Po pasjonujących kwalifikacjach w Monako przyszedł czas na gorącą i słoneczną Barcelonę. Tor Circuit de Barcelona-Catalunya to z pewnością ciekawa nitka, która niejednokrotnie gościła kierowców Formuły 1 w przedsezonowych testach. To dowód na to, że sam tor nie wybacza błędów i idealnie pokazuje aktualną formę kierowców oraz ich kunszt. Zapowiadało się na kolejną ciekawą sobotę z królową motorsportu i taką fani dostali.
Bez większych niespodzianek?
Po dwóch piątkowych i jednym sobotnim treningu faworytami w sobotnie kwalifikacje bez wątpienia byli kierowcy Mercedesa oraz McLarena. Na takie miano zasłużył sobie zwłaszcza George Russell, który brylował w tychże sesjach. Brytyjczyk wygrał dwie z nich, a w tej której nie był najlepszy był tuż za Lando Norrisem.
Degradacja opon z racji wysokiej temperatury była w sobotnie popołudnie bardzo duża. Dlatego kierowcy musieli mieć się na baczności i zrobić wszystko by jak najmniej poprawiać swoje kolejne okrążenia. Drugie kółko na tych samych oponach nie dawało poprawy. W Q1 odbyło się bez większych niespodzianek. Fernando Alonso w swoim możliwe, że ostatnim domowym wyścigu wystartuje z ostatniego miejsca. Przed nim uplasował się jego zespołowy kolega Lance Stroll. Z pierwszej części czasówki odpadli także kierowcy Cadillaca (Valtteri Bottas, Sergio Perez) oraz Alexander Albon i Esteban Ocon.
W Q2 zaczął się budzić przede wszystkim Andrea Kimi Antonelli. Solidnie wyglądali kierowcy Ferrari, a wszystkiemu się przyglądał Max Verstappen. Do czterech czołowych ekip tj. Mercedes, Ferrari, McLaren i Red Bull dołączyli Liam Lawson i Nico Hulkenberg. Niemiecki kierwoca po raz pierwszy w tym sezonie awansował do trzeciej części czasówki. Tuż za czołową dziesiątką uplasowali się kolejno: Arvid Lindblad, Gabriel Bortoleto, Franco Colapinto, Pierre Gasly, Ollie Bearman i Carlos Sainz.
Zostali najlepsi, ale czy na pewno?
Czołówka w Q2 pokazała jak bardzo małe straty dzieliły poszczególnych zawodników. Zapowiadała się fascynująca walka o Pole Position w Barcelonie i ostatnia sesja tego dostarczyła.
Charles Leclerc po raz kolejny w barierach. Monakijczyk w jednym z zakrętów stracił zupełnie tył, tracąc kontrolę nad swoim bolidem. Kierowca Ferrari już na samym starcie Q3 wypisał się w kontekście walki o pierwszy rząd.
Po restarcie najlepiej odnalazł się we wszystkim George Russell. Brytyjczyk potwierdził swoją dobrą formę z treningów i pokonał swojego zespołowego kolegę. Podium uzupełnił Lewis Hamilton, który rozdzielił kierowców Mercedesa.

