Lech Poznań wrzucił Legii cztery bramki. Demolka na Bułgarskiej

W poprzednim sezonie na stadionie przy Bułgarskiej Lech Poznań wygrał 5:2 z Legią Warszawa. Dało to dużego kopa drużynie Kolejorza, choć mimo wyniku mecz był w miarę wyrównany. Dzisiejsze spotkanie tych dwóch drużyn przy wyrównanym nawet nie stało. Lech zdemolował warszawską ekipę.

Od samego początku było czuć, że piłkarsko Lech przeważa nad przeciwnikiem. Legia ustawiona w niskim bloku była gotowa na to, aby szukać swoich okazji w kontratakach. Marzenia zniweczył Rafał Augustyniak. Kapitan Legii Warszawa nie utrzymał koncentracji przy przyjmowaniu piłki, a swój błąd techniczny postanowił naprawić faulem. Czerwona kartka po konsultacji z VAR-em oznaczała koniec spotkania dla zawodnika już w 21. minucie. W jedenastu Wojskowi mogli jeszcze myśleć o odrabianiu strat.

REKLAMA

To jest jednak tylko takie życzeniowe gdybanie. Lech Poznań od początku meczu miał ten luz w graniu, a od 3. minuty prowadził 1:0. Składna akcja prawą stroną zakończyła się podaniem piętą Patrika Walemarka do Aliego Gholizadeha. Irańczyk zaserwował nam danie popisowe – rogalika ze smakowitym finiszem.

Lech miał autostradę, Legia była w rozsypce

Szybka strata gola, a w niedługim czasie później zawodnika była prawdziwym trzęsieniem ziemii w ekipie Marka Papszuna. Grający w przewadze Poznaniacy kontrolowali mecz w najbardziej piłkarski sposób. Ofensywne akcje były pokazem techniki, gdyż trzeba było kombinować, aby zaskoczyć ustawioną w niskim bloku Legię. Przy bramce na 2:0 popisał się znów Ali, który dośrodkowaniem znalazł Michała Gurgula. Lewy defensor zgrał piłkę do Mikaela Ishaka, a kapitan przy odrobinie szczęścia zdobył swojego pierwszego gola w tym meczu.

Szwed przed przerwą trafił ponownie, ale to już było dobijanie leżącego przeciwnika. Dziury w defensywie powodowały, że prostopadłe podania przechodziły przez linię obrony Legii jak przez sitko. Ishakowi przy bramce podawał Joel Pereira, natomiast cztery minuty wcześniej Walemarka obsługiwał Timothy Ouma. Skrzydłowy na listę strzelców się nie wpisał, ale piłka po interwencji Otto Hindricha trafiła do zamykającego akcję Gurgula. A ten oczywiście do bramki.

Po przerwie trudno było liczyć na zryw gości, ale parę razy zdołali przedostać się pod bramkę Bartosza Mrozka. Większość czasu oglądaliśmy jednak grę po obwodzie i stopniowe zamykanie Warszawiaków w ich własnym polu karnym. Długo Lechowi nie chciało jednak nic wpaść, a piłka gubiła się gdzieś pomiędzy nogami ofensywnych zawodników.

Jak już oddawano strzały na bramkę Hindricha, to brakowało precyzji. Antoni Kozubal sprytne rozegranie rzutu rożnego zakończył strzałem w boczną siatkę, zaś próba Filipa Jagiełły z dystansu trafiła w słupek. Dobijania przeciwnika nie było. Lech zakończył to w sposób humanitarny.

Lech Poznań – Legia Warszawa 4:0 (Gholizadeh 3′, Ishak 31′ 42′, Gurgul 38′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    146,275FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ