Roland Garros: Mirra Andreeva mistrzynią turnieju. Maja Chwalińska kończy swój występ na finale

Po trzech bardzo wymagających tygodniach w Paryżu Maja Chwalińska w końcu musiała uznać wyższość rywalki. Po dziewięciu z rzędu zwycięstwach Polka zakończyła swój udział w Roland Garros, przegrywając w decydującym meczu z rozstawioną z “ósemką” – Mirrą Andreevą.

Kibice tenisa z całego świata od kilku dni zachwycali się stylem gry prezentowanym przez naszą reprezentantkę. Prezentuje ona bowiem różnorodny, niekoniecznie siłowy, jak to bywa obecnie w światowym tenisie sposób gry, co wielu rywalkom w ciągu ostatnich dni sprawiało całe mnóstwo kłopotów.

REKLAMA

W sobotnim finale ten sprytny, oparty na zmianie rytmu i świetnym poruszaniu się po korcie tenis zderzył się jednak z żelazną konsekwencją Andreevej. 19-letnia Rosjanka nie dała się wciągnąć w pułapki taktyczne Polki. Zagrała niesamowicie dojrzale, solidnie z linii końcowej i popełniała niewiele niewymuszonych błędów.

Wynik 6:3, 6:2 zatem w pełni oddaje obraz spotkania, w którym Chwalińskiej, po istnym maratonie i rozegraniu dziewięciu spotkań, po prostu zabrakło już trochę siły. Andreeva z kolei wytrzymała presję i sięgnęła po swój pierwszy wielkoszlemowy tytuł, zostając trzecią najmłodszą triumfatorką turnieju tej rangi w XXI wieku (po Marii Sharapovej i Emmie Raducanu).

Dziesięć lat wzlotów, upadków i historyczny wyczyn

Mimo finałowej porażki, to, czego Maja Chwalińska dokonała w Paryżu, na zawsze zapisze się w historii tenisa. Przed finałem na oficjalnej stronie WTA ukazał się specjalny artykuł, przypominający o jej niezwykle trudnej, wręcz dziesięcioletniej drodze na ten szczyt. Warto pamiętać, że jeszcze niespełna pięć lat temu, zmagając się z głęboką depresją, Polka poważnie rozważała całkowite porzucenie sportu.

Przyjeżdżając w tym roku do stolicy Francji, Chwalińska miała na koncie zaledwie jeden wygrany mecz w głównej drabince Wielkiego Szlema (podczas Wimbledonu w 2022 roku). W Paryżu dokonała jednak niemożliwego i jako pierwsza w historii kobiecego tenisa przebiła się tutaj z kwalifikacji aż do meczu o tytuł. Po drodze grała bez żadnych kompleksów, wyrzucając z turnieju takie tenisowe tuzy jak była rakieta numer trzy na świecie Maria Sakkari, mistrzyni olimpijska Qinwen Zheng, doświadczona Elise Mertens, czy w półfinale pogromczyni Aryny Sabalenki – Diana Shnaider. Warto wspomnieć również, że w drodze do wielkiego finału straciła zaledwie jednego seta.

Nowe otwarcie

Dla polskiej zawodniczki ten turniej to absolutny punkt zwrotny. Zaczynała zmagania we Francji jako 114. rakieta świata, a z Paryża wyjedzie jako pełnoprawna gwiazda światowego formatu.

Dzięki gigantycznej liczbie zdobytych punktów 24-latka awansuje w poniedziałkowym zestawieniu na najwyższe w karierze, 21. miejsce w rankingu WTA. To całkowicie odmieni jej status w tourze, ponieważ od teraz będzie miała zagwarantowany bezpośredni udział w największych turniejach świata i nie będzie musiała martwić się już o eliminacje. Paryski sen Mai o tytule zatrzymał się na ostatniej prostej, ale jej niesamowity występ to bez wątpienia początek zupełnie nowego, pięknego etapu w karierze.

Maja Chwalińska – Mirra Andreeva – 3:6, 2:6

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ