Mecz PSG – Bayern na Parc des Princes w ramach półfinału Ligi Mistrzów to oczywisty faworyt do najlepszego spotkania minionego sezonu, a także być może najlepszy biorąc pod uwagę dłuższy wymiar czasowy. Na boisku spotkały się dwa zespoły nastawione na ofensywę, zamierzające eksponować swoje atuty, a nie neutralizować silne strony przeciwnika, dzięki czemu piłkarze stworzyli spektakl, jaki widujemy bardzo rzadko. Czy sposób gry PSG Luisa Enrique i Bayernu Vincenta Kompany’ego, ale też Barcelony Hansiego Flicka nie początkuje trendu w futbolu, w którym topowe drużyny będą nastawione mocno na ofensywę?
PSG – Bayern, czyli wymiana ciosów
Mecz PSG – Bayern miał wszystko to na czego brak coraz częściej kibice narzekają we współczesnym futbolu. Nie było długich przerw, gry na czas, opóźniania wznowienia gry i korzystania z każdej okazji, aby po stałym fragmencie wrzucić piłkę w pole karne, nawet z własnej połowy. Mieliśmy na boisku piłkarzy, którzy bardzo odważnie wchodzili w drybling i szukali tworzenia przewagi indywidualnej (w obecnej edycji LM tylko w jednym meczu było więcej prób dryblingów). Nie było badania przeciwnika, wyczekiwania na błąd i myślenia już o tym co będzie w rewanżu. Obie drużyny nastawiły się przede wszystkim na to, aby strzelić jak najwięcej bramek, a nie na to, aby stracić ich jak najmniej. Nikt nie chował się za podwójną gardą. Zarówno Paris Saint-Germain, jak i Bayern Monachium wyszli na mecz z założeniem, aby wyeksponować swoje największe atuty, a nie zneutralizować najmocniejsze punkty u przeciwników.
Vincent Kompany oraz Luis Enrique suwak z proporcjami ofensywa/defensywa przesunęli bardzo mocno w stronę ataku i efektem jest aż dziewięć goli. Obaj trenerzy świadomie podjęli takie ryzyko, odsłaniając defensywę. Dopiero w okolicach 60. minuty zobaczyliśmy element pragmatyzmu w szeregach gospodarzy, którzy mając korzystny wynik i gorzej znosząc intensywność tego spotkania oddali – choć pewnie nie celowo – inicjatywę Bawarczykom. Zaczęli bronić się niżej, porzucając podejście jeden na jednego w wysokim pressingu, a Luis Enrique przy linii bocznej często gestykulował, aby jego podopieczni rozpoczynali grę dalekim podaniem i nie ryzykowali straty piłki pod własnym polem karnym. Według portalu Fotmob, po zdobycie piątego gola w 58. minucie PSG oddało do końca meczu już tylko jeden strzał.
Luis Enrique, Vincent Kompany, Hansi Flick
Luis Enrique oraz Vincent Kompany to nie jedyni trenerzy, którzy w meczu takiej rangi są w stanie tak bardzo się odsłonić. Jeszcze bardziej ekstremalnym przypadkiem jest Barcelona Hansiego Flicka. Mamy trzech trenerów, którzy pokazują, że grając bardzo ofensywny futbol, nie idąc na kompromisy i trzymając się swojej filozofii bez względu na przeciwnika można nie tylko przekonać do siebie kibiców, ale też osiągać bardzo dobre wyniki.
Luis Enrique jest pierwszym trenerem, który wygrał z PSG Ligę Mistrzów, a teraz ma szansę, aby obronić ten tytuł. Paryżanie zawsze mieli kadrę, która teoretycznie była gotowa na zdobycie trofeum dla najlepszej drużyny w Europie, natomiast nigdy nie mieli tak dobrego, zgranego i właściwie realizującego założenia trenera zespołu jak obecnie. To Luis Enrique stworzył najlepsze PSG w historii.
Vincent Kompany w drugim sezonie z rzędu wygrał Bundesligę. Wprawdzie z Bayernem nie jest to wielka sztuka, natomiast w obecnych rozgrywkach Die Roten całkowicie zdominowali ligę. Patrząc czysto statystycznie mają szansę, aby zostać najlepszym zespołem Bundesligi w nowożytnej historii ligi. Liczba strzelanych goli, bilans bramek oraz zdobyte punkty są na poziomie, do których w trakcie blisko 14-letniej dominacji w Niemczech Die Roten rzadko się zbliżali. Ponadto w obecnym sezonie mają szansę na potrójną koronę.
Rozgrywki Ligi Mistrzów kładą się cieniem na pobycie Hansiego Flicka w Barcelonie (choć półfinał i ćwierćfinał to nie są złe wyniki), natomiast w dwóch sezonach Niemiec dwukrotnie pokona (bo musiałby się zdarzyć cud, aby było inaczej) Real Madryt w walce o mistrzostwo Hiszpanii. Najprawdopodobniej zostaną pierwszym hiszpańskim zespołem od sezonów 2017/18 i 2018/19, który obronił tytuł, a średnia 2,58 pkt/mecz, jaką mają w obecnym sezonie jest najwyższą w La Lidze od rozgrywek 2012/13. Ponadto Flick wygrał z Dumą Katalonii Puchar Hiszpanii oraz dwukrotnie krajowy superpuchar.
PSG – Bayern jako mecz piłkarzy
Ofensywne nastawienie przynosi więc efekty, przede wszystkim w rozgrywkach ligowych. Dla trenerów czołowych klubów jest to pewien sygnał, że warto swoją filozofię oprzeć właśnie na atakowaniu. Niemniej jednak, są czynniki, które sprawiają, że mamy podstawy, aby przewidywać, iż wielu trenerów nie będzie chciało iść tą drogą. Wczorajsze spotkanie PSG – Bayern ukształtowało się w taki sposób, że szkoleniowcy – takie można było odnieść wrażenie – nie mieli wielkiego wpływu na losy spotkania. O wyniku meczu decydowała jakość zawodnikow oraz praca, jaką z zespołami wykonali trenerzy na przestrzeni całego sezonu (czy też całego pobytu w aktualnym klubie). Mecz mógł potoczyć się w każdym kierunku. W pewnym momencie, gdy PSG prowadziło 5:2, pomyślałem, że nie zdziwię się, jeśli Bayern jeszcze wyrówna stan meczu (ostatecznie zabrakło im do tego jednej bramki), ale też nie będę zaskoczony, gdy PSG strzeli kolejne trzy gole i skończy się 8:2.
Dla wielu trenerów sytuacja, w której ich zespół może odrobić każdą stratę, ale też nie możesz być spokojnym nawet, gdy prowadzi trzema bramkami – grając oczywiście przeciwko topowemu zespołowi – byłaby bardzo niekomfortowa. Większość szkoleniowców chce czuć jak największą kontrolę nad tym, co dzieje się z ich drużyną. Planuje mecz tak, aby przygotować się na każdą ewentualność. Mieć plan B, C, a nawet D. Oglądać spotkanie z poczuciem, że gra toczy się zgodnie z przewidywaniami.
Oczywiście, to nie tak, że Vincent Kompany, Luis Enrique i Hansi Flick nie wprowadzają żadnych założeń taktycznych
Ci trenerzy oddają jednak większą swobodę piłkarzom oraz opracowują do perfekcji sposób gry oparty na dominacji przez posiadanie piłki, efektywności zarówno w atakach pozycyjnych, jak i fazie przejścia z defensywy do ofensywy oraz wysokim pressingu. Do każdego meczu przystępują z przekonaniem, że w takim stylu są w stanie zdominować przeciwnika i nie muszą kombinować jak przechytrzyć oponenta sposobem. Jak widać – takie podejście też może przynosić znakomite efekty. Ale oddając pole do popisu piłkarzom ofensywnym musisz mieć w zespole wiele jakości indywidualnej. Dlatego na razie takie strategie widzimy jedynie w klubach z grona tych, które mają największy potencjał ofensywny na świecie.
