Ali Gholizadeh chce być MVP sezonu. 5 wniosków po 30. kolejce Ekstraklasy

W wyścigu o mistrzostwo sytuacja robi się klarowna, natomiast walka o utrzymanie po minionym weekendzie nabrała jeszcze większego szaleństwa. Po 30. kolejce standardowo omawiamy szerzej 5 wybranych tematów. Po minionym weekendzie są to: Jagiellonia niegotowa na tytuł, Pogoń w walce o utrzymanie, rozczytana Lechia, lider Przemysław Wiśniewski oraz znakomity Ali Gholizadeh.

To nie jest Jagiellonia na mistrzostwo Polski

Jagiellonia postrzegana jest jako główny rywal Lecha Poznań w walce o mistrzowski tytuł, natomiast zespól Adriana Siemieńca w ostatnich 11 kolejkach odniósł tylko dwa zwycięstwa w Ekstraklasie. Mecz z Górnikiem (1:2) w minionej serii gier nie był w wykonaniu Jagi zły. Przeciwko zespołowi walczącemu o europejskie puchary stworzyli wyrównane widowisko, a jeśli któraś drużyna miała więcej z gry to właśnie Duma Podlasia. Oni prowadzili grę, mieli przewagę terytorialną oraz częściej wchodzili w pole karne, ale Zabrzanie okazali się skuteczniejsi.

REKLAMA

Jeśli jednak spojrzymy na Jagiellonię całościowo – to nie jest zespół na mistrzostwo Polski. To już trzecia wersja zespołu, którą w Białymstoku stworzył Adrian Siemieniec, ale ten – choć ciągle liczy się w walce o tytuł – nie jest na tak wysokim poziomie, jak te wcześniejsze. Jaga w trwających rozgrywkach ligowych zdobywa średnio 1,53 punktu na mecz, co jest gorszym wynikiem niż w poprzednich dwóch sezonach. Choć Białostoczanie nadal są w bardzo dobrym położeniu to runda wiosenna pokazuje, że nie da się przez cały czas oszukiwać systemu i bazować na tym, że dyrektor sportowy Łukasz Masłowski i trener Adrian Siemieniec stworzą najlepszą drużynę w kraju przy znacznie mniejszych zasobach niż inne czołowe polskie kluby.

Pogoń prosi się o spadek

Mecz Cracovii z Pogonią urósł na tzw. mecz o 6 punktów, ponieważ zmierzyły się dwa zespoły mający tyle samo punktów i walczące o uniknięcie spadku. Zwycięstwo oznaczałoby doszusowanie do granicy 40 punktów, z której do utrzymania w Ekstraklasie jest już bardzo blisko. Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami, a Portowcom komplet „oczek” uciekł z rąk w doliczonym czasie gry. Niemniej jednak, o taki rezultat prosili się przez niemal całą drugą połowę, gdy desperacko bronili prowadzenia oddając inicjatywę. Po przerwie zespół Thomasa Thomasberga oddał tylko dwa strzały (w tym miał jedną bardzo dobrą okazję, gdy Paul Mukairu mógł zamknąć mecz).

Pogoń w obecnej rundzie miała już kilka zwycięstw, po których mogli poczuć się w miarę spokojnie, ale wszystko wskazuje na to, że utrzymanie zapewnią sobie dopiero w ostatnich kolejkach (albo w ogóle go sobie nie zapewnią). Do końca sezonu zagrają już tylko z zespołami walczącymi o europejskie puchary (Wisła Płock, Zagłębie, GKS Katowice) lub drużynami bijącymi się o tytuł (Jagiellonia). Pogoń w obecnym sezonie, po wielu zmianach w klubie oraz rewolucji kadrowej, prosi się, aby spaść z Ekstraklasy. Portowcy nie tworzą zespołu, a w aktualnych rozgrywkach sami nowi zawodnicy z ciekawym CV nie wystarczą, aby komfortowo utrzymać się w lidze.

Cracovia 1:1 Pogoń Szczecin

Ali Gholizadeh zgłasza akces do MVP tego sezonu Ekstraklasy

Lech Poznań zrobił kolejny krok w stronę mistrzostwa Polski wygrywając przy Bułgarskiej z niepokonaną od 10 meczów Legią Warszawa aż 4:0. Kolejorz rozegrał koncert, aczkolwiek pomogli im w tym rywale, ponieważ już w 21. minucie Rafał Augustyniak otrzymał czerwoną kartkę. Zespół Nielsa Frederiksena w tamtym momencie prowadził już jednak 1:0, a do siatki trafił Ali Gholizadeh po bardzo ładnej, zespołowej akcji. Reprezentant Iranu w rundzie wiosennej jest liderem świetnie funkcjonującej ofensywy Lecha Poznań. Mecz z Legią był trzecim kolejnym, w którym dopisał sobie punkt w klasyfikacji kanadyjskiej, a jego wkład w gole to znacznie więcej (asysty drugiego stopnia, wywalczone karne).

Ali Gholizadeh większą część rundy jesiennej opuścił przez kontuzję, jednak bardzo dobrymi występami na wiosnę trzeba postrzegać go jako kandydata do nagrody dla najlepszego piłkarza sezonu. Na faworyta zaczął wyrastać Bartosz Nowak, natomiast zdobycie mistrzostwa to zawsze przekonujący wiele osób argument w takich dyskusjach, a tego najbliżej jest zespół Gholizadeha. 30-latek na boisku potrafi być magikiem i złamać schemat, a takich piłkarzy potrzebują drużyny nastawione na dominację nad przeciwnikiem. To będzie prawdopodobnie drugi sezon, w którym Ali Gholizadeh będzie kluczową postacią dla Lecha w zdobyciu mistrzostwa Polski. Życząc dobrze polskiej piłce, mamy nadzieję, że klubowi uda się go utrzymać przy Bułgarskiej na eliminacje do Ligi Mistrzów, a później także na jesień w Europie.

Lech Poznań 4:0 Legia Warszawa

Przy wielu złych transferach Widzewa trzeba docenić sprowadzenie Przemysława Wiśniewskiego

Widzew odniósł niezwykle ważne zwycięstwo z Motorem Lublin (2:0), przez co odżyły nadzieje na utrzymanie zespołu w elicie. Zespół Aleksandara Vukovicia zapunktował przede wszystkim elementem, który pod wodzą nowego szkoleniowca ich wyróżnia, czyli szczelną defensywą. RTS w ponad połowie meczów za sterami Vuko (4 z 7) zachowywał czyste konto, co jak na drużynę walczącą o pozostanie w Ekstraklasie jest znakomitym wynikiem. Dobra organizacja w grze bez piłki całego zespołu przez nowego szkoleniowca to jedno, natomiast ważne są też jednostki, a duże zasługi w bardzo dobrym bronieniu Widzewa ma Przemysław Wiśniewski.

REKLAMA

Przemysław Wiśniewski po powrocie do Polski od początku pokazuje, że nieprzypadkowo Jan Urban powołuje go do reprezentacji narodowej i nawet w niektórych spotkaniach wystawia go w wyjściowej jedenastce. Można zastanawiać się czy 27-latek jest odpowiednim profilem stopera w kontekście przyszłości Widzewa, gdy być może drużyna będzie chciała grać bardziej proaktywny futbol, nastawiony na posiadania piłki, ponieważ ma kłopoty z wyprowadzaniem futbolówki. Niemniej jednak, w defensywie Wiśniewski prezentuje się bardzo dobrze, a tego przede wszystkim potrzebuje obecnie Widzew, który chce się utrzymać stosując proste środki, a kluczem jest nie dopuszcanie rywali do wielu sytuacji. Przy wielu nieudanych transferach Widzewa pod rządami nowego właściciela, ten akurat znacząco wzmocnił zespół.

Ekstraklasa rozczytała Lechią

Lechia Gdańsk w 29. kolejce przegrała na własnym boisku z Rakowem (1:2) po golu straconym w doliczonym czasie gry. Dla piłkarzy Johna Carvera to pierwsza seria dłuższa niż dwa mecze bez zwycięstwa od zamknięcia letniego okienka transferowego. Biało-zieloni z każdym rywalem szli na wymianę ciosów, a mając sporą jakość w ofensywie taka filozofia przynosiła im więcej korzyści niż strat. Grając w ten sposób – wyłączając sam początek sezonu – Lechia stała się jednym z najlepiej punktujących zespołów w Ekstraklasie i obrała kurs na europejskie puchary, mimo pięciu ujemnych punktów na start sezonu (obecnie mają szansę jedynie, gdyby przywrócili im punkty).

Można odnieść wrażenie, że w ostatnich tygodniach Ekstraklasa zdała sobie sprawę, że do Lechii trzeba podejść sposobem i ograniczyć im liczbę okazji do szybkich ataków oraz zmusić do gry w ataku pozycyjnym. Raków skutecznie ograniczył ich ofensywę, tracąc jedyną bramkę po rzucie karnym. W poprzedniej kolejce Ekstraklasy Piast od 24. minuty grał w dziesiątkę, więc zespół Johna Carvera został zmuszony do ataków pozycyjnych. Jeszcze wcześniej, rywalizując z Wisłą Płock, która jest nastawiona na obronę niską ani razu nie trafili do siatki. Liga nauczyła się sposobu gry Lechii, natomiast trzeba też podkreślić, że w ostatnich spotkaniach mierzyli się z rywalami, których filozofia dobrze kontruje styl Gdańszczan.

Co jeszcze wydarzyło się w 29. kolejce Ekstraklasy?

  • Bruk-Bet jeszcze nie składa broni w walce o utrzymanie. Zespół Marcina Brosza pokonał na wyjeździe Zagłębie Lubin (2:1), ale aby się uratować ciągle potrzebują cudu.
  • Korona Kielce zdobyła cenny punkt w meczu domowym z GKS-em (1:1), dzięki czemu ich sytuacja nadal nie jest najgorsza, ale czwarty mecz z rzędu bez zwycięstwa nie napawa optymizmem.
  • Z „klubu 37” większość zremisowała i wstąpiła do „klubu 38”. Na minus wyłamała się Legia, która nadal ma 37 punktów, a na plus – Radomiak, który pokonał w Płocku Wisłę (1:0), dobił do 40 punktów i awansował aż na 8. miejsce.
  • W arcyważnym meczu o utrzymanie w Ekstraklasie Piast Gliwice pokonał u siebie Arkę (4:1) i strata zespołu Dariusza Banasika do bezpiecznego miejsca zwiększyła się do 3 punktów.
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,417FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ