Brak intensywności. Liverpool stracił charakterystyczne cechy

Na dwie kolejki przed końcem sezonu Liverpool jest bardzo blisko zagwarantowania sobie udziału w Lidze Mistrzów w nadchodzącej kampanii. Aby się to spełniło muszą wygrać jeden z dwóch meczów, a prawdopodobnie dwa punkty również dadzą im awans do tych rozgrywek. Niemniej jednak, dla Arne Slota dwa nadchodzące mecze ligowe mogą być znacznie ważniejsze. W mediach wiele spekuluje się o zmianie na ławce trenerskiej The Reds już tego lata. Zresztą nic w tym dziwnego. Po pierwszym sezonie zwieńczonym zdobyciem mistrzostwa Liverpool zaliczył spory zjazd. W trwającej kampanii, po udanym oknie transferowym, byli faworytem do obrony tytułu, a tymczasem muszą niemal do końca walczyć o miejsce w pierwszej piątce.

Regres względem poprzedniego sezonu

O regresie, jaki zanotował Liverpool, najlepiej świadczy liczba zdobytych punktów. Obecnie, po 36 kolejkach mają ich na koncie tylko 59, co daje średnio 1,64 na mecz. Na tym samym etapie poprzedniego sezonu ekipa Slota miała aż 24 „oczka” więcej. W całych rozgrywkach ich średnia punktów na spotkanie wyniosła 2,21, choć i tak została ona obniżona w końcówce sezonu ze względu na zapewnienie sobie mistrzostwa cztery kolejki przed końcem. W momencie, kiedy The Reds pieczętowali zdobycie tytułu, ich średnia punktów na mecz była równa 2,41.

REKLAMA

Arne Slot w poprzednim sezonie znakomicie poukładał swoją nową drużynę. Pod wodzą Jurgena Kloppa gra Liveropolu zawsze charakteryzowała się wysokim pressingiem oraz szybkimi atakami, jednak często – zwłaszcza na początku kadencji Niemca czy też w ostatnim sezonie – brakowało im większej cierpliwości i pragmatyzmu. Holender sprawił, że The Reds za jego kadencji stali się bardziej wyrachowani. Potrafili grać w sposób bardziej energooszczędny, szanować piłkę czy też cofnąć się do niskiej obrony. Liverpool z mistrzowskiego sezonu miał najlepsze cechy zespołów Kloppa, a jednocześnie został wzbogacony o elementy, które w krótkim czasie zdołał wpoić zawodnikom nowy trener. The Reds z poprzedniej kampanii przypominali Liverpool z najlepszych sezonów pod wodzą Kloppa.

Liverpool Jurgena Kloppa wyznaczył standardy

Jurgen Klopp był niejako prekursorem wyznaczenia obecnych trendów w Premier League. To jego Liverpool zaczął stosować wysoki agresywny pressing, grając na nieosiągalnej wówczas dla innych intensywności. Będąc przy piłce z kolei The Reds zawsze myśleli o tym, aby jak najszybciej przenieść akcje pod pole karne rywala. Skutkowało to tym, że w początkowych sezonach Kloppa Liverpool był zespołem grającym najbardziej atrakcyjnie. Zarówno strzelali, jak i tracili mnóstwo goli. Z czasem drużyna prowadzona przez niemieckiego szkoleniowca zaczęła ewoluować i w sposobie gry coraz bardziej przypominała Manchester City Pepa Guardioli. Zresztą to dopiero po tych zmianach Klopp sięgał po najważniejsze trofea z Ligą Mistrzów i mistrzostwem Anglii na czele.

W ostatnich sezonach Premier League staje się coraz bardziej intensywna. Jest to głównie zasługa zespołów ze środka tabeli, które zauważyły, że w taki sposób można postawić się silniejszym. Naczelny przykład to Bournemouth Andoniego Iraoli, jednak Guardiola w styczniu zeszłego roku wskazywał również na Brighton czy Newcastle. To te zespoły – o mniejszym potencjale kadrowym – wyznaczają obecnie trendy w Premier League. Liga ta stała się na tyle intensywna, że będąc faworytem w żadnym meczu nie możesz zagrać nie będąc maksymalnie skoncentrowanym.

Liverpool biega mniej od rywali

Obecny Liverpool jest natomiast przeciwieństwem tego wszystkiego. W trwającym sezonie The Reds aż w 32 z 36 meczów pokonali mniejszy dystans niż ich przeciwnik. Oczywiście sama ta statystyka nie mówi wszystkiego. Trzeba brać również pod uwagę liczbę sprintów czy szybkich biegów. Ponadto zespół częściej posiadający piłkę – co zazwyczaj ma miejsce w przypadku The Reds – przeważnie biega mniej. Drużyna prowadzona przez Slota ma drugie najwyższe średnie posiadanie piłki. Pod względem cierpliwości w posiadaniu piłki równać się z nimi może jedynie Manchester City oraz Chelsea.

W tym wszystkim trzeba też wziąć pod uwagę to, że Liverpool grę w lidze musiał łączyć z Ligą Mistrzów, przez co nie mógł w każdym meczu grać na maksymalnej intensywności. Niemniej, w poprzednim sezonie czy w przypadku innych drużyn występujących w Champions League, problem ten nie jest aż tak widoczny. Wprawdzie średnia wysokość linii defensywnej, wskaźnik PPDA – określający na ile podań pozwalasz rywalom zanim podejmiesz próbę odbioru – oraz liczba odbiorów w tercji ofensywnej plasuje zespół Slota – według danych Opty – na szóstym miejscu, to i tak jest to regres w porównaniu do poprzednich sezonów. Trudno nie odnieść wrażenia, że piłkarze Liverpoolu często są nieskoncentrowani i zbyt bierni w defensywie, a w ich grze brakuje intensywności.

Holenderski szkoleniowiec prawdopodobnie chciał w kolejnym sezonie pójść w jeszcze większą kontrolę nad meczem poprzez posiadanie piłki. Niemniej jednak, do tego potrzebny jest również wysoki agresywny pressing i błyskawiczna chęć odbioru po stracie piłki. Tymczasem Liverpool przeważnie pozwala rywalom rozgrywać piłkę i znajdować luki w ich ustawieniu. W grze defensywnej The Reds często brakuje szybkiego doskoku i ataku na zawodnika z piłką. Problem ten widoczny był w sobotnim meczu z Chelsea. Liverpool dawał dużo czasu i miejsca środkowym pomocnikom The Blues, którzy wykorzystywali to zagrywając podania za linię obrony do Marca Cucurelli czy też pomiędzy linię obrony a pomocy.

Kontuzje i słabsza forma kluczowych piłkarzy

Podejmując decyzję o przyszłości Arne Slota zarząd klubu będzie musiał brać pod uwagę wiele czynników. W tym m.in. to, czy Holender jest w stanie wycisnąć z obecnej kadry maksimum potencjału. Obecny sezon pod tym względem niewiele nam powiedział. Po pierwsze, w kadrze nastąpiło sporo zmian. Odeszło kilku kluczowych zawodników jak Trent Alexander-Arnold czy Luis Diaz, a ponadto Liverpool stracił Diogo Jotę, który zginął w wypadku samochodowym. W ich miejsce pojawili się nowi zawodnicy, jednak ich aklimatyzacja i wkomponowanie do zespołu wymaga czasu. Co więcej, wielu z nich (Alexander Isak, Jeremie Frimpong, Hugo Ekitike, Giovanni Leoni) znaczną część sezonu opuściło przez kontuzje. Ponadto wielu piłkarzy jak Mohammed Salah czy Virgil Van Dijk obniżyło loty względem poprzedniego sezonu.

Z jednej strony wszystko to może działać na korzyść Slota. Z drugiej, na podstawie tych licznych kontuzji oraz spadku formy wielu zawodników, można zacząć kwestionować metody treningowe Holendra. W poprzednim sezonie urazy omijały piłkarzy Liverpoolu. Wiele wówczas mówiło się o tym, że jest to efekt obniżenia intensywności treningów. Teraz natomiast na podstawie gry Liverpoolu można się zastanawiać, czy Slot z tym nie przesadził. W drugim sezonie pracy Holendra Liverpool zatracił to, czym charakteryzował się ten zespół od dobrych kilku lat – intensywność, szybkość i widowiskowość. A to często okazuje się pierwszy krok do zwolnienia.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,859FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ