Hat-trick Leo Messiego. Bezradna Algieria

Argentyna rozpoczęła mundial z przytupem. Czyste konto i trzy gole Leo Messiego były prawdziwym pokazem siły. Argentyńczyk zdobył swoją 14., 15. i 16. bramkę na mistrzostwach świata. Algieria, mimo obiecującego początku, szybko zgasła i przez większość spotkania musiała grać pod dyktando Argentyńczyków. Albicelestes wysłali jasny sygnał do reszty świata – wciąż są głodni kolejnych sukcesów.

Lata mijają, a skład pozostaje niemal niezmieniony. W meczu przeciwko Algierii w wyjściowej jedenastce zagra aż 10 zawodników, którzy byli częścią mistrzowskiej drużyny świata. Dziewięciu z nich wystąpiło również w finale przeciwko Francji. Jedynym piłkarzem, którego zabrakło na katarskim mundialu, jest Facundo Medina.

REKLAMA

38-letni Messi strzela gole na mundialu w staromodny sposób

Przed turniejem było wiele obaw o formę mistrzów świata. W Argentynie nowych twarzy było jak na lekarstwo, a większość zawodników była o cztery lata starsza niż podczas poprzedniego mundialu. Mimo wszystko trudno było nie mieć wysokich oczekiwań wobec drużyny, która dwukrotnie pokonała Brazylię w eliminacjach oraz straciła tylko jednego gola podczas Copa América 2024. Zespół ma kilku liderów, ale wciąż najważniejszym pozostaje Leo Messi. Choć Argentyńczyk jest o cztery lata starszy, jak zapewnia sam Lionel Scaloni, jest świetnie przygotowany do turnieju. Warto dodać, że zawodnicy Interu Miami, czyli Messi i Rodrigo De Paul, poświęcili dużo czasu na indywidualne przygotowania do mundialu.

Mecz rozpoczął się od mocnych akcentów z obu stron. Najpierw argentyńską publiczność poderwał z miejsc Leo Messi, jednak kapitan Albicelestes znajdował się na pozycji spalonej. Mocny początek Argentyny? Nic bardziej mylnego. Nie minęły nawet dwie minuty, a Algierczycy dwoma podaniami przedostali się w pole karne i pokonali bezradnego Emiliano Martíneza. Jednak podobnie jak przy akcji Messiego, Szymon Marciniak odgwizdał spalonego.

Pierwotnym założeniem taktycznym Petkovicia było zagęszczanie środka pola i oddanie rywalom wolnych sektorów boiska. Algierczycy byli świadomi mocnych stron Argentyny i za każdym razem podwajali lub potrajali krycie pomocników Albicelestes. W pewnym momencie zapomnieli jednak o obecności drobnego Argentyńczyka i zostali za to skarceni. Messi potrzebował niewiele miejsca, by uderzyć z chirurgiczną precyzją w górny róg bramki. Był to jego 14. gol na mistrzostwach świata. Asystę zaliczył nie kto inny jak Rodrigo De Paul.

Gdy wydawało się, że mistrzowie świata szybko dorzucą kolejne gole i wsadzą rywala na karuzelę, Algierczycy zaczęli się odgryzać. Przede wszystkim w oczy rzucało się momentami aż zbyt duże rozluźnienie w szeregach Albicelestes. Podopieczni Vladimira Petkovicia z zaskakująco dużą łatwością mijali jednym podaniem drugą linię Argentyny i meldowali się pod polem karnym. Choć ich strzały były dalekie od ideału, z pewnością były one sygnałem alarmowym dla Lionela Scaloniego.

Messi zgasił światło Algierczykom

Końcówka pierwszej połowy pozostawiła po sobie bardzo dobre wrażenie w wykonaniu Algierii. Po zmianie stron kibice Algierczyków mieli nadzieję na podkręcenie tempa i jeszcze lepszą grę swoich ulubieńców. Tymczasem to Argentyna, dzięki wysokiemu pressingowi i agresywnej grze, wybijała z rytmu drużynę z Afryki. Jakby tego było mało, Algierczycy zaczęli popełniać coraz więcej błędów, a bramkarz Zidane ponownie był zamieszany przy golu dla Albicelestes. Tym razem golkiper Granady wybił piłkę przed siebie, a do futbolówki ponownie dopadł Messi i zdobył swoją drugą bramkę. Argentyńczyk stał się tym samym trzecim najstarszym strzelcem hat-tricka w historii mistrzostw świata. Kapitan Argentyny poczuł krew i robił wszystko, by swój 200. występ w reprezentacji uhonorować pierwszym hat-trickiem na mundialu. Messi był nieustępliwy i w 76. minucie, po swoim firmowym płaskim strzale z 16 metrów, skompletował hat-tricka.

Argentyna już w pierwszym meczu pokazała, że obawy o jej dyspozycję były nieuzasadnione. Mistrzowie świata momentami grali jak z nut, a ich intensywność z każdą kolejną minutą była przytłaczająca dla Algierii. W tym wszystkim jest jednak jedna szczególnie ważna kwestia — Leo Messi przyjechał na turniej w znakomitej formie. Hat-trick, otwierające podania oraz praca w defensywie to dowody na to, że drużyna Lionela Scaloniego ponownie może liczyć na swojego lidera.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ