Lech Poznań rozgląda się za wzmocnieniem drugiej linii przed eliminacjami Ligi Mistrzów. Według Mateusza Borka, mistrz Polski sonduje możliwość sprowadzenia Niklasa Dorscha z 1. FC Heidenheim. To 28-letni defensywny pomocnik z ponad setką występów w Bundeslidze. Dziennikarz Kanału Sportowego napisał w mediach społecznościowych, że dostał „telefon z Niemiec” i wskazał Dorscha jako ciekawy pomysł Lecha na wzmocnienie środka pola. Temat potwierdził Tomasz Włodarczyk z portalu Meczyki.pl.
Lech Poznań skusi się na 28-letniego Niemca?
Profil zawodnika pasuje do tego, czego Lech szuka od kilku tygodni. „Kolejorz” chce dołożyć pomocnika, który zwiększy rywalizację w środku pola i da Nielsowi Frederiksenowi większe pole manewru przy grze co kilka dni. Po wykupie Luisa Palmy i zainteresowaniu Tamarem Svetlinem z Korony Kielce widać, że w Poznaniu nie planują spokojnego okna. Klub chce wejść w eliminacje Champions League z mocniejszą kadrą niż w poprzednim sezonie. W mediach przewijają się nawet kwoty rzędu 10 mln euro – takie pieniądze Lech Poznań miałby wydać w letnim oknie transferowym. Dużo i niedużo, bowiem prawie połowę tej kwoty kosztować będzie wykup Palmy.
Dorsch jest zawodnikiem o ciekawym CV. Wychował się w Bayernie Monachium, zagrał jeden mecz w pierwszym zespole i strzelił w nim gola, później odszedł do Heidenheim, Gentu i Augsburga. W 2024 roku wrócił do Heidenheim za około 3,5 miliona euro. Transfermarkt podaje, że jego kontrakt obowiązuje do 30 czerwca 2028 roku, a obecna wartość rynkowa wynosi 2,5 miliona euro. W ostatnim sezonie Dorsch grał regularnie. Problem polega gdzie indziej — Heidenheim spadło z Bundesligi, więc zawodnik rozważa różne plany na przyszłość.
28-latek to defensywny pomocnik, który ma zabezpieczać środek, pracować bez piłki, odbierać i pomagać w pierwszej fazie rozegrania. Grał w Bundeslidze, 2. Bundeslidze, Belgii, ma za sobą występy w młodzieżowych reprezentacjach Niemiec i mistrzostwo Europy U-21 z 2021 roku. Największym znakiem zapytania są pieniądze. Heidenheim kupiło Dorscha z Augsburga za około 3,5 miliona euro, więc trudno zakładać, że odda go za drobne. Z drugiej strony po spadku klubu rozmowy mogą wyglądać inaczej. Jeżeli zawodnik nie będzie chciał grać na zapleczu Bundesligi, Lech mógłby próbować wykorzystać sytuację. „Jeżeli” to jednak słowo klucz w tej układance. Warto dodać, że Niemiec był wcześniej łączony z klubami tureckimi. Przenosiny na Bułgarską mogą być jedną z opcji, które obecnie rozważa.

