Borussia Dortmund zaczyna letnie okno od mocnego ruchu. BVB oficjalnie potwierdziło transfer Joane’a Gadou z RB Salzburg. 19-letni Francuz podpisał kontrakt do 2031 roku, a niemieckie media piszą o kwocie w okolicach 20 milionów euro plus ewentualne bonusy. Jak na nastoletniego obrońcę to sporo, ale w Dortmundzie najwyraźniej uznano, że warto działać szybko.
Gadou nie jest anonimowym talentem wyciągniętym znikąd. Wychował się w akademii Paris Saint-Germain, a do Salzburga trafił w 2024 roku. Austriacki klub zapłacił za niego około 10 milionów euro, więc po niespełna dwóch latach może mówić o bardzo dobrym interesie. Francuz ma 195 centymetrów wzrostu, ale jego profil nie ogranicza się do „dużego stopera od wybijania piłki”. Borussia widzi w nim zawodnika szybkiego, mocnego fizycznie i przydatnego w rozegraniu. Tak opisywał go dyrektor sportowy BVB Ole Book, dla którego jest to pierwszy transfer od momentu objęcia nowej funkcji.
Ten ruch ma też wymiar praktyczny. Dortmund potrzebuje świeżej krwi w defensywie, szczególnie po decyzji dotyczącej Niklasa Süle. Klub nie przedłużył z nim wygasającego kontraktu, a sam zawodnik ogłosił zakończenie kariery po sezonie. Gadou nie przychodzi więc wyłącznie jako „projekt na przyszłość”. Lars Ricken wprost zaznaczył, że Francuz ma od początku następnych rozgrywek odgrywać ważną rolę w drużynie.
Borussia Dortmund na zakupach. Najpierw Gadou, później Kozubal?
BVB w ostatnich miesiącach wyraźnie wraca do modelu, z którym przez lata było kojarzone najmocniej. Młody zawodnik, duży potencjał, szybka inwestycja i wiara, że klub zarobi na tym sportowo albo finansowo. Przed Gadou dopięto już transfery Justina Lermy oraz Kauã Pratesa. Ten drugi ma kosztować, razem z bonusami, nawet do 12 milionów euro i przeniesie się do Niemiec po osiągnięciu pełnoletności.
W tle pojawia się również polski wątek. Mateusz Borek w Kanale Sportowym przekazał, że Borussia Dortmund obserwuje Antoniego Kozubala z Lecha Poznań. Na razie nie ma mowy o zaawansowanych rozmowach, ale samo zainteresowanie takim klubem pokazuje, że 21-letni pomocnik coraz mocniej pracuje na zagraniczny transfer. Jego kontrakt z Lechem obowiązuje do czerwca 2028 roku, więc Kolejorz nie musi działać pod presją.
Aut. Mateusz Madejski
