresztą, w tamtych czasach nie było to niczym nadzwyczajnym. Jeden z rywali Urugwaju w finale, Francisco Varallo po latach mówił, że w reprezentacji Argentyny decyzje podejmowali najstarsi piłkarze, a trener wówczas się nie liczył. – Nie pamiętam nawet jak się nazywał – przyznał w jednym z wywiadów po latach.

mundial 1930: chaotyczne, ale udane początki

Pierwszy mundial był… dziwny. Organizowano go w pośpiechu, eksperymentowano na żywym organizmie i dopiero w praniu sprawdzano, czy poszczególne rozwiązania są dobre. Ale skoro tradycja kontynuowana jest już przez prawie 100 kolejnych lat to – pomimo wielu z dzisiejszej perspektywy niewiarygodnych historii – trzeba uznać go za sukces. 

***

Czytaj historię kolejnych mundiali —> klik

Bibliografia:

REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ

99,598FaniLubię
10,665ObserwującyObserwuj
555ObserwującyObserwuj
REKLAMA