Za nami zmagania pań na kortach Wimbledonu. Tegoroczna edycja zostanie przez fanów żeńskiego tenisa zapamiętana na bardzo długo. Pierwszy raz w historii mieliśmy okazję oglądać dwie zawodniczki z Czech w finale. Szybkie porażki faworytek i dużo nazwisk, które zaskoczyły swoją obecnością na takim czy innym etapie turnieju. Działo się, dlatego czas wyłonić te zawodniczki, dla których Wimbledon 2026 był sukcesem, a dla których porażką.
WYGRANE:
Linda Noskova
Pierwszy w historii czeski finał padł łupem Lindy Noskovej. 21-latka pokonała swoją starszą o osiem lat koleżankę w trzech setach po dramatycznym pojedynku. Wcześniej Muchova w drugim secie broniła pięciu piłek mistrzowskich i wróciła do meczu ze stanu 2:5 w drugim secie. Noskova jednak się nie załamała i domknęła mecz na swoich warunkach. Nagrodą za cały Wimbledon poza jego wygraniem jest fakt, że awansuje w najnowszym rankingu WTA na 7. miejsce, wyprzedzając tym samym Igę Świątek.
Karolina Muchova
Muchova musiała tym razem obejść się smakiem, lecz fani tenisa z pewnością wiedzą, że stać ją na zdobycie swojego pierwszego tytułu wielkoszlemowego. Nie bez powodu jej elegancja na korcie jest porównana do Rogera Federera. Najważniejsze to się nie poddawać i wracać do walki. Tak jak to właśnie Czeszka zrobiła w finałowym starciu. Wróciła do meczu i podjęła rękawice. Trzeba wierzyć, że na wszystko przyjdzie czas. Grunt to zachowywać klasę i pogodzić się z porażką. A to Muchovej raczej nie powinno przyjść jakoś bardzo ciężko. Wzięła udział w finale Wimbledonu, w którym zmierzyła się ze swoją koleżanką z reprezentacji. Tego dnia była gorsza. Na pocieszenie zasługuje jak najbardziej na miano 6. rakiety żeńskiego tenisa.
Marta Kostiuk
Półfinalistka z Rolanda Garrosa postanowiła iść za ciosem (nie tak jak Mirra Andriejewa) i osiągnąć równie dobry wynik na kolejnej imprezie wielkoszlemowej. Dotarła do najlepszej czwórki Wimbledonu, w której musiała uznać wyższość Lindy Noskovej. Jednak jak najbardziej może być z siebie dumna. Od początku roku prezentuje bardzo równą i wysoką formę. Gra konkurencyjny tenis, niebezpieczny dla każdej rywalki. Efektem jest ciągły wzrost w rankingu WTA. Na czołową „10” Ukrainka musi jeszcze poczekać, lecz na ten moment plasuje się tuż za nią. Kto wie, może przyjdzie czas na taki awans po US Open.
Naomi Osaka
W końcu wraca najlepsza wersja Naomi Osaki. A jest to zasługa nikogo innego jak Tomasza Wiktorowskiego. Japonka z imprezy na imprezę osiąga coraz to lepsze wyniki. Jej gra przypomina tą z najlepszych lat. Dowodem jest pokonanie liderki światowego rankingu w 1/8 finału imprezy. Niestety w ćwierćfinale już tak kolorowo nie było, lecz i tak można mówić o wielkim progresie. Tym bardziej, że Osaka niejednokrotnie mówiła o tym, że korty trawiaste nie są delikatnie mówiąc jej ulubionymi. Wiktorowski pokazał Japonce, że i na takiej nawierzchni może prezentować konkurencyjny tenis.
Jasmine Paolini
Włoszka przed Wimbledonem prezentowała bardzo falującą formę. Dobre mecze przeplatała słabymi i dość często jak na nią odpadała na wczesnych etapach turniejów. Na jej szczęście przyszedł Wimbledon, na którym odnalazła dobrą wersję samej siebie. Starczyło siły na ćwierćfinał, w którym uległa chwalonej wcześniej Marcie Kostiuk. Możliwe, że Włoszka w tamtym meczu zaprezentowała się najgorzej na przestrzeni całego sezonu. Takie mecze najwidoczniej muszą się przytrafiać, gdy szuka się odpowiedniej formy. Jednak Wimbledon 2026 można jak najbardziej w przypadku Paolini zapisać do udanych i przywracających nadzieję na lepsze jutro.
PRZEGRANE:
Maja Chwalińska
Wszyscy doskonale pamiętają co osiągnęła Maja Chwalińska w poprzednim turnieju wielkoszlemowym. Finał Rolanda Garrosa nie umknął uwadze organizatorom Wimbledonu, którzy przyznali Polce dziką kartę. Zatem nasza tenisistka stanęła przed ogromną szansą może nie tyle w osiągnięciu kolejnego finału, ale co najmniej solidnego wyniku. Takim bez wątpienia nie było zakończenie całego turnieju na etapie pierwszej rundy.
Chwalińska serwowała po mecz, dzielił ją jeden punkt od wygrania całego spotkania. Aż tu nagle przytrafiła się jej kontuzja. Polka dzielnie zagrała cały mecz, lecz z minuty na minutę zaczął on wymykać się spod kontroli. Rywalka najpierw wyrównała stan meczu, a następnie go zwyciężyła. Szkoda… Maja była zdecydowanie lepsza i zasługiwała w tym meczu na wygraną. Oby kontuzja nie okazała się poważna i nie wybiła Chwalińskiej z dobrego rytmu, w który wskoczyła podczas zmagań na Roland Garros. Nadzieja w tym, że dobrych turniejów jeszcze wiele przed 24-latką. Wimbledon 2026 niestety do zapomnienia.
Iga Świątek
Iga Świątek nie obroniła tytułu z poprzedniej edycji Wimbledonu. To chyba i tak nie jest najgorsza informacja dla polskiej tenisistki. Jej gra była daleka od ideału, a porażka w trzeciej rundzie jest tylko tego potwierdzeniem. Polka nie potrafi odnaleźć siebie. Popełnia masę błędów, a jej mimika twarzy coraz bardziej zniechęca fanów do jej osoby. Zdecydowanie czas na zmiany o czym więcej pisaliśmy [tutaj].
25-latka nie może tak grać. Nie wypada takiej mistrzyni, którą niewątpliwie jest. Wiadomo, że korty trawiaste nie są jej ulubionymi, lecz w zeszłym roku jakoś się udało. Dlatego co najmniej osiągnięcie drugiego tygodnia imprezy powinno być obowiązkiem. Najwidoczniej nawet takie wymagania ciężko spełnić. A szkoda… Efektem niespecjalnie ciekawej gry jest spadek na 8. miejsce w najnowszym rankingu WTA.
Aryna Sabalenka
Aryna Sabalenka ewidentnie w ostatnim czasie ma spore problemy z regularnym wygrywaniem. Białorusinka nie jest już taką dominatorką w całym cyklu WTA. Coraz łatwiej ją złamać, czego potwierdzeniem jest chociażby porażka ćwierćfinale Rolanda Garrosa z Dianą Sznajder. Z kolei z Wimbledonem pożegnała się już w 1/8 finału po porażce w dwóch setach z Naomi Osaką. Oczywiście Japonka pokazuje z tygodnia na tydzień coraz lepszy tenis pod okiem Tomasza Wiktorowskiego, jednak ewidentnie w Sabalence coś się zacięło. Nie jest już tak regularna i dominująca. A to już znak na to by zwracać na to uwagę. Jednak jak na razie Białorusinka o tym nie myśli i postanowiła cieszyć się wakacjami.
Elena Rybakina
Kazaszka zdecydowanie w ostatnim czasie jest pod formą. Zaczęła ona spadać tuż po wygranej w turnieju halowym na kortach ziemnych w Stuttgarcie. Od połowy kwietnia Rybakina gra coraz gorzej. Przeplata dobre występy z tymi słabymi. Nie jest już tą zawodniczką, która potrafi wygrać z każdym. Dodatkowo nie jest już co turniej wymieniana w gronie faworytów do wygrania. Potwierdzeniem tego wszystkiego jest szybkie odpadnięcie z Wimbledonu. Trzecia runda i do domu. Porażka w dwóch setach z Elise Mertens. Jedynym pocieszeniem dla tenisistki jest fakt, że dalej w rankingu WTA zajmuje drugie miejsce.
Mirra Andriejewa
Zwyciężczyni Rolanda Garrosa dość szybko postanowiła odpaść z Wimbledonu. Po wyeliminowaniu w pierwszej rundzie Magdy Linette, Rosjanka nie dała rady Barborze Krejcikovej. 19-latka zamiast pójść za ciosem i umacniać swoją już dość mocną pozycję w tourze to odpada już na samym starcie turnieju. Chyba nie tak się buduje ranking i swoje nazwisko. Widać, że młodość nie gwarantuje jeszcze stabilności i na ten moment takie wpadki jeszcze Rosjance będą się przytrafiały. Tylko od niej zależy, kiedy to minie i czy w ogóle.

