Stary wyjadacz Alonso i świeżak Piastri – 5 wygranych sezonu Formuły 1

Sezon 2023 w Formule 1 dobiegł końca. Dostarczył on wielu momentów, które zapadną w pamięci fanów F1. Rekordy Verstappena, młodzi debiutanci i powroty. To wszystko było, lecz kto po całym sezonie może spojrzeć w lustro i być z siebie zadowolonym?

REKLAMA

Max Verstappen

Zdobył swoje trzecie mistrzostwo świata z rzędu. Wygrał 19 wyścigów w sezonie, co daje 86% wyścigów w całym sezonie Formuły 1. Nie miał sobie równych. Cały rok był pod jego dyktando. Wygrywał niemal wszystko. Nawet to, co potencjalnie nie miało prawa zostać przez niego wygrane. Złośliwi powiedzą, że z takim bolidem to każdy by sobie poradził. No właśnie nie do końca każdy, bo Sergio Perez jego zespołowy kolega nie potrafił wykręcać takich wyników. Ba! Nie potrafił się nawet do niego zbliżyć. Holender przez cały sezon był niezagrożony. Red Bull – Verstappen to duet, który jeszcze na długie lata może zdominować Formułę 1. Pasują do siebie jak mało kto i na ten moment nie zanosi się, by ich miłość miała się skończyć.

Oscar Piastri

Sezon 2023 był debiutanckim dla australijskiego kierowcy. Zdobył w nim 97 punktów, co w rezultacie dało mu 9. miejsce w końcowej klasyfikacji generalnej. Do tego dołożył dwa podia. Na trzecim miejscu kończył zmagania w Japonii, a na drugim na torze Spa w Belgii. Wygrał jeden wyścig sprinterski, który był rozgrywany w Katarze. Owszem zdobył o wiele mniej punktów niż Lando Norris. Miał wyścigi, w których nie do końca potrafił się jeszcze odnaleźć. Jednak wszedł do Formuły 1 z bardzo dużą pewnością siebie i przekonaniem o swoich dużych umiejętnościach. Można śmiało mówić, że jest jednym z najlepszych debiutantów w ostatnich latach. Ma papiery na klasowego zawodnika, który może w przyszłości powalczyć o mistrzostwo świata. Duża kariera przed nim, co pokazał ten sezon. Nic tylko czekać na więcej.

Alexander Albon

Williams w całym sezonie zdołał zdobyć 28. punktów, co w ostateczności dało im 7. miejsce na koniec sezonu w klasyfikacji konstruktorów. 27 z tych wszystkich punktów udało się zdobyć Albonowi. Jedno oczko dołożył jego zespołowy kolega – Logan Sargeant. Owszem debiut debiutem, ale Amerykanin się nie popisał. Alex zmiótł swojego kolegę zespołowego nie tylko w sferze wyścigowej. Wygrał wszystkie starcia w kwalifikacjach. Jako jedyny dokonał tej sztuki w tym sezonie. Różnica poziomu między kolegami zespołowymi jest przerażająca.

Można by rzec, że Albon przerasta poziomem zespół. Pokazuje, że w Formule 1 nie powiedział ostatniego słowa. Po nieudanej przygodzie w Red Bullu wydawało się, że jego kariera jest już skończona. Nic bardziej mylnego. Albon pokazał, że zasługuje na miejsce w stawce i kto wie, może po którymś sezonie w jeszcze lepszym zespole niż Williams. Ma na to jak najbardziej umiejętności. Na razie niech robi swoje i pcha do przodu Williamsa, który dzięki wynikom tajskiego kierowcy również się rozwija i idzie w górę. To jego drugi sezon w tym zespole i oby dla niego jeden z ostatnich.

Fernando Alonso

Stary mistrz, który wciąż ma się dobrze. 8 razy na podium w tym sezonie. Pokonał na każdej płaszczyźnie swojego kolegę zespołowego – Lance’a Strolla. Tylko trzykrotnie dał Kanadyjczykowi być lepszym od siebie w kwalifikacjach. Do tego te dobre wyniki przełożyły się na 4. miejsce w klasyfikacji generalnej na koniec sezonu. Jest to najlepszy wynik Hiszpana, odkąd w 2014 roku wprowadzono silniki hybrydowe. Wcześniej lepiej mu poszło w 2013 roku, gdy był drugi. 42 lata na karku, a jemu ciągle mało. Ten wynik jest na tyle imponujący nie tylko ze względu na wiek kierowcy. Aston Martin miał piorunujący start sezonu, lecz im dalej w las tym było tylko gorzej. Jednak Alonso udało się zatrzymać za sobą kierowców Ferrari czy Mclarena w klasyfikacji końcowej. Czapki z głów i aż strach pomyśleć, gdzie byłby Aston w tym sezonie gdyby nie wyniki hiszpańskiego weterana.

Liam Lawson

Pojechał tylko pięć wyścigów w tym sezonie, a i tak dał się zapamiętać swoimi bardzo dobrymi występami. Przede wszystkim z tego, w jakich okolicznościach wszedł do bolidu. W czasie piątkowego treningu na torze Zandvoort Daniel Ricciardo uległ wypadkowi, w którym doznał złamania śródręcza. Nowozelandczyk po raz pierwszy zasiadł za kierownicą bolidu Alpha Tauri w czasie sobotnich kwalifikacji. W wyścigu zajął 13. miejsce. Później we Włoszech był 11, a w Singapurze już zdołał zdobyć swoje pierwsze punkty w F1, zajmując 9. lokatę. Nie „kupił” jednak sobie miejsca na stałe w barwach Alpha Tauri, lecz pokazał, że warto mieć go na oku, bo jest bardzo dobrze zapowiadającym się młodym zawodnikiem.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,517FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ