SCENY W NOWYM JORKU! Norwegia wyrzuciła Brazylię!

To nie jest ta sama Brazylia, co jeszcze 20 lat temu. Ten zespół nie czaruje tak na boisku i nie zaskarbia sympatii kibiców całego świata. Nie gra teraz jakoś fenomenalnie. Ale to wciąż Brazylia – pełna świetnych piłkarzy i nadal mocna. Dominuje pragmatyzm, lecz skuteczny. Nie bez problemów, ale Canarinhos uporali się z Japonią, poważnie rozpatrywaną jako czarny koń turnieju. Teraz przyszło im się zmierzyć z drużyną podobnej rangi. Norwegia notuje udany powrót na mundial po blisko trzech dekadach. Skandynawowie mieli schody w 1/16 finału, ale udało im się wyeliminować Wybrzeże Kości Słoniowej. Brazylijczycy musieli wygrać, a Norwegowie mogli. Choć w przypadku tych drugich nadzieje są ogromne, bo kraj zakochał się w futbolu na zabój.

Mocny początek, szarpana gra

Historycznie Brazylia nie umie grać z Norwegią. Czterokrotnie mierzyli się z ekipą z Półwyspu Skandynawskiego, w tym raz na mundialu w 1998 roku – nie wygrała ani razu. Jednakże ostatnie ich starcie (towarzyskie) miało miejsce w 2006. I podopieczni Ståle Solbakkena od razu udowodnili, że łatwo z nimi wcale nie będzie. W 4. minucie Alexander Sørloth dostał świetne podanie na dobieg, ten zgrał potem do środka. Do piłki dopadł Patrick Berg i mocnym strzałem trafił do bramki. Gola nie uznano, napastnik Atlético Madryt na spalonym. Ta akcja dodała im jednak pewności siebie, co w meczu o taką stawkę jest na wagę złota. Norwegowie zepchnęli przeciwnika do defensywy i grali w ataku pozycyjnym. I wszystko wzięło w łeb w 10. minucie. Tak się wydawało. Kristoffer Ajer skosił Matheusa Cunhę w polu karnym jak trawę i decyzja była oczywista. Jedenastkę wykonał Bruno Guimarães, ale Ørjan Nyland wyczuł jego intencje i obronił karnego!

REKLAMA

A to wszystko zadziało się w przeciągu zaledwie kwadransa. Już wiedzieliśmy, że to spotkanie będzie gwarantem emocji, a jednocześnie trudno będzie jednej z drużyn o jego zdominowanie. Brazylijczycy próbowali atakować z doskoku, a Norwegowie zwolnili tempo i grali nieco bardziej zachowawczo. Zdecydowanie częściej do głosu w polu karnym rywala dochodzili podopieczni Carlo Ancelottiego. Opierali się wprawdzie na szybkich wypadach i mieli około 30% posiadania piłki, lecz byli dużo bardziej efektywni. Po drugiej stronie boiska Alisson nie miał za dużo pracy. Jeszcze ani razu Erling Haaland nie został uruchomiony, a na tym mundialu kiedy już to się działo, to nie było zmiłuj. Pierwszy raz miał okazję w 37. minucie, ale strzał za słaby. Na swoją obronę napastnik ma trudną pozycję.

W poszukiwaniu bramki

Mecz był bardzo wyrównany. Pod koniec pierwszej połowy atakowali jedni i drudzy, każdy miewał swoje momenty. W 40. minucie Ødegaard zbyt nonszalancko zagrał w polu karnym, przez co stracił piłkę. Tylko szczęście i czujność Nylanda powstrzymała Viníciusa przed strzeleniem gola. W doliczonym czasie gry pierwszej połowy jeszcze Skandynawowie mieli dogodną okazję po długim podaniu, ale zawodnik Arsenalu kiepsko ją sfinalizował. Początek drugiej części meczu był zgoła inny od tej pierwszej. Na boisku działo się dużo mniej, w znacznie wolniejszym tempie. Niezbyt zmienił się również styl gry. Norwegia stawiała na posiadanie piłki i jej powolne, zbyt powolne rozgrywanie. Brazylia z kolei opierała się na szybkich wypadach po przejęciu futbolówki.

Obydwa zespoły były świadome stawki i przez to trochę jakby bały się podjąć większe ryzyko. Ancelotti szukał impulsu, który mógłby ożywić grę Canarinhos i znalazł na ławce – wpuścił Endricka. Ten prawie zaliczył wejście smoka. Vinícius posłał mu świetne, przeszywające podanie i miał przed sobą tylko Nylanda. 19-latkowi zabrakło zimnej krwi, bo uderzył obok bramki. Kilka minut później bramkarz uratował skórę Norwegii po groźnych strzałach Rayana i Guimarãesa. Na ten moment rewelacyjny występ 35-latka! Aż się prosiło o to, żeby koledzy z pola to wykorzystali. I w 67. minucie było blisko – Haaland nie zdążył jednak domknąć niezłego dogrania Ajera.

Haaland jest po prostu NIESAMOWITY!

Z każdą minutą coraz mocniej pachniało dogrywką. Obydwie drużyny nie grały tak, że można było poczuć inaczej. A mecz wchodził już w decydującą fazę. Wyjątkiem była na przykład 75. minuta. Norwegowie wyprowadzili ładną i składną akcję. Wymienili kilka podań, atak domykał Andreas Schjelderup, lecz Alisson przytomnie między słupkami. I 5 minut później dogrywka wydawała się już dużo bardziej odległa, bo podopieczni trenera Solbakkena wreszcie dopięli swego. Schjelderup doskonale wrzucił piłkę w pole karne, prosto na głowę Haalanda. A napastnik Manchesteru City zrobił to, co umie najlepiej. Alisson nie miał nic do gadania. Potęga na wylocie!

Brazylijczycy zostali postawieni pod ścianą i musieli bezwzględnie przycisnąć. Neymar próbował czarować, ale widać było, że powołanie nie broniło się wcale pod względem stricte sportowym. To nie ten sam piłkarz, co przed laty, co potrafi nostalgia z człowiekiem zrobić… Nyland także nie wychodził z transu, bronił wszystko, jak leci. A w 90. minucie wszystko było już jasne. Haaland kropnął z daleka, ponownie po podaniu Schjelderupa. 62. bramka w 54. spotkaniu w norweskich barwach. Koniec! Nokaut! Brazylia na deskach! Jeszcze Canarinhos zdobyli bramkę honorową z karnego, ale nie dawała ona w zasadzie nic.

W Polsce mówimy „polegać jak na Zawiszy”, a Norwegowie mówią zapewne „polegać jak na Erlingu”. Bo kto jak nie on? Kto inny mógłby zapewnić Norwegii historyczny awans do ćwierćfinału mistrzostw świata, i to po powrocie na tę imprezę po aż 28 latach? Ale nie odmawiajmy klasy innym piłkarzom z tej kadry – Nyland, Schjelderup, Odegaard, zagrali również dobre zawody. A Brazylia? Miała momenty, przebłyski, czasami doskakiwała do ataku, ale to nie wystarczyło. Trudno było spodziewać się od tej kadry dobrego wyniku na mundialu. Nie była bezsilna, ale niewystarczająco produktywna. Norwegów to jednak nie interesuje, oni będą świętować do białego rana, bo mają ku temu dobry powód!

Brazylia – Norwegia 1:2 (Neymar 90’+8 – Haaland 80′, 90′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ