Uratowany sezon. Vitor Pereira odmienił Nottingham

Od początku obecnego sezonu kibice Nottingham nie mieli wielu powodów do optymizmu. Po bardzo dobrej poprzedniej kampanii zwieńczonej awansem do europejskich pucharów, Forest w obecnej bardzo mocno rozczarowywało. Zaczęło się już na samym starcie rozgrywek, kiedy po trzech kolejkach w wyniku nieporozumień z zarządem zwolniony został Nuno Espirito Santo. Właściciel klubu Evangelos Marinakis nie trafił z wyborem następcy, gdyż Ange Postecoglou popracował na City Ground zaledwie 38 dni. Nieco dłużej przetrwał kolejny szkoleniowiec Sean Dyche, jednak i on w obawie przed degradacją został zwolniony. Czwartym trenerem Nottingham w obecnych rozgrywkach został Vitor Pereira. Portugalczyk w krótkim czasie odmienił zespół oraz postrzeganie całego sezonu.

Nottingham jednym z największych rozczarowań

Do momentu zatrudnienia Vitora Pereiry Nottignham można było postrzegać jako jedno z największych rozczarowań tego sezonu w Premier League. Zespół, który w poprzedniej kampanii zajął siódme miejsce i długo był w walce nawet o miejsca premiowane grą w Lidze Mistrzów, w następnej walczył o utrzymanie. Oczywiście można było się spodziewać, że Forest nie utrzyma w trwającym sezonie takiego tempa. Po pierwsze, ich wynik w ubiegłych rozgrywkach był nieco ponad stan i możliwości kadrowe. Po drugie, łączenie gry w lidze i europejskich pucharach zawsze bywa problematyczne przy pierwszym podejściu po długim okresie.

REKLAMA

Mimo wszystko, Nottingham latem wydało na transfery prawie 250 milionów euro i znacząco poszerzyło kadrę. Ponadto udało im się utrzymać najważniejszych piłkarzy jak Morgan Gibbs-White czy Elliott Anderson, po których ustawiały się kolejki chętnych. Jedynym znaczącym osłabieniem było odejście Anthony’ego Elangi. Pomimo tego, Forest na boisku nie potrafiło nawiązać do tego, co prezentowało sezon wcześniej. W momencie, gdy Vitor Pereira obejmował stery na City Ground, Nottingham znajdowało się na siedemnastym miejscu z przewagą tylko trzech „oczek” nad strefą spadkową. W 26 kolejkach Forest zdobyli tylko 27 punktów, co dawało średnio 1,04 na mecz. Gdyby w takim tempie punktowali do końca sezonu, nie mogliby być pewni pozostania w lidze.

Ponadto Seana Dyche’a nie broniły też wyniki w pozostałych rozgrywkach. Z Pucharu Anglii odpadli już na pierwszej przeszkodzie przegrywając z grającym w Championship Wrexham. W Lidze Europy natomiast fazę ligową zakończyli na 13. miejscu, przez co musieli rozgrywać dodatkowy dwumecz o miejsce w 1/8 finału. Co więcej, na korzyść Dyche’a nie przemawiał też styl gry, który nie pozwalał wykorzystać ofensywnego potencjału zespołu. Z sześciu atakujących, którzy latem zostali sprowadzeni na City Ground za spore pieniądze (Omari Hutchinson, Dan Ndoye, Dilane Bakwa, Arnaud Kalimuendo, James McAtee i Igor Jesus) żaden nie grał na miarę wydanej na niego kwoty.

Vitor Pereira poprawił wyniki Nottingham

Nic więc dziwnego, że słynący z wybuchowego temperamentu Evangelos Marinakis zdecydował się na kolejną roszadę na ławce trenerskiej. Tym razem wybór padł na Vitora Pereirę, który miał doświadczenie w roli strażaka w Premier League. Portugalczyk błyskawicznie poprawił wyniki swojego nowego zespołu. W ośmiu ligowych meczach pod jego wodzą Forest zdobyło 12 punktów i znacząco oddaliło się od strefy spadkowej. Od momentu zatrudnienia Pereiry Nottingham – ex aeuqo z Bournemouth i West Hamem – jest ósmym najlepiej punktującym zespołem. Po piątkowym zwycięstwie z Sunderlandem (5:0) ekipa Pereiry ma już 39 punktów, aż pięć więcej niż będący na osiemnastym miejscu Tottenham i trzy więcej od siedemnastego West Hamu. Ponadto Forest mają też lepszy bilans bramkowy od tych dwóch ekip. Nawet przy mało sprzyjającym terminarzu do końca sezonu wydaje się to być całkiem bezpieczna przewaga.

Najbardziej zauważalną zmianą po przyjściu Pereiry jest poprawa gry w ofensywie. W ośmiu starciach za kadencji nowego trenera Forest strzeliło aż 16 goli, co w tym okresie jest – ex aeuqo z Liverpoolem – najlepszym wynikiem w lidze. W porównaniu do pozostałej części sezonu średnia liczba zdobytych bramek wzrosła ponad dwukrotnie – z 0,96 do 2 na mecz. Niemniej jednak, Forest za kadencji Pereiry wcale nie kreuje większej liczby sytuacji. Ich średni wskaźnik xG (goli oczekiwanych) – według danych z Understat – jest nawet niższy (1,15) niż był wcześniej (1,23).

Lepsza skuteczność

Pod wodzą Portugalczyka Nottingham jest o wiele skuteczniejsze lub po prostu ma więcej szczęścia. W ośmiu meczach za jego kadencji Forest zdobyło aż o około siedem goli więcej niż „powinno” według modelu xG, co jest największą dysproporcją w lidze. Najlepszym tego przykładem są dwa ostatnie spotkania przeciwko Burnley (4:1) oraz Sunderlandowi (5:0). Podopieczni Pereiry w tych dwóch meczach zdobyli dziewięć goli, podczas gdy ich łączny współczynnik xG wynosił tylko 1,98. Dla porównania do momentu zatrudnienia Pereiry Forest strzeliło siedem goli mniej niż wynosił ich wskaźnik xG. Można więc stwierdzić, że los teraz oddał to, co zabierał im na wcześniejszym etapie sezonu.

Oczywiście trudno nie docenić pracy, jaką po objęciu sterów na City Ground wykonał Vitor Pereira. Forest nie tylko jest coraz bliżej utrzymania w Premier League, ale również awansowało do półfinału Ligi Europy. Niemniej jednak, na tak krótkim dystansie same wyniki nie mówią wszystkiego o postawie drużyny. Bardziej miarodajne często okazują się głębsze statystyki. A tak się składa, że za kadencji Portugalczyka szczęście sprzyja Nottingham. Według wspomnianego wcześniej modelu Forest pod wodzą Pereiry „zasłużyło” na 2-3 punkty mniej niż zdobyło w rzeczywistości. Ich średnia punktów oczekiwanych na mecz w tym okresie wzrosła nieznacznie – z 1,07 do 1,18.

Zmiana ustawienia

Niemniej jednak, Vitorowi Pereirze należy oddać to, że z meczu na mecz jego zespół wygląda coraz lepiej, a on sam stara się szukać nowych rozwiązań. Jednym z kluczowych pomysłów może okazać się zmiana formacji na dwóch napastników. W przerwie meczu z Burnley przy niekorzystnym wyniku portugalski szkoleniowiec zdecydował się na wprowadzenie Igora Jesusa w miejsce Dilane’a Bakwy. Brazylijczyk zajął miejsce w ataku obok Chrisa Wooda, a na lewe skrzydło powędrował Morgan Gibbs-White. Anglik dostał dużą swobodę w poruszaniu się, często schodził do środka i odwdzięczył się ustrzeleniem hat-tricka. W takim samym ustawieniu Forest zaczęło następny mecz, przeciwko Sunderlandowi, i rozegrali prawdopodobnie najlepszy mecz w obecnym sezonie.

Jeszcze w lutym wydawało się, że kibice Nottingham mogą przeżywać jeden z najgorszych sezonów od dłuższego czasu. Forest zaplątane było w walkę o utrzymanie i nic nie wskazywało na to, że kampania w Lidze Europy wynagrodzi im te cierpienia. Wówczas właściciel klubu zdecydował się na kolejną zmianę trenera, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Pod koniec kwietnia Nottingham jest już bardzo blisko utrzymania oraz awansowało do półfinału Ligi Europy. Sezon, który dla Forest długo wydawał się rozczarowaniem, może nieoczekiwanie zakończyć się sukcesem.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,419FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ