Roland Garros: Linette lepsza od Ostapenko, cztery sety w meczu Djokovica i porażka Rybakiny

Za nami czwarty dzień Roland Garros, a to oznacza, że poznaliśmy pierwszych uczestników trzeciej rundy imprezy. Swoje mecze wygrywali dziś między innymi 24-krotny mistrz wielkoszlemowy – Novak Djokovic, nasza reprezentantka Magda Linette czy gwiazda najmłodszego tenisowego pokolenia – Joao Fonseca.

Najważniejszy z punktu widzenia polskich kibiców jest fakt, że Magda Linette pokonała triumfatorkę tego właśnie turnieju z 2017 roku – Jelenę Ostapenko. Dlaczego jednak jest to aż tak istotne? Awansując do trzeciej rundy w Paryżu, Polka sprawiła, że już w najbliższy piątek będziemy świadkami wewnątrzpolskiego pojedynku pomiędzy nią a światową “trójką” – Igą Świątek.

REKLAMA

Takie sytuacje nie zdarzają się często (szczególnie w Wielkim Szlemie), dlatego miejmy nadzieję, że panie dadzą nam pokaz świetnej gry i po prostu zwycięży lepsza. W końcu i tak możemy być już pewni, że przynajmniej jedną naszą reprezentantkę zobaczymy w drugim tygodniu Roland Garros.

Mistrzowski Djokovic

Swoje spotkanie rozegrał dzisiaj także trzykrotny triumfator paryskiego szlema – Nole Djokovic. Jego rywalem był zawodnik gospodarzy – Valentin Royer, który nie dość, że sprawił Novakowi sporo problemów, to zdołał nawet ugrać seta.

Był to naprawdę arcyciekawy pojedynek, w którym tenisowa maestria Serba i sportowa walka oraz zacięcie Francuza idealnie ze sobą współgrały, tworząc na korcie Philippe’a Chatrier’a fantastyczne widowisko.

Royer w spektakularnym stylu obronił piłkę meczową w secie trzecim, ostatecznie wygrywając go wynikiem 9:7 w tie-breaku i doprowadzając do czwartej partii, która już była absolutnie najlepsza, jeśli chodzi o jakość i dramaturgię.

Djokovic miał w trakcie spotkania sporo zastrzeżeń w stosunku do paryskiej publiczności, która widocznie utrudniała mu choćby serwowanie, krzycząc i głośno zachowując się, podczas gdy Serb był już gotowy do wprowadzenia piłki do gry.

Francuz jednak, mimo tego ogromnego wsparcia lokalnych kibiców po prawie czterech godzinach musiał uznać wyższość wielkiego mistrza i pożegnał się z turniejem. Trzeba natomiast powiedzieć, że to, co pokazał dziś w starciu z Novakiem, a szczególnie w trzecim i czwartym secie zasługuje na duży szacunek i pochwałę, ponieważ praktycznie nikt nie dawał mu jakichkolwiek szans. On jednak pokazał, że umie postawić się nawet tym największym i z paryską mączką żegna się z wysoko podniesioną głową.

Rybakina za burtą i brazylijski powrót

Największą niespodzianką czwartego dnia imprezy była z pewnością przegrana Eleny Rybakiny. Kazaszka grała przecież w stolicy Francji jako rozstawiona z “dwójką”, z tego też powodu wiązano z nią tutaj duże nadzieje.

Jako triumfatorka tegorocznego Australian Open naturalnie była stawiana w roli jednej z głównych faworytek do zdobycia tytułu. Plany pokrzyżowała jej jednak Yuliia Starodubtseva – po sensacyjnej porażce z Ukrainką wiemy już na pewno, że Rybakina pucharów w Paryżu w tym roku nie wzniesie.

REKLAMA

Czwarty dzień turnieju przyniósł nam też niesamowity powrót Joao Fonseki, który po istnym horrorze pokonał Dino Prizmica. Chorwat prowadził już 2:0 w setach i był o krok od awansu, ale Brazylijczyk wrzucił wyższy bieg i dokonał czegoś, czego nie zrobił jeszcze nigdy wcześniej. Po raz pierwszy w karierze wrócił z 0:2 i po morderczej walce zgarnął bilet do kolejnej rundy, gdzie zmierzy się z… Novakiem Djokovicem.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ