Michael Olise wciąż może zostać bohaterem letniego okna transferowego. Według Santiego Aouny z Foot Mercato skrzydłowy Bayernu Monachium chciałby trafić do Realu Madryt jeszcze tego lata. Brzmi intrygująco, ale do transferu droga jest bardzo daleka. Mistrzowie Niemiec nie planują sprzedaży, a jeśli w ogóle miałby usiąść do rozmów, w grę wchodziłyby pieniądze z poziomu ponad 200 milionów euro.
Sportowo zainteresowanie Realu nie dziwi. Olise jest lewonożnym skrzydłowym grającym najczęściej z prawej strony, czyli dokładnie z tej przestrzeni, w której Madryt od lat szukał piłkarza wysokiej klasy. Po mundialu temat angażu stał się jeszcze bardziej gorący. Francuz potwierdził, że nie jest już „ciekawym zawodnikiem z potencjałem”, tylko jednym z najlepszych ofensywnych piłkarzy w Europie.
Bayern Monachium bardzo dobrze o tym wie. Olise trafił do Bawarii z Crystal Palace latem 2024 roku i błyskawicznie stał się jednym z liderów drużyny. W sezonie 2025/26 zanotował 25 goli i 28 asyst w 57 meczach, a kibice wybrali go piłkarzem sezonu. Olise ma kontrakt do 2029 roku, jest po kapitalnym sezonie i nikt o zdrowych zmysłach nie zamierza rezygnować z jego usług. Monachijczycy mogą spokojnie powiedzieć „nie” nawet Realowi Madryt. A jeśli już mieliby zmienić zdanie, cena musiałaby być absurdalna.
Bayern Monachium nie odda Francuza za bezcen
Sprawę dodatkowo komplikuje stanowisko samego Realu. Klub już 20 czerwca wydał oficjalny komunikat, w którym zaprzeczył, jakoby kontaktował się z Olise, jego przedstawicielami lub otoczeniem zawodnika. Madrytczycy podkreślili przy tym dobre relacje z Bayernem i zasugerowali, że przy ewentualnym zainteresowaniu piłkarzem mistrza Niemiec najpierw rozmawialiby z klubem.
Trudno więc realnie rozważać ten transfer, jeśli do gry nie wejdzie gigantyczna kwota. Bayern nie odpuści jednego z najlepszych piłkarzy obecnych mistrzostw świata za rozsądne pieniądze. Real Madryt raczej nie pójdzie też drogą otwartego konfliktu i nakłaniania zawodnika do wywierania presji. Zresztą Michael Olise nie wygląda na gracza tego typu. Jeśli do poważnych rozmów dojdzie, wspomniane 200 milionów euro rzeczywiście może być punktem wyjścia. Pytanie, czy „Królewscy” są dziś gotowi na taki wydatek, szczególnie że nic nie zapowiada sprzedaży kogoś z grona Mbappé, Bellingham czy Vinícius Junior.

