Premier League dominuje w Lidze Europy i w Lidze Konferencji, ale nie w Lidze Mistrzów

Od kilku sezonów często porusza się temat przepaści finansowej, jaka dzieli Premier League od pozostałych czołowych lig europejskich. Niemniej jednak, obecna edycja Ligi Mistrzów jest pierwszą od trzech sezonów, w której angielski zespół znalazł się w finale. Rok temu Anglicy mieli tylko jednego przedstawiciela w półfinale najważniejszych europejskich rozgrywkach, a dwa lata temu – żadnego. Jeśli jednak chcemy udowodnić przewagę Premier League nad pozostałymi ligami trzeba spojrzeć na Ligę Europy oraz Ligę Konferencji.

Premier League dominuje w mniej ważnych rozgrywkach

Statystyki są wręcz brutalne dla pozostałych lig. Odkąd w sezonie 2024/25 wprowadzono nowy format rozgrywania europejskich pucharów z fazą ligową oraz wycofano „spadki” (czyli zespoły przechodzące z gry jesienią w LM na grę wiosną w LE lub z LE do LK) dominacja Anglii w dwóch europejskich pucharach znajdujących się w cieniu Champions League jest ogromna. Dwa sezony nie przyniosły jeszcze żadnego przypadku, gdy angielska drużyna przegrała starcie w fazie pucharowej z klubem z innego kraju. W poprzedniej edycji Chelsea bez problemu wygrała Ligę Konferencji. W finale Ligi Europy natomiast doszło do angielskiej pojedynku pomiędzy Manchesterem United, a Tottenhamem. Dwoma wielkimi klubami, które jednak w momencie rozgrywania finału zajmowały – odpowiednio – 16. i 17. miejsce w ligowej tabeli.

REKLAMA

O ile rok temu można było postawić tezę, że angielska dominacja wynikała z klubów, które znalazły się w europejskich pucharach, tak w tej edycji do Ligi Europy i Ligi Konferencji awansowały zespoły z mniejszym budżetem oraz nie posiadające tak szerokiej kadry. Mimo to i tak żaden zespół spoza Anglii nie potrafił ich wyeliminować. Crystal Palace awansowało do finału Ligi Konferencji, zajmując w tabeli Premier League 15. miejsce. Dla Aston Villi, która znajduje się w strefie Ligi Mistrzów finał Ligi Europy był wręcz obowiązkiem, natomiast Nottingham Forest łącząc fazę pucharową LE z walką o utrzymanie w Premier League i tak było w stanie awansować do półfinału, w którym przegrało z Aston Villą.

Najbardziej napięty terminarz

O dominacji Premier League w Lidze Mistrzów można było mówić jeszcze na początku 2026 roku, gdy faza ligowa dobiegała końca. W pierwszej ósemce, która zapewnia zespołom automatyczny awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów, bez konieczności rozgrywania play-offów znalazło się pięć angielskich zespołów, a szósty przedstawiciel Premier League (Newcastle) stracił dwa punkty do TOP 8. W 1/8 finału odpadły już jednak cztery angielskie zespoły (Newcastle, Chelsea, Tottenham, Manchester City), a kolejny (Liverpool) w ćwierćfinale.

Dlaczego więc angielskie zespoły nie potrafiły przełożyć formy z pierwszej połowy sezonu na drugą część rozgrywek? Spory wpływ z pewnością ma natężenie meczów, z jakimi muszą mierzyć się angielskie zespoły.

  1. Premier League jest jedyną ligą, w której nie ma przerwy zimowej (w innych ligach może nie jest ona długa, ale zawsze to jakiś odpoczynek dla piłkarzy).
  2. Bundesliga w nowożytnych czasach zawsze liczyła 18 zespołów, a niedawno na taki format przeszła również Ligue 1 (a Bayern Monachium i PSG to półfinaliści tej edycji LM). To daje już cztery mecze mniej w skali całego sezonu.
  3. Kluby Premier League jako jedyne spośród czołowych lig w Europie biorą udział w dwóch krajowych pucharach – Pucharze Anglii oraz Pucharze Ligi. Podobna sytuacja miała miejsce we Francji, ale w 2020 roku wycofano rozgrywki o Puchar Ligi Francuskiej.

Maksymalna liczba meczów, jakie może rozegrać klub biorący udział w Lidze Mistrzów (uwzględniając w tym play-offy po fazie ligowej oraz krajowy superpuchar) wynosi więc:

  • Anglia – 68
  • Hiszpania – 63
  • Włochy – 62
  • Niemcy – 58
  • Francja – 58

Żaden z zespołów w tym sezonie nie rozegra wszystkich możliwych meczów, ale wśród półfinalistów obecnej edycji Champions League liczba spotkań rozkłada się podobnie. Po rewanżowych półfinałach Arsenal ma ich 59, Atletico – 57, a Bayern i PSG – po 52.

Liczba rozegranych minut

Sama liczba meczów nie jest jednak dokładnym wyznacznikiem trudów sezonu, jakie odczuwają piłkarze. Zdecydowanie lepiej spojrzeć na liczbę minut rozegranych przez podstawowych zawodników zespołu. Pierwszą dziesiątkę zawodników, którzy od początku lipca 2025 roku rozegrali najwięcej minut (licząc zarówno mecze w klubie, jak i reprezentacji) stanowią wyłącznie gracze klubów Premier League. Wśród TOP 25 jest szesnastu piłkarzy z Premier League. Różnicę widać też w liczbie rozegranych minut przez zawodników półfinalistów obecnej edycji Ligi Mistrzów. Wśród sześciu zawodników, którzy spędzili najwięcej minut na boisku jest pięciu zawodników Arsenalu (Rice, Zubimendi, Raya, Saliba, Gabriel). Pomiędzy nich wskoczył jedynie Warren Zaire-Emery. Gdy zawężamy kryteria wyłącznie do minut rozegranych w lidze całe TOP 5 należy do piłkarzy Kanonierów.

Ciekawe wyliczenia możemy znaleźć również na Weszło. Po pierwszych półfinałach portal ten zsumował liczbę rozegranych minut w rozgrywkach ligowych przez piłkarzy, którzy znaleźli się w wyjściowej jedenastce na pierwsze spotkanie 1/2 finału:

  • Piłkarze Arsenalu rozegrali 21 743 minut, co przekłada się na 71% możliwych minut całego zespołu w lidze, odliczając czas kontuzji.
  • Zawodnicy Bayernu zagrali 18 459 minut, a to daje 67% możliwych minut.
  • Gracze Atletico spędzili na placu gry 17 258 minut, co stanowi 59% możliwych minut.
  • Piłkarze PSG rozegrali 15 632 minuty, a to 58% dorobku z wszystkich możliwych minut.

Premier League nie daje miejsca na złapanie oddechu

Na samym początku tekstu nieprzypadkowo zaznaczyliśmy jak mocne są angielskie zespoły w Lidze Europy oraz Lidze Konferencji. To świadczy, że czołowe angielskie drużyny co kolejkę mają trudniejsze wyzwanie niż ich odpowiedniki z Niemiec, Francji, Hiszpanii czy Włoch.

REKLAMA

Pojedynki angielskich klubów z drugiego szeregu z zespołami z pozostałych pięciu czołowych lig europejskich, które grają w mniej prestiżowych rozgrywkach europejskich potwierdzają to, co sugerują narzędzia próbujące jak najlepiej porównać siłę zespołów z różnych krajów. Według Opta Power Ranking wśród 50 najlepszych klubów na świecie znajduje się 17 zespołów z Premier League. To co dla PSG jest jednym z najtrudniejszych ligowych wyzwań w sezonie (mecze z Lyonem, Lens, Lille czy Monaco) dla Arsenalu jest starciami z drużynami z dolnej połowy tabeli (Leeds, Crystal Palace czy West Ham). Der Klassiker dla Bayernu to dla Kanonierów rywalizacja z Bournemouth, Brighton czy Newcastle. Granie tydzień w tydzień w Premier League jest o wiele bardziej wymagające niż w innych ligach.

Nic więc dziwnego, że PSG i Bayern do finałowej fazy sezonu dojechały na większej świeżości niż Kanonierzy. Bawarczycy przypieczętowali mistrzostwo już przed najważniejszymi meczami w Lidze Mistrzów, więc Vincent Kompany mógł w ligowych meczach oszczędzać swoich kluczowych zawodników. Bayern w swojej lidze nie miał konkurencji. Jak wyliczył portal CBS Sports – Bayern przez 33% czasu w swoich meczach prowadził co najmniej dwoma golami, a więc w teorii miał wynik na tyle komfortowy, że trener mógł już oszczędzać najważniejszych zawodników. W innej sytuacji jest PSG, które ciągle nie jest pewne tytułu, ale Luis Enrique od początku sezonu wprowadził rozsądną strategię rotacji, która zakładała utrzymywanie świeżości wśród piłkarzy na najważniejszą fazę sezonu. Z zawodników, którzy rozpoczynali w wyjściowym składzie co najmniej jeden mecz w półfinale Ligi Mistrzów, tylko czterech rozegrało w obecnym sezonie Ligue 1 ponad połowę możliwych minut (Zaire-Emery 88%, Vitinha 74%, Pacho 68%, Hakimi 51%).

Świeżość piłkarzy = jakość gry

Świeżość piłkarzy przekłada się oczywiście także na efektywność ich działań. Po kapitalnym meczu pomiędzy PSG, a Beyernem na Parc des Princes, gdy wszyscy piali z zachwytu nad grą obu zespołów, głos na ten temat zabrał trener Arsenalu, Mikel Arteta, który został zapytany o ten mecz na konferencji prasowej. – Mecz Bayernu z PSG był prawdopodobnie najlepszym meczem, jaki kiedykolwiek widziałem. Jakość obu drużyn, a zwłaszcza indywidualne umiejętności, jakie zaprezentowali zawodnicy. Nigdy nie widziałem czegoś takiego. Ale kiedy patrzę na liczbę minut i świeżość tych zawodników, to nie dziwi mnie to. Aby zapewnić takie momenty wysokiej jakości, trzeba być bardzo wypoczętym. Różnica między ligami i sposobem rywalizacji jest jak dzień i noc. Rywalizujemy w dwóch różnych światach, więc nie można porównywać jednej części bez uwzględnienia kontekstu drugiej – mówił Hiszpan, którego zespołowi nieustannie zarzuca się zbyt ostrożne podejście do meczów.

O odniesienie się do tych słów został poproszony Vincent Kompany. – Nie chcę się zbytnio na ten temat wypowiadać. Przez wiele lat grałem w Premier League. Nie sądzę, żeby miało to być krytyką Bayernu czy PSG, to raczej dyskusja. W Anglii rozgrywanych jest 38 meczów ligowych, do tego Puchar Ligi i Puchar Anglii, a nie ma przerwy zimowej. Nie mnie to oceniać, ale to uzasadniona uwaga. Jürgen Klopp też wielokrotnie o tym wspominał – mówił trener Bayernu, po części przyznając rację Artecie, ale próbując nie narazić się monachijskiej społeczności.

Dzięki ogromnej przewadze finansowej Premier League stała się ligą wyjątkowo konkurencyjną. Rozgrywkami, które dla faworytów do mistrzostwa kolejka w kolejkę stawiają trudne wyzwania. W ten sposób Anglicy sprawili, że klubom grającym w Lidze Mistrzów ciężej o sukcesy w tych rozgrywkach.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,787FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ