Na mistrzostwach świata w 1958 roku Just Fontaine zdobył 13 goli, co do dzisiaj jest najlepszym wynikiem na jakimkolwiek mundialu. Rekord ten przez wiele lat wydawał się być nie do przebicia. Od 1974 roku najwięcej bramek (po 8) na jednym turnieju strzelili Ronaldo (2002) oraz Kylian Mbappe (2022). Do legendarnego dorobku brakowało im aż pięciu goli. Trwający mundial jednak pozwala wierzyć, że ktoś zbliży się do tego osiągnięcia. Wprawdzie rekord Fontaine’a będzie bardzo trudny do osiągnięcia, jednak istnieje duże prawdopodobieństwo, że wreszcie po ponad 50 latach król strzelców mundialu będzie miał na koncie dwucyfrową liczbę goli.
Rekordowy mundial
Trwający mundial można reklamować jako turniej napastników. Na boiskach w USA, Meksyku i Kanadzie najmocniej błyszczą ci najwięksi. Obecnie na prowadzeniu w klasyfikacji strzelców są Lionel Messi, Kylian Mbappe i Erling Haaland, którzy zdobyli po siedem bramek. Sześć goli na koncie ma Harry Kane, a cztery Vinicius Junior czy Ousmane Dembele. Wyścig o koronę króla strzelców zapowiada się niezwykle ekscytująco. Zawodnicy jednak nie będą ścigać się tylko ze sobą, ale również z wynikami z przeszłości. Messi do zdobycia siedmiu goli jak narazie potrzebował czterech meczów (dodatkowo w jednym wszedł z ławki). Gdyby Argentyńczyk utrzymał takie tempo strzeleckie kończyłby turniej z dorobkiem 14 trafień, co dawałoby rekord w historii mundiali. Choć oczywiście na dalszym etapie ze względu na siłę rywali trudniej będzie trafiać do siatki z taką regularnością.
Tegoroczne mistrzostwa świata będą prawdopodobnie najlepsze od wielu lat pod względem liczby strzelonych goli przez króla strzelców z jednego prostego powodu – rozszerzenia mundialu do 48 drużyn. Po pierwsze, ze względu na wprowadzenie dodatkowego etapu 1/16 finału w drodze do finału trzeba teraz rozegrać jeden mecz więcej niż było to na poprzednich turniejach. Po drugie, większa liczba drużyn oznacza również więcej słabych rywali, na których można nabijać wyniki strzeleckie. Ponadto większa liczba grup sprawia, że w teorii zespoły losowane z drugiego, trzeciego i czwartego koszyka są słabsze. Wszystko to powoduje, że zawodnikom łatwiej o strzelanie goli już na etapie fazy grupowej.
System tworzony pod największe gwiazdy
Niemniej jednak, jest to tylko część prawdy. Oczywiście rozszerzenie mundialu w dużym stopniu pomaga strzelać więcej goli, aczkolwiek największe gwiazdy nie trafiałyby tak często do bramki, gdyby ich selekcjonerzy nie podporządkowali gry zespołu pod nich. Najbardziej dobitnym przykładem jest tutaj Argentyna, w której wszystko kręci się wokół Leo Messiego. Scaloni stworzył system, który eksponuje największe umiejętności swojej gwiazdy i jednocześnie maskuje wady. W reprezentacji Albicelestes dziesięciu zawodników pracuje na jednego, jednak ten jeden odwdzięcza się golami czy asystami. Messi zwolniony jest z obowiązków defensywnych, aby mógł wykorzystać energię w momentach, gdy dostaje piłkę. Dlatego też Argentyna rzadko stosuje wysoki pressing, a przeważnie ustawia się w średnim lub niskim bloku.
Zresztą taką Argentynę mieliśmy już okazję oglądać na mundialu w Katarze, kiedy zdobyli złoty medal. Od tego czasu niewiele się zmieniło. W ekipie Albicelestes nadal trzon drużyny stanowią ci sami zawodnicy, a zespół gra podobnie jak cztery lata temu. W ofensywie wciąż to Messi jest główną postacią. Piłkarz Interu Miami nie ma przypisanej pozycji, gdy jego zespół jest przy piłce. 39-latek przeważnie szuka wolnych przestrzeni i w momecie, gdy otrzyma podanie w odpowiedniej strefie przyspiesza akcje dryblingiem lub podaniem. W efekcie Messi miał udział przy wszystkich dziewięciu golach Argentyny, gdy znajdował się na boisku. Strzelił siedem z nich, przy jednym asystował, a kolejny padł po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego (asysta drugiego stopnia).
Gwiazdy Realu błyszczą w reprezentacji
Inne reprezentacje nie są w aż takim stopniu uzależnione od swoich gwiazd jak Argentyna od Messiego, aczkolwiek selekcjonerzy tych drużyn również stworzyli swoim najlepszym zawodnikom warunki, w których czują się oni komfortowo. We Francji główną postacią w ofensywie jest Kylian Mbappe i to w dużej mierze pod niego Deschamps dostosował sposób gry. Zawodnik Realu nominalnie ustawiony jest jako środkowy napastnik, jednak ma on dużą swobodę w poruszaniu się. W atakach pozycyjnych 27-latek często cofa się głębiej po piłkę lub schodzi na lewe skrzydło i stamtąd rozpoczyna akcje dryblingiem lub zawiązaniem gry kombinacyjnej. W pięciu meczach Mbappe miał udział aż przy dziewięciu golach (7 goli i 2 asysty), co daje aż 64% wszystkich trafień swojego zespołu.
Największą gwiazdą w swojej reprezentacji jest również inny zawodnik Realu – Vinicius. Carlo Ancelotti współpracował już z Brazylijczykiem przez kilka sezonów w klubie i obejmując reprezentację Canarinhos musiał mieć pomysł, jak wykorzystać jego największe atuty. I rzeczywiście system gry Brazylii w dużej mierze oparty jest na Viniciusie. 25-latek korzysta na roli, jaką pełni środkowy napastnik Matheus Cunha, który często cofa się niżej po piłkę wyciągając ze strefy obrońców. W te wolne przestrzenie wbiegają Vinicius oraz drugi ze skrzydłowych (Raphinha lub Rayan), którzy operują bliżej środka boiska. Ponadto Brazylia większość akcji przeprowadza lewym skrzydłem przez piłkarza Realu, który ma pozwolenie na dryblingi. Na trwającym mundialu Vinicius ma w dorobku cztery gole oraz jedną asystę, co daje udział przy 50% bramek swojej reprezentacji.
Różne wykorzystywanie napastników
Jeszcze częściej przy trafieniach swoich drużyn uczestniczą Harry Kane (7 z 11; 64%) oraz Erling Haaland (8 z 11; 73%). Tak duże uzależnienie Norwegii od goli Haalanda nie może dziwić. Wprawdzie mają oni spory potencjał w ofensywie, jednak to 25-latek jest bez wątpliwości ich największą gwiazdą. Stale Solbakken w taki sposób skonstruował sposób gry zespołu, aby wykorzystać największe atuty swojego najlepszego zawodnika – wykańczanie akcji czy poruszanie się w polu karnym. Haaland rzadko bierze udział w konstruowaniu akcji. Zamiast tego ma on je wykańczać. Najlepszym tego przykładem był mecz 1/16 finału przeciwko Wybrzeżu Kości Słoniowej (2:1). W całym meczu napastnik Norwegii miał tylko 27 kontaktów z piłką, zaliczył osiem celnych podań, jednak jednocześnie oddał cztery strzały, wszystkie z pola karnego i zdobył bramkę. Jego współczynnik xG – według danych z FotMob – wyniósł aż 1,17.
Zupełnie inną rolę – ale też dostosowaną do swoich umiejętności – ma w reprezentacji Anglii Harry Kane. Zawodnik Bayernu nie operuje jedynie w polu karnym rywala. Wręcz przeciwnie. 32-latek bardzo często cofa się po piłkę nawet pod środkowych obrońców i stamtąd zagrywa dalekie podania do skrzydłowych. Ten pomysł Thomasa Tuchela działał zwłaszcza w meczu z Chorwacją (4:2), która często stosowała wysoki pressing. Wówczas Kane swoimi zejściami po piłkę tworzył przewagę w środku pola, a jego podania za linię obrony często rozpoczynały groźne akcje Anglików. Natomiast, gdy Synowie Albionu zmuszeni są do gry w ataku pozycyjnym, wówczas ich główną bronią są dośrodkowania. W takiej grze napastnik Bayernu również odnajduje się bardzo dobrze, co potwierdził golami przeciwko Panamie (2:0) oraz Demokratycznej Republice Konga (2:1).
Mundial a piłka klubowa
Tegoroczne mistrzostwa świata stoją w kontrze do tego co dzieje się we współczesnym futbolu. Trenerzy klubowi coraz częściej starają się dopasować piłkarzy do swojego modelu gry. To największe gwiazdy mają się dostosować do tego czego oczekuje szkoleniowiec, a nie odwrotnie. Jako przykład można tutaj przytoczyć PSG, które w dwóch ostatnich sezonach wygrywało Ligę Mistrzów. Luis Enrique stworzył drużynę, w której największą gwiazdą jest jej trener i system gry przez niego stworzony. W Paryżu każdy musi pracować bez piłki. Jeżeli ktoś się do tego nie dostosuje, może sobie szukać innego klubu, jak Messi i Mbappe, dwie największe gwiazdy tego mundialu.
Innym przykładem jest Arsenal Mikela Artety, który w minionym sezonie po raz pierwszy od 22 lat wygrał Premier League oraz doszedł do finału Ligi Mistrzów. Kanonierzy zrobili to nie mając w ofensywie żadnej gwiazdy wybijającej się ponad resztę ligi. Sukces ten zawdzieczają głównie dobrej organizacji gry w defensywie całego zespołu. Najlepszymi piłkarzami The Gunners w ubiegłych rozgrywkach byli Declan Rice, Gabriel Magalhaes czy William Saliba, a więc zawodnicy odpowiadający głównie za zabezpieczenie własnej bramki. W Arsenalu – podobnie jak w PSG – nie ma gwiazd, a ofensywni zawodnicy muszą też pracować w defensywie.
Trwający mundial pokazuje jednak, że piłka reprezentacyjna to zupełnie coś innego. Selekcjonerzy ze względu na ograniczony czas pracy z zespołem nie są w stanie do perfekcji dopracować tak wielu schematów. Dlatego też wiele reprezentacji bazuje na dobrej organizacji w defensywie oraz stałych fragmentach gry. Te najlepsze natomiast często budowane są pod swoje największe gwiazdy i wykorzystanie ich umiejętności. Nic w tym dziwnego, że na tegorocznym mundialu zespoły klubowe najbardziej przypominają reprezentacje USA czy Kanady, które w swoich szeregach nie mają wielkich gwiazd, a jako gospodarze miały więcej czasu na przygotowania i dopracowanie różnych schematów. Jeżeli chcemy podziwiać największe gwiazdy, turnieje reprezentacyjne wydają się być do tego najlepszą okazją.

