City zaledwie remisuje z Evertonem na Etihad!

O ile szkoleniowiec Manchesteru City od zawsze był znany z rotacji, to ostatnio przerasta samego siebie. W drugim meczu z rzędu zostawił na ławce trio Walker, Cancelo, Foden. Piłkarzy, którzy wydają się domyślną częścią pierwszej jedenastki Obywateli. Jeśli dorzucić do tego słabą dyspozycję Kevina De Bruyne i całego działu kreacji, nie można uniknąć katastrofy. I taka właśnie wydarzyła się na Etihad.

Lampard zaryglował drzwi do bramki

Frank Lampard dał swoim podopiecznym proste założenie na ten mecz – nie ryzykować, szczelnie bronić i utrudniać zadanie rywalom na tyle, na ile to możliwe. Sprawiło to, że w pierwszej połowie nie oddali nawet jednego strzału na bramkę Edersona – choćby niecelnego. Jednak stworzyło to też warunki, w których Manchester City nie mógł się rozpędzić i wrzucić wyższego biegu. Gospodarze co prawda nie uderzali głową w mur, ale mieli problemy ze stworzeniem choćby kilku groźnych okazji. Tylko kilka razy się to udało, po próbce wielkich możliwości Obywateli. Fantastyczny drybling Riyada Mahreza, który wystawił piłkę do Erlinga Haalanda, czy groźne dośrodkowanie z wolnego, które po strzale Johna Stonesa skończyło na słupku.

REKLAMA

Kara za minimalizm

Jednak mimo prowadzenia, City i tak nie miało wiele powodów do zadowolenia. Zwłaszcza, że za swoje wejście w obrońcę The Toffees, Haaland spokojnie mógł obejrzeć czerwony kartonik. Norweg po raz drugi w tym sezonie miał szczęście, że trafił na pobłażliwego arbitra. Podobnych meczów The Citizens, które zakończyły się spokojnym zwycięstwem oglądaliśmy wiele w trakcie ostatnich sezonów. Jednak dzisiaj los przygotował inny scenariusz. Goście wykorzystali w końcu anemiczność swoich rywali, zapędzając się kilka razy do przodu. Jedną z takich akcji fantastycznym strzałem zakończył Demarai Gray, dając wyrównanie. Angielski skrzydłowy przez większość pobytu w Premier League nie daje o sobie wiele znać, ale gdy już to robi – to najczęściej w widowiskowy sposób, dając reż punkty swojemu zespołowi.

Obywatele musieli zareagować, ale ich akcjom brakowało zdecydowania. Pep Guardiola również długo czekał ze zmianami, dając ciche przyzwolenie na taki obrót spraw. Remis na własnym terenie z Evertonem walczącym o utrzymanie znacznie utrudniał gonitwę za Arsenalem. Gonitwę, która już wcześniej nie wydawała się prosta. Gospodarze w końcu się obudzili i odważniej ruszyli pod bramkę Pickforda, ale to nie był ich dzień. Również wejście Fodena, Alvareza i Gundogana wraz ze sporą ilością doliczonego czasu gry nie wystarczyły. City otrzymało karę za minimalizm, a po tej kolejce ich strata do Arsenalu może powiększyć się do 7 punktów. Najbliższe tygodnie na Etihad mogą być nerwowe. I to na własne życzenie Pepa.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,868FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ