Tottenham robi pierwsze transfery. Dwa wzmocnienia z klubów Premier League

Jeszcze przed oficjalnym otwarciem okienka transferowego Tottenham przyklepał sprowadzenie dwóch piłkarzy. Szeregi Kogutów mają zasilić Andy Robertson oraz Marcos Senesi. Obu zawodnikom kończyły się kontrakty z byłymi pracodawcami, już wcześniej poinformowali, że ich nie przedłużą i okazję wykorzystał Tottenham, wzmacniając się zawodnikami z doświadczeniem w Premier League.

Tottenham potrzebuje lewego obrońcy

Dla Tottenhamu sprowadzenie lewego obrońcy w letnim okienku transferowym było koniecznością. Przez większość minionego sezonu na tej pozycji grał prawonożny Djed Spence, dla którego bardziej naturalne jest ustawienie po drugiej stronie boiska. W kadrze jest jeszcze Destiny Udogie, ale na zdrowiu Włocha nie można polegać. W poprzednich rozgrywkach w Premier League rozegrał tylko 39% możliwych minut. Rok wcześniej – 56%. Przez trzy sezony gry w Tottenhamie Udogie miał aż 10 różnych urazów. Alternatywę na tej pozycji stanowi także sprowadzony w styczniowym okienku transferowym z brazylijskiego Santosu Souza, ale to normalne, że 19-latek potrzebuje jeszcze sporo czasu na adaptację do wymagań Premier League. Jeśli więc Roberto De Zerbi nie chciał na lewej stronie ustawiać Djeda Spence’a to transfer lewego obrońcy był priorytetem.

REKLAMA

Tottenham sprowadza duże nazwisko, ponieważ Andy Robertson w ostatniej dekadzie jest jednym z najlepszych bocznych obrońców w Premier League. Był kluczowym elementem Liverpoolu Jurgena Kloppa przy zdobywaniu najważniejszych trofeów. Dwa ostatnie sezony nie były już jednak tak dobre i pokazały, że czas reprezentanta Szkocji na najwyższym poziomie powoli dobiega końca. W pierwszym roku pracy Arne Slota, gdy The Reds zdobyli mistrzostwo, Robertson był wskazywany jako najsłabsze ogniwo w podstawowej jedenastce drużyny. Dlatego też klub w lecie dokonał zakupu Milosa Kerkeza z Bournemouth. Węgier nie do końca spełnił oczekiwania, więc Robertson nie został odsunięty na stałe na boczny tor, ale jego czas gry został ograniczony (34% możliwych do rozegrania minut w Premier League i 45% w Lidze Mistrzów).

Andy Robertson jako koonkurent dla Udogiego wydaje się dobrą opcją

Włoch to piłkarz, przy którym główne zastrzeżenia dotyczą jego dostępności, ponieważ gdy już jest na boisku to nawet w bardzo słabo funkcjonującym Tottenhamie – jak ten z minionego sezonu – trzymał poziom i był jednym z ostatnich zawodników zasługujących na słowa krytyki. Andy Robertson prawdopodobnie przychodzi więc do Tottenhamu w roli zmiennika, ale z zastrzeżeniem, iż są spore szanse na to, że regularnie będzie meldował się na boisku ze względu na zdrowie Udogiego. W takiej roli w zespole, którego celem zapewne będzie awans do Ligi Mistrzów (ze względu na brak gry w europejskich pucharach nie jest to nierealne) podpisanie kontraktu z Andym Robertsonem, bez konieczności wykładania kwoty odstępnego, wydaje się dobrym ruchem. Nie jest to transfer ekscytujący, ale ma sporo sensu.

A jak lewy obrońca, który spędził 9 lat w Liverpoolu odnajdzie się w Tottenhame? 32-latek nie zmienia drastycznie profilu zespołu, ponieważ nadal będzie grał w drużynie chętnie utrzymującej się przy piłce i spędzającej w jej posiadaniu większość czasu. U Roberto De Zerbiego boczni obrońcy odgrywają ważną rolę w rozegraniu, a w ostatniej tercji boiska mają za zadanie wspomagać ataki ofensywnymi wejściami. Choć Włoch w pierwszych meczach na ławce Spurs trochę zmienił filozofię i nie kładł tak dużego nacisku na rozgrywanie piłki pod pressingiem przeciwnika to możemy zakładać, że będzie chciał, aby z czasem jego drużyna ewoluowała w tę stronę. Andy Robertson nie jest idealnym profilem bocznego obrońcy, natomiast jest już na tyle doświadczonym zawodnikiem, że powinien sobie poradzić.

Konkurent dla van de Vena

Jedną z opcji na lewą obronę jest także Micky van de Ven, ponieważ do Tottenhamu dołączy Marcos Senesi, który ma za sobą bardzo udany sezon z Bournemouth. Argentyńczyk miałby okazję grać z Wisienkami w Lidze Europy, ale perspektywa gry w którymś z zespołów z big six zawsze jest bardziej korzystna w okresie długoterminowym, a na to mógl liczyć 29-latek po wygaśnięciu umowy z Bournemouth. Choć ustawienie go na środku obrony i przesunięcie van de Vena na lewą stronę defensywy jest jedną z możliwości to przewidujemy, że raczej obaj zawodnicy będą rywalizować o miejsce w podstawowym składzie.

Czy Marcos Senesi ma szansę, aby posadzić na ławce Holendra? Na pewno będzie mu o to trudno, ponieważ Micky van de Ven w odpowiedniej dyspozycji jest jednym z najlepszych stoperów w Premier League. Niemniej jednak, 25-latek też nie jest okazem zdrowia i potrzebuje solidnego zmiennika czy też konkurenta na swojej pozycji. Obecny sezon pod kątem dostępności byl jego najlepszym od przenosin do Tottenhamu, ponieważ rozegrał 89% możliwych minut w lidze, ale wcześniejsze lata były słabsze. W pierwszym roku było to 68% minut, a w drugim – zaledwie 30%. Przez trzy sezony gry w barwach Spurs miał aż 7 różnych kontuzji, więc posiadanie zawodnika, który pod jego nieobecność zagwarantuje solidność jest konieczne.

Marcos Senesi to obrońca o innym profilu niż Holender

Największe atuty Argentyńczyka (który – swoją drogą – nie załapał się do kadry Albicelestes na mundial) dotyczą gry piłką. To jeden z najlepszych stoperów w rozegraniu w całej Premier League. Senesi ma pełen pakiet umiejętności środkowego obrońcy w fazie posiadania piłki. Nie panikuje pod pressingiem, ma dobre podanie mijające formacje przeciwnika, potrafi zagrać dalekie podanie zmieniające ciężar gry lub za linię obrony, a ponadto w sytuacjach, gdy rywal cofnięty jest bardzo głęboko to pomaga zespołowi kreować sytuacje dośrodkowaniami z głębi pola.

Spójrzmy na statystyki podań i kreacji Marcosa Senesiego na tle piłkarzy Bournemouth w minionym sezonie:

  • Najwięcej podań
  • 3. miejsce w liczbie podań w tercję ataku
  • 6. miejsce w liczbie wykreowanych szans
  • 3. miejsce w liczbie wykreowanych „dużych szans”
  • 2. miejsce w liczbie podań w pole karne
  • Najwyższy współczynnik oczekiwanych asyst (xA)

Takie liczby dla środkowego obrońcy to coś niespotykanego. 29-latek przy grze wysoko ustawioną linią obrony na pewno ma mniej atutów od piekielnie szybkiego Micky’ego van de Vena, natomiast Roberto De Zerbi bardzo ceni sobie rozegranie piłki u obrońców i z tej perspektywy sprowadzenie Marcosa Senesiego daje Tottenhamowi dużo atutów. Jeśli włoski szkoleniowiec chce, aby Koguty grały futbol bardziej przypominający styl jego poprzednich zespołów (zwłaszcza Brighton) to Senesi bez wątpienia może w tym pomóc. Argentyńczyk ma też sporo atutów przy obronie niskiej. W minionym sezonie Premier League wykonał najwięcej bloków, był drugi w statystyce wybić oraz trzeci w przechwytach.

REKLAMA

Tottenham wreszcie stawia na doświadczenie?

W ostatnich latach Tottenham był klubem, który na rynku transferowym sprowadzał wielu bardzo młodych piłkarzy, którzy mieli być gotowi na grę w zespole z ambicjami gry w Lidze Mistrzów dopiero za jakiś czas. Były oczywiście również transfery „na teraz”, jak Xavi Simmons, Mohammed Kudus, Dominic Solanke czy Joao Palhinha, natomiast kadrę uzupełniali piłkarzami bardzo młodymi (Lucas Bergvall, Antonin Kinsky, Mathys Tel, Archie Gray, Wilson Odobert). Początek tego okienka transferowego sugeruje, że w Londynie otworzyli się także na sprowadzanie zawodników doświadczonych i sprawdzonych w Premier League, ponieważ za takich trzeba uważać Andy’ego Robertsona i Marcosa Senesiego. Nie są to piłkarze, którzy odmienią zespół, ale podnoszą jego podłogę, ponieważ gwarantują całkiem wysoki poziom i uzupełniają braki na pozycjach, które tego wymagały.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ