Od momentu zatrudnienia Michaela Carricka Manchester United punktuje najlepiej w lidze. W 14 meczach Czerwone Diabły zdobyły 32 punkty, aż cztery więcej niż drugi w tym czasie Manchester City. Dzięki zwycięstwu w ostatniej kolejce nad Liverpoolem (3:2) nowy trener na trzy kolejki przed końcem wypełnił główny cel, jaki został przed nim postawiony w momencie przejmowania sterów na Old Trafford – awans do Ligi Mistrzów. Kibice mogą się dzisiaj jedynie zastanawiać, gdzie byłby ich zespół, gdyby od początku sezonu prowadził go Carrick. Średnia punktów na mecz pod wodzą Anglika jest bowiem wyższa (2,29) niż będącego liderem Arsenalu w całym sezonie (2,17).
Wątpliwości dotyczące Michaela Carricka
Można się więc zastanawiać, że skoro jest tak dobrze, to dlaczego Manchester United zwleka z decyzją o zakontraktowaniu aktualnego szkoleniowca na stałe. Carrick w krótkim czasie spełnił niemal wszystkie wymagania, jakie zostały przed nim postawione. Mimo to, w mediach i prawdopodobnie również w klubie pojawiają się pewne wątpliwości. Pierwsza to brak doświadczenia Anglika w pracy nie tylko w tak dużym klubie, ale też choćby w Premier League. Dotychczasowa krótka kadencja Carricka może przypominać pobyt Ole Gunnara Solskjaera. Norweg – podobnie jak Carrick – jest legendą United, zna to środowisko, jednak było to dla niego pierwsze doświadczenie w pracy trenerskiej na tym poziomie. Również wniósł on nową energię i szybko wydźwignął zespół z kryzysu, jednak nie potrafił zrobić kolejnego kroku do przodu.
Druga kwestia to styl gry Czerwonych Diabłów pod wodzą Carricka. Zarówno Erikowi ten Hagowi, jak i Rubenowi Amorimowi często zarzucano, że ich drużyna nie potrafi kontrolować meczu poprzez posiadanie piłki. Jeżeli Manchester United chce wejść do absolutnej światowej czołówki i walczyć o najwyższe cele, poprawa w tym elemencie gry jest niezbędna. Pod wodzą Carricka jednak niewiele się w tym aspekcie zmieniło. United wciąż bazuje na szybkich atakach, a najlepsze mecze rozgrywa wówczas, gdy może oddać piłkę rywalowi, bronić nisko i po odbiorze piłki wykorzystać wolne przestrzenie za linią obrony. Natomiast, gdy zostaną zmuszeni do budowania ataków pozycyjnych, wówczas pojawia się problem.
Manchester United a posiadanie piłki
To jaki styl gry preferują Czerwone Diabły za kadencji Carricka najlepiej obrazują wyniki przeciwko czołówce. 44-latek ma już na rozkładzie wszystkie zespoły z Big Six oraz zajmującą piąte miejsce Aston Villę. Komplet sześciu zwycięstw w tych starciach musi robić wrażenie i sugerować, że Carrick zasłużył na zaufanie. Niemniej jednak, w pozostałych meczach zarówno wyniki, jak i sama gra nie są tak przekonujące. Nie licząc wymienionych wcześniej sześciu spotkań, Czerwone Diabły w ośmiu meczach zdobyły 14 punktów. Wprawdzie jest to średnia punktów, która prawdopodobnie zagwarantowałaby awans do Ligi Mistrzów, jednak różnica w porównaniu do meczów z czołówką jest spora.
W starciach, w których Manchester United jest faworytem, przeciwnik częściej ustawia się niżej i nie zostawia tyle przestrzeni za linią obrony. Ekipa z Old Trafford zmuszona jest wówczas do częstszej gry w ataku pozycyjnym. Generalnie w wynikach United występuje duża zależność od tego jak długo są w posiadaniu piłki. Im krócej mają futbolówkę przy nodze, tym lepiej dla nich. W trwającym sezonie Czerwone Diabły wygrały wszystkie dziewięć meczów, w których mieli poniżej 45% posiadania piłki oraz nie przegrali żadnego z 13, w którym byli przy piłce krócej od rywala.
Z drugiej strony, z pięciu meczów z najwyższym posiadaniem piłki (co najmniej 65%) Manchester United wygrał tylko jedno. Co więcej, było to spotkanie przeciwko Tottenhamowi (2:0), w którym rywale od 29. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Cristiana Romero. Patrząc jedynie na kadencję Carricka proporcje te są jeszcze bardziej widoczne. W siedmiu meczach, w których United miało poniżej 50% posiadania piłki, zdobyli 19 punktów. Z kolei w pozostałych siedmiu – 13.
Manchester United punktuje lepiej niż gra
Pragmatyczny i reaktywny styl gry prezentowany przez zespół Carricka jak narazie przynosi oczekiwane rezultaty. Można się jednak zastanawiać, czy w dłuższej perspektywie czasu będzie równie skuteczny i pozwoli walczyć o najwyższe cele. Według modelu punktów oczekiwanych na stronie Understat Manchester United pod wodzą obecnego szkoleniowca punktuje znacznie lepiej niż „powinien”. Czerwone Diabły w tym okresie „zasłużyły” na około dziewięć punktów mniej niż w rzeczywistości zdobyły. Jest to największa różnica ze wszystkich zespołów w tym czasie. Od momentu zatrudnienia Carricka w tabeli sporządzonej na bazie punktów oczekiwanych United są dopiero na szóstym miejscu.
Oczywiście można mieć różne podejście do przytoczonych statystyk, jednak coraz więcej klubów na ich podstawie podejmuje decyzje. W tym także te dotyczące wyboru trenera. Michael Carrick zrobił już wiele dobrego dla Manchesteru United, jednak w piłce niczego nie powinno dostawać się za zasługi. Podejmując decyzję dotyczącą przyszłości Anglika zarząd klubu nie powinien kierować się tym, co już osiągnął, a tym czy zespół z nim rokuje na przyszłość. Biorąc pod uwagę same wyniki Carrick bez cienia wątpliwości zasłużył na to, aby powierzyć mu zespół na stałe. Jednak patrząc bardziej przyszłościowo, pojawiają się pewne znaki zapytania.
Kadra pod konkretny styl gry
Decydując o przyszłości Carricka Manchester United musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jakiego potrzebuje trenera. Czy wystarczy im ktoś reaktywny, kto na pierwszym miejscu stawia wynik czy jednak potrzebują szkoleniowca z bardziej ofensywnym spojrzeniem. Z drugiej strony nasuwa się pytanie, czy ktoś taki poradziłby sobie w obecnym Manchesterze United. Carrick jawi się jako trener elastyczny, który dostosowuje taktykę do charakterystyki piłkarzy, tak aby wykorzystać atuty zespołu. W United uznał, że najbardziej skuteczny będzie bardziej bezpośredni sposób gry, ale już prowadząc Middlesbrough w Championship stawiał na bardziej proaktywny futbol. Pod względem posiadania piłki w trzech sezonach jego ekipa była w czołówce ligi.
W poprzednich latach United już dwukrotnie próbowało zatrudnić trenera, który zmieni styl gry zespołu. Zarówno Erik ten Hag, jak i Ruben Amorim przychodzili na Old Trafford z zamiarem wprowadzenia większej kontroli na boisku. Obaj jednak szybko zawracali z tej ścieżki. Po kilku miesiącach jasno dawali do zrozumienia, że ich wizja budowy drużyny się zmieniła. W obu przypadkach Manchester United szedł w stronę bardziej bezpośredniej gry opartej na szybkich atakach i większej liczbie dalekich podań. Przykłady te każą się zastanowić czy problem Czerwonych Diabłów rzeczywiście leży w trenerach, których zatrudnia klub czy w charakterystyce piłkarzy. Jeżeli na Old Trafford chcą, aby w nowym sezonie ich zespół prezentował bardziej proaktywny styl gry, powinni zacząć od przebudowania kadry. Sama zmiana trenera – co pokazały wcześniejsze lata – może okazać się niewystarczająca.
