Reprezentacja Brazylii ma zbyt wiele słabych punktów

Reprezentacja Brazylii rozpoczęła Mistrzostwa Świata 2026 od remisu z Marokiem (1:1) w jednym z hitów 1. kolejki fazy grupowej. Canarinhos w eliminacjach strefy CONMEBOL zajęli dopiero 5. miejsce, zdobywając 28 punktów w 18 meczach. Oczekiwania wobec zespołu Carlo Ancelottiego nie były więc wysokie, ale przecież gdy Brazylia jedzie na najważniejszą imprezę na świecie to celem musi być złoty medal. Pierwszy mecz pokazał jednak, że cel ten będzie bardzo trudny do osiągnięcia.

Boki obrony

Patrząc na wyjściową jedenastkę najsłabszym punktem Brazylijczyków bez wątpienia byli boczni obrońcy. Na lewej stronie defensywy Carlo Ancelotti ustawił 32-letniego Douglasa SAntosa z Zenitu St. Petersburg, natomiast po prawej stronie, po kontuzji Wesleya, zdecydował się na Rogera Ibaneza, grającego w saudyjskim Al-Ahli. To właśnie w prawym obrońcy Canarinhos gracze Maroka na samym początku szukali słabego punktu, konstruując wiele akcji tą stroną boiska i często wystawiając 27-latka na pojedynki. Ibanez stoczył osiem pojedynków, z czego wygrał trzy, a dwukrotnie został przedryblowany. Po pierwszej połowie został zastąpiony przez awizowanego do gry w wyjściowej jedenastce przed meczem, 34-letniego Danilo o bardziej defensywnej charakterystyce. Boczni obrońcy w fazie posiadania piłki często mieli dość dużo czasu i miejsca, ale nie byli w stanie tego wykorzystać. Rzadko decydowali się na ryzykowne rozwiązania, raczej wybierali bezpieczne granie, które nie przybliżało Brazylijczyków do bramki przeciwnika.

REKLAMA

Zmiana w przerwie prawego obrońcy wiązała się też ze zmianą roli gracza występującego na tej pozycji. Roger Ibanez w fazie posiadanie piłki ustawiał się wysoko i trzymał szerokość po prawej stronie, dając Raphinhii możliwość zejścia do środka. Danilo natomiast grał bardziej zachowawczo, więc to prawoskrzydłowy rozszerzał grę i najczęściej operował przy linii bocznej, jednak w obu rolach Raphinha nie otrzymał wystarczająco wielu okazji, aby się wykazać.

Środek pola

Casemiro, Bruno Guimaraes, Lucas Paqueta – w ten sposób zestawił środek pola Carlo Ancelotti. Na samym początku meczu reprezentacja Brazylii wyraźnie przegrała walkę o tą strefę boiska. Piłkarze z Maroka lepiej zbierali drugie piłki oraz prezentowali się lepiej w aspektach fizyczno-motorycznych. Przez to Maroko przejęło inicjatywę, potrafiło utrzymać się przy piłce, a bez piłki byli na tyle agresywni i potrafili wyczuć moment na doskok, że Brazylijczycy mieli kłopoty z płynnym budowaniem akcji. Po intensywnym początku rywale trochę opadli z sił i gra się bardziej wyrównała, natomiast bez wątpienia najlepszym pomocnikiem na placu gry był 18-letni Marokańczyk, Ayyoub Bouaddi. Dla piłkarza Lille był to piąty mecz w kadrze narodowej, a wyglądał na najbardziej doświadczonego zawodnika w środku pola i nakrył czapką pomocników Canarinhos, jeśli chodzi o spokój przy piłce, oferowanie się do gry, odporność na pressing oraz zbieranie drugich piłek.

W formacji pomocy Carlo Ancelotti również zdecydował się na zmianę już w przerwie spotkania. Fabinho zastąpił Casemiro i choć sam nie pokazał się jako ktoś, kto podniesie poziom drugiej linii Canarinhos to z nim pomoc funkcjonowała lepiej (choć mógł mieć też na to wpływ mniej intensywny sposób grania przeciwnika).

Casemiro ma za sobą świetny sezon w Manchesterze United, natomiast to ciągle jest piłkarz z wyraźnymi defektami, którego trzeba umiejętnie obudować oraz nakreślić mu właściwą rolę, aby był dla zespołu wartością dodaną. Carlo Ancelotti tego nie zrobił. Brazylijscy pomocnicy musieli pokrywać sporo przestrzeni, a w rozegraniu ustawiali się plecami do bramki przeciwnika, co nie służy Casemiro. 34-latek wykonał 17 z 18 celnych podań (94%), ale to akurat zawodnik, w którego przypadku taki wskaźnik celności podań oznacza, że rzadko decydował się na zagrania do przodu. W minionym sezonie Premier League grał na nieco ponad 80%-owej celności podań, ponieważ o wiele częściej podejmował ryzyko i tym samym rozpoczynał ataki.

Napastnik, który ma znikomy wpływ na ofensywę

Znakiem zapytania przed pierwszym mundialowym meczem była pozycja napastnika. Carlo Ancelotti zdecydował się na Igora Thiago, który został wicekrólem strzelców minionego sezonu Premier League, natomiast w starciu z Marokiem kompletnie się nie sprawdził. W 62 minuty 24-latek zanotował 16 kontaktów z piłką w polu karnym, z czego tylko dwa w polu karnym przeciwnika i wykonał zaledwie 5 celnych podań. Dwukrotnie dochodził do sytuacji strzeleckiej i raz zmusił bramkarza rywali do interwencji. Wyglądał jednak trochę jak ciało obce w reprezentacji Brazylii.

Po pierwszym meczu na Mistrzostwach Świata Carlo Ancelotti zapewnie nie uniknie krytyki za pozostawienie w domu Joao Pedro. Napastnik Chelsea, który był jednym z najlepszych graczy w swoim zespole, nie znalazł się w kadrze na mundial, co było niemałym zaskoczeniem. Śmiało można postawić też tezę, że Joao Pedro lepiej współpracowałby ze skrzydłowymi reprezentacji Brazylii. Potrafi on bardzo dobrze grać tyłem do bramki i dobrze czuje się w grze kombinacyjnej, co powinno wystarczyć, aby stworzyć silny ofensywny tercet z Raphinhą oraz Viniciusem Juniorem.

– Jeżeli ktoś wymienia Brazylię jako faworyta mundialu, to znaczy, że nie ogląda meczów – mówił specjalista od brazylijskiej piłki, Bartłomiej Rabij na kanale Youtube Meczyki. Po pierwszym rozegranym meczu na mundialu niewielka liczba osób uważających, że faworytem do złota jest Brazylia zapewne jeszcze zmalała.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ