Wybory w Realu Madryt dawno nie wyglądały tak intrygująco. Florentino Pérez walczy o kolejną kadencję, ale Enrique Riquelme próbuje grać w grę, z której słynie jego konkurent. Doprowadziło to do batalii w starym stylu — kto zadeklaruje angaż mocniejszego piłkarza, ten zyska sympatię wyborców.
Pérez zapowiedział, że ogłosi „pierwsze wielkie wzmocnienie Realu Madryt” przed wyborami. Według „Recordu” w grze może być właśnie portugalski pomocnik mistrza Francji. AS pisze z kolei szerzej o transferze za około 150 milionów euro, który miałby być najdroższą operacją w historii klubu. Sam Pérez miał wykluczyć zawodników z Premier League, co zawęża pole spekulacji. Fabrizio Romano przekonuje, że tajemniczym piłkarzem jest ktoś z piątki Vitinha, João Neves, Désiré Doué, Khvicha Kvaratskhelia oraz Jamal Musiala. Angielskie źródła dorzucają Michaela Olise, ale wątpliwe, by Bayern Monachium zgodził się na odejście swojej gwiazdy.
Vitinha pasuje do tej układanki z kilku powodów
Ma 26 lat, jest w najlepszym momencie kariery, właśnie wyrósł na jednego z najważniejszych pomocników PSG i ma profil, którego Realowi może brakować po trudnym sezonie. Real Madryt ma w ofensywie Kyliana Mbappé, Viníciusa, Rodrygo czy Jude’a Bellinghama. Problemem w ostatnich miesiącach częściej było zarządzanie środkiem pola i brak piłkarza, który potrafi uspokoić grę pod presją. Vitinha w PSG stał się jednym z najlepszych zawodników w Europie właśnie w tej roli. PSG nie ma żadnego powodu, by sprzedawać Portugalczyka po cenie promocyjnej. Vitinha ma kontrakt do 2029 roku, mocną pozycję w drużynie Luisa Enrique i status jednego z filarów projektu. Jeśli Real faktycznie chciałby go wyciągnąć, musiałby wejść na poziom kwot, o których pisze AS — okolice 150 milionów euro. To byłby rekord zakupowy „Królewskich”.
W tle jest też kontekst polityczny. Pérez w 2000 roku wygrał wybory m.in. obietnicą sprowadzenia Luísa Figo z Barcelony. Teraz sytuacja jest inna, ale mechanizm podobny – pokazać socios, że projekt nadal ma rozmach i że Real może sięgać po najważniejsze nazwiska na rynku. Po sezonie bez trofeów taki komunikat ma znaczenie. Tym bardziej, że Riquelme również próbuje grać transferami. W ostatnich dniach łączono go z obietnicami dotyczącymi Erlinga Haalanda czy Rodriego. Kości zostały rzucone, deklaracje są złożone – Pérez najwyraźniej wie, że musi odpowiedzieć równie ambitną zapowiedzią.
Portugalskie media wskazują na jeszcze jeden – prawdopodobnie kluczowy aspekt. Vitinha jest reprezentowany przez Jorge Mendesa, który jest także agentem Jose Mourinho. Real Madryt zatrudniając portugalskiego szkoleniowca, poprawia swoje relacje z Mendesem, który ma przeprowadzić niełatwą operację przekonania PSG do sprzedaży Vitinhi. W tym ruchu chodzi także o to, by pokazać, że Real Madryt jest ponad każdym innym klubem. Paryżanie dwa razy wygrali Ligę Mistrzów? Okej, ale nie byliby w stanie zatrzymać jednego ze swoich najlepszych graczy. Ma to niewątpliwie sens, wkrótce prawdopodobnie sam Florentino Pérez zdradzi jaki ma plan i kto jest jego celem.

