Od samego początku sezonu trwa walka pomiędzy dwoma kierowcami Mercedesa o mistrzostwo świata w 2026 roku. Wydaje się, że mimo wciąż początkowej fazy sezonu, to właśnie między Georgem Russellem, a Kimim Antonellim dojdzie do decydujących rozstrzygnięć w walce o tenże tytuł. Dodatkowo medialne doniesienia sprawiają, że Brytyjczyk może znajdować się pod nieco większą presją.
Czas się obudzić
Kimi Antonelli zaczął sezon chyba najlepiej jak się tylko dało. 19-letni włoski kierowca wkroczył do Mercedesa z drzwiami i oknami. Wygrał cztery z ostatnich pięciu wyścigów i odjeżdża coraz bardziej w klasyfikacji generalnej mistrzostw swojemu zespołowemu partnerowi. George Russell przed GP Monako traci już do młodego Włocha 43 punkty. Zaliczka robi się niebezpieczna. Przez to też w mediach pojawiają się różne nieprzyjemne dla Brytyjczyka informacje.
Mianowicie De Telegraaf podał, że jeśli George Russell na koniec sezonu ulegnie młodemu Włochowi to może stracić miejsce w szeregach Mercedesa. Miałaby taka sytuacja uruchomić pewną klauzulę, dzięki której nie dość, że doszłoby do pożegnania się z Brytyjczykiem, to dodatkowo w jego miejsce miałby wskoczyć nie kto inny jak Max Verstappen.
Russell sam sobie nieco naważył piwa. Jeździ zdecydowanie dłużej w Formule 1. Gwarantuje doświadczenie, które miało sprawić, że w tym sezonie miał być zdecydowanym liderem Mercedesa. Jak na razie Brytyjczyk sobie z taką rolą kompletnie nie radzi. Z pewnością usprawiedliwiał się wewnątrz zespołu choćby awarią samochodu podczas GP Kanady przez, którą nie ukończył wyścigu. Jednak na zespół w tym momencie takie tłumaczenia nie działają.
W Mercedesie już się szykują na ewentualne zastępstwo od 2027 roku. Oczywiście do końca sezonu Russell może spać spokojnie i wszystko się wyjaśni na jego zakończeniu. Od tego jak widać może zależeć przyszłość 28-letniego Brytyjczyka. W każdym bądź razie były zespołowy kolega Roberta Kubicy musi wziąć się do roboty i póki nie jest za późno udowodnić swoją wartość.

