Trzecia runda tegorocznego Roland Garros przyniosła gigantyczne niespodzianki. Z paryskim turniejem pożegnali się Novak Djokovic i broniąca tytułu Coco Gauff. Casper Ruud rzutem na taśmę odwrócił losy meczu od stanu 0:2, broniąc piłek meczowych, a Juan Manuel Cerundolo i Martin Landaluce rozegrali najdłuższy mecz w erze super tie-breaków. Zwycięską serię kontynuuje za to Maja Chwalińska.
Wczorajszy wieczór na kortach Rolanda Garrosa z pewnością przejdzie do historii. Novak Djokovic bowiem prowadził już 2:0 w setach w starciu ze wschodzącą gwiazdą, Joao Fonsecą, i wydawało się, że pewnie zmierza po awans. Od trzeciej partii Brazylijczyk wrzucił jednak wyższy bieg.
Fonseca zaczął potężnie serwować (posyłając asy z prędkością dochodzącą do 220 km/h) i trafiać potężne forhendy. 39-letni Serb zaczął wyraźnie odstawać fizycznie. Przy stanie 3:1 w piątym secie Djokovic stracił podanie i nie zdołał już odrobić strat. Jak sam przyznał na pomeczowej konferencji, po prostu zabrakło mu paliwa i pod koniec meczu ledwo trzymał się na nogach.
Still not over it pic.twitter.com/nWZ9KvR8jR https://t.co/UsAfYteEgn
— Bastien Fachan (@BastienFachan) May 30, 2026
Dla Serba była to druga w historii porażka ze stanu 2:0 w setach. I druga dokładnie w tym samym turnieju, ponieważ w 2010 roku uległ na tym właśnie obiekcie Jurgenowi Melzerowi.
Historyczny, 6-godzinny bój Cerundolo
Trudno o lepszą definicję tenisowego maratonu niż to, co dzisiaj na korcie zaprezentowali Juan Manuel Cerundolo i Martin Landaluce. Ich spotkanie trwało dokładnie 5 godzin i 58 minut, co czyni je najdłuższym meczem na Roland Garros od czasu wprowadzenia super tie-breaka w 2022 roku (i trzecim najdłuższym w całej historii turnieju). Wynik mówi sam za siebie – panowie rozegrali aż cztery tie-breaki, idąc łeb w łeb od pierwszej do ostatniej minuty.
Ostatecznie Cerundolo wygrał 6:4, 6:7(7), 7:6(4), 6:7(4), 7:6(8). To była absolutna walka na wyniszczenie, w której zadecydowały totalne detale: Argentyńczyk zdobył w całym meczu zaledwie o jeden punkt więcej (214 do 213). Cerundolo wytrzymał potężną próbę nerwów w super tie-breaku piątej partii i po wyeliminowaniu w poprzedniej rundzie Jannika Sinnera, teraz zamelduje się w 4. rundzie.
¡VAMOS, JUANMA! 🙌🇦🇷
— Roland-Garros (@rolandgarros) May 30, 2026
Heart, fight, survival 💪🎾 Juan Manuel Cerundolo edges Landaluce in five sets and moves on! 🔥 pic.twitter.com/0fQjC8joDN
Broniąca tytułu Gauff odpada
Prawdziwe trzęsienie ziemi miało też miejsce w drabince kobiet. Broniąca tytułu Coco Gauff, czyli turniejowa „czwórka” pożegnała się z Paryżem po starciu z rozstawioną z numerem 28. Anastasią Potapovą. Amerykanka miała ten mecz na wyciągnięcie ręki – wygrała pierwszego seta 6:4, a w drugim brakowało jej zaledwie dwóch punktów do zamknięcia spotkania bez straty partii.
Potapova jednak przetrwała kryzys, zdemolowała Gauff w tie-breaku (7:1), a w decydującej partii dopięła swego, przełamując faworytkę przy stanie 5:4. Ostateczny wynik to 4:6, 7:6(1), 6:4 dla Potapovej. Sama Gauff nie kryła frustracji, przyznając po meczu, że w kluczowych momentach kompletnie zawiodła i „nie zagrała tak, jak by tego chciała”, przedłużając swoją serię bolesnych porażek na mączce.
¡LA CAMPEONA, ELIMINADA! ❌❌
— Eurosport.es (@Eurosport_ES) May 30, 2026
Anastasia Potapova derrota a Coco Gauff tras una remontada espectacular y deja el cuadro femenino sin la nº4 del mundo y defensora del título#RolandGarros pic.twitter.com/OSSI3aUT5o
Powrót Ruuda
Tegoroczny Roland Garros to istny koszmar dla faworytów. Wczoraj o mały włos do tego grona nie dołączył Casper Ruud. Norweg już po raz drugi w tej edycji paryskiego szlema znalazł się w gigantycznych opresjach. Na korcie Suzanne Lenglen czekało go niezwykle wymagające starcie z Tommy’m Paulem. Amerykanin od samego początku zdominował faworyzowanego rywala, pewnie zapisując na swoim koncie dwie pierwsze partie. Ruud znalazł się pod ścianą, ale zdołał wyrwać trzeciego seta wynikiem 6:4.
Prawdziwy horror rozegrał się w czwartej odsłonie. Przy stanie 4:5 Norweg serwował, by utrzymać się w meczu i musiał bronić aż dwóch piłek meczowych! Ruud wytrzymał jednak presję, a chwilę później wygrał tie-breaka wynikiem 7:4.
W decydującej partii Norweg prowadził już w pewnym momencie 3:0, ale Paul wyrównał, a przy 5:5 wypracował sobie dwa break-pointy. Nie był w stanie ich jednak wykorzystać, ponieważ Ruud od tego momentu pokazał dużą klasę i tak naprawdę siłą spokoju i mądrymi decyzjami taktycznymi wyszedł z opresji. Ostatecznie o losach awansu zadecydował dwunasty gem.
𝐒𝐚𝐧𝐠𝐫𝐞 𝐟𝐫𝐢́𝐚,
— Eurosport.es (@Eurosport_ES) May 29, 2026
𝐜𝐨𝐫𝐚𝐳𝐨́𝐧 𝐜𝐚𝐥𝐢𝐞𝐧𝐭𝐞.
🇳🇴 Casper Ruud remonta a Tommy Paul (4-6, 6-7, 6-4, 7-6 y 7-5) en 4 horas y 47 minutos de partidos para seguir vivo en París.#RolandGarros pic.twitter.com/1NmdUVMHsw
Paul co prawda prowadził przy własnym podaniu 40:0, ale Norweg wygrał pięć punktów z rzędu. Przy piłce meczowej zepchnięty do defensywy Amerykanin popełnił błąd, kończąc ten wycieńczający maraton. W czwartej rundzie Ruud zmierzy się ze wspominanym już wcześniej pogromcą Novaka Djokovica: Joao Fonsecą.
Polska seria trwa
Dobre wieści płyną za to od Mai Chwalińskiej. Nasza reprezentantka po rewelacyjnych wygranych nad mistrzynią olimpijską i rozstawioną z „19” Elise Mertens, znów zaprezentowała świetny tenis w starciu z Marią Sakkari.
The moment Qualifier Maja Chwalinska secured her Grand Slam fourth round debut 🤗#RolandGarros pic.twitter.com/sWsouIFvKl
— Roland-Garros (@rolandgarros) May 30, 2026
Polka grała sprytnie, narzuciła swoje warunki gry i mimo wysokiej porażki w secie pierwszym zdołała odwrócić losy meczu i zameldowała się w czwartej rundzie turnieju. To kolejny życiowy sukces Polki, która wyrasta na jedną z największych rewelacji tegorocznej edycji imprezy w Paryżu. Teraz zmierzy się ona z Diane Parry, która w super tie-breaku wyeliminowała dzisiaj z imprezy 6. rakietę świata – Amandę Anisimovą.

