Defensywa też jest ważna. Roberto De Zerbi zmienił się jako trener

Gdy Roberto De Zerbi podpisywał kontrakt z Tottenhamem, ten ruch można było postrzegać jako sprowadzenie trenera-wizjonera w momencie, gdy klub potrzebuje trenera-strażaka. Filozofia Włocha opiera się na ofensywnej grze i nastawieniu na posiadanie piłki, a takie metody najczęściej wymagają czasu, aby zaczęły przynosić korzyści. Niemniej jednak, De Zerbi wrócił do Premier League jako trener inny niż ten, który z niej odchodził, co potwierdza jego początek pracy na Tottenham Hotspur Stadium. 46-latek w pierwszej kolejności usprawnił bowiem defensywę i grę bez piłki.

Inspiracja bez większych sukcesów

Roberto De Zerbi jest dość ciekawym przypadkiem trenera. Gdybyśmy mieli wymieniać szkoleniowców, którzy mieli największy wpływ na rozwój trendów we współczesnym futbolu, musielibyśmy znaleźć gdzieś miejsce dla Włocha, którego pomysły na budowanie ataków, cierpliwość w rozegraniu i wciąganie przeciwnika do pressingu, aby następnie wykorzystać pojawiające się wolne przestrzenie rozprzestrzeniły się po całym świecie, od Premier League po Ekstraklasę. Polscy trenerzy, już nie tylko ci z nowej fali, bardzo często wśród inspiracji wymieniają Roberto De Zerbiego. Pep Guardiola już wiosną 2023 roku mówił, że Włoch jest jednym z najbardziej wpływowych szkoleniowców w ostatnich 20 latach i z perspektywy czasu trudno nie przyznać mu racji. Zespoły Roberto De Zerbiego grały ofensywny futbol, mimo słabszych jakościowo graczy prezentowali wysoką kulturę gry i schematy, którymi inspirowali się trenerzy z całego świata.

REKLAMA

Mimo tych wszystkich zasług, Roberto De Zerbi nigdy nie poprowadził topowego klubu. Po wybiciu się w Sassuolo, droga przez Szachtar Donieck, do Brighton była naturalną ścieżką rozwoju. Gdy wydawało się jednak, że jest już gotowy na objęcie jednego z czołowych klubów na świecie, wybrał Marsylię. Teraz z kolei przejął duży klub, bo jeden z zespołów angielskiej wielkiej szóstki, natomiast przyszedł ratować Tottenham przed katastrofą, czego trener z dobrą pozycją na rynku nie musiałby robić. De Zerbi nie może pochwalić się też imponującą gablotą trofeów. W swojej karierze zdobył tylko jedno – Superpuchar Ukrainy z Szachtarem. Włoch zaczął podążać więc ścieżką Marcelo Bielsy. Trenera, który rozwinął wielu piłkarzy, zainspirował tłumy innych szkoleniowców, ale sukcesami nie mógł równać się z najlepszymi w swoim fachu.

Roberto De Zerbi zawsze był idealistą

Miał swoją określoną filozofię i nie zamierzał się zmieniać. Jego Brighton najczęściej było krytykowane za braki w grze bez piłki. O ile w wysokim pressingu potrafili jeszcze dobrze funkcjonować, tak gdy cofali się niżej, zwyczajnie nie potrafili bronić. Ten problem prawdopodobnie odpychał decydentów największych klubów od podpisania kontraktu z włoskim szokleniowcem. De Zerbi był postrzegany jako trener zbyt uparty w swoich przekonaniach.

Tottenham nie potrzebował idealisty

Tottenham zatrudniając Roberto De Zerbiego podjął więc ryzykowną decyzję. Po kompletnie przestrzelonym wyborze Igora Tudora, który miał być trenerem-strażakiem w klubie postanowili ratować sezon w nietypowy sposób. Na 7 kolejek przed końcem sezonu zatrudnili trenera-wizjonera, którego filozofia opiera się na długofalowym rozwoju druzyny. Oferując mu 5-letni kontrakt, wysłali jasny sygnał, że ich wizją jest właśnie współpraca długoterminowa. De Zerbi – choć jest bardzo dobrym trenerem – ma charakterystykę przeciwstawną do menedżerów, których szuka się w sytuacjach, w której znalazł się Tottenham, a więc walce o uniknięcie degradacji z ligi.

Co więcej, kadra jaką dysponuje Tottenham na papierze nie wpisywała się w sposób gry preferowany przez nowego trenera. De Zerbi potrzebuje zawodników potrafiących rozgrywać piłkę oraz przede wszystkim pomocników zdolnych do gry pod pressingiem i przenoszenia futbolówki wyżej, a to był główny problem drugiej linii Kogutów przez cały sezon. Nieważne kto grał w środku pola – Joao Palhinha, Rodrigo Bentancur, Yves Bissouma, Archie Gray, Lucas Bergvall, Conor Gallagher czy Pape Matar Sarr – bez kontuzjowanego Jamesa Maddisona zespół nie potrafił zapewnić progresji piłki przez środek.

Być może dlatego Roberto De Zerbi dostosował się do charakterystyki zespołu

Próby częstej gry przez środek przy pressingu przeciwnika i powierzenie dużej odpowiedzialności na drugiej linii za płynne budowanie ataków wyglądało na misję z góry skazaną na niepowodzenie. Nowy szkoleniowiec znalazł się w sytuacji, w której nie miał ani jednego meczu, w którym wynik mógłby zejść na dalszy plan, więc musiał poukładać drużynę w taki sposób, aby dać jej największe szanse na solidne punktowanie do końca sezonu, co ma przynieść utrzymanie w Premier League. Bardzo często widzimy więc Tottenham wciągający przeciwnika do pressingu w swoim stylu, ale zamiast podejmować ryzyko próbując uwolnić się spod nacisku przeciwnika, bramkarz Antonin Kinsky posyła dalekie podanie w stronę formacji ataku (na skrzydłach De Zerbi ustawia wysokich zawodników, dobrze grających w powietrzu; Mathys Tel na lewej stronie i Kolo Muani na prawej).

Wysoki pressing

Największą zmianę w Tottenhamie widać jednak w grze bez piłki. Element, który dotychczas wydawał się być trochę ignorowany przez 46-latka, na początku pracy w Tottenhamie stał się dla niego priorytetem. Dla De Zerbiego organizacja zespołu bez piłki to jednak nie tylko broń defensywna, ale także ofensywna, ponieważ najbardziej charakterystycznym znakiem Spurs w pierwszych meczach pod wodzą nowego szkoleniowca jest skuteczny wysoki pressing. Za kadencji De Zerbiego, na mniej podań przed próbą odbioru piłki (PPDA, tzw. wskaźnik intensywności pressingu) pozwala rywalom wyłącznie Brighton. Po czwartym meczu De Zerbiego na ławce trenerskiej Kogutów konto Opty w serwisie X podało informację, że Tottenham pod wodzą nowego trenera odzyskuje piłkę w strefie ataku średnio 5,3 razy na mecz, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie Premier League dla jednego zespołu pod wodzą jednego trenera.

Roberto De Zerbi model gry Tottenhamu oparł przede wszystkim na wysokim pressingu. Bardzo ważną rolę odgrywa Conor Gallagher, który jako „10-tka” gwarantuje ogromną intensywność. – Kiedy Gallagher gra w ten sposób, gramy z dwunastoma zawodnikami. Gra jako napastnik, pomocnik, obrońca; to bardzo wyjątkowy zawodnik – mówił De Zerbi na konferencji prasowej po meczu z Aston Villą. Obecność w składzie Joao Palhinhii też jest głównie podyktowana tym, aby nie tracić goli, ponieważ Portugalczyk jest jedną z najlepszych „6-tek” na świecie w destrukcji, ale oferuje niewiele w fazie posiadania piłki. Roberto De Zerbi nie szukał w kadrze zespołu najlepszych zawodników do jego ulubionego sposobu gry, a stworzył system, który pasuje do piłkarzy, których ma do dyspozycji.

W efekcie Roberto De Zerbi poprawił defensywę

5 straconych goli w 5 meczach może nie wygląda imponująco, ale jak na zespół walczący o utrzymanie jest to bardzo dobry wynik. Ponadto Tottenham dopuszcza rywali do bardzo niewielu okazji. Popatrzmy na współczynnik goli oczekiwanych (xG) przeciwników grających ze Spurs De Zerbiego:

REKLAMA
  • Sunderland – 1,33 xG, w tym 0,70 xG z gry
  • Brighton – 0,82 xG, w tym 0,54 xG z gry
  • Wolves – 0,70 xG, w tym 0,40 xG z gry
  • Aston Villa – 0,32 xG, w tym 0,10 xG z gry
  • Leeds – 1,34 xG, w tym 0,26 xG z gry

Odkąd Roberto De Zerbi objął Tottenham, statystycznie są trzecią najlepszą drużyną ligi w defensywie, jeśli za miernik przyjmiemy gole oczekiwane stracone (xGC). Lepszy współczynnik mają tylko Leeds United oraz… walczący z nimi o utrzymanie West Ham.

Roberto De Zerbi jeszcze nie utrzymał Tottenhamu, ale zdołał dźwignąć zespół z dołka i poprawić ich grę. Włoch zrobił to w sposób, którego po nim raczej trudno było się spodziewać i tym samym udowodnił, że najprawdopodobniej zmienił się jako trener. Początek pracy w Tottenhamie sugeruje, że nie jest już tak uparty i stał się bardziej elastyczny. Kto wie, być może to pierwszy krok ewolucji w trenera, który nie tylko inspiruje środowisko, ale także wygrywa trofea.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ