Stan Wawrinka pożegnał się z ceglaną mączką

Stan Wawrinka rozegrał swój ostatni mecz w karierze na nawierzchni ziemnej. 41-letni Szwajcar, który rozgrywa swój pożegnalny sezon, po zaciętym spotkaniu uległ Romanowi Andresowi Burruchadze w pierwszej rundzie turnieju ATP 250 w Estoril.

Trzykrotny mistrz wielkoszlemowy po raz kolejny zaprezentował na korcie ogromną waleczność. Wawrinka zdołał obronić trzy piłki meczowe – w tym jedną swoim firmowym jednoręcznym bekhendem wzdłuż linii, jednak po dwóch godzinach i dwudziestu ośmiu minutach gry musiał ostatecznie uznać wyższość rywala. Burruchaga wykorzystał czwartą okazję na skończenie meczu i triumfował 6:4, 4:6, 6:3.

Zaraz po zakończeniu spotkania dyrektor turnieju, Joao Zilhao, wręczył Szwajcarowi specjalny prezent. Był to pamiątkowy odcisk buta upamiętniający jego ostatni występ w Estoril, a zarazem definitywne pożegnanie z kortami ziemnymi.

Dorastałem na mączce. Wychowałem się, trenując na niej i oglądając turnieje na kortach ziemnych, więc zawsze była dla mnie wyjątkowa – przyznał Wawrinka. Szwajcar kończy karierę na tej nawierzchni z oficjalnym bilansem 202 zwycięstw i 124 porażek. I nie jest to może najlepszy bilans, jednak patrząc na to, jak mało (w porównaniu na przykład do kortów twardych) gra się na ceglanej mączce w cyklu ATP, przekroczenie bariery 200 zwycięstw to wyczyn, którego nie powstydziłby się żaden zawodnik ze światowej czołówki.

Borges idzie za ciosem

W drugiej rundzie przeciwnikiem Burruchagi będzie najwyżej sklasyfikowany Portugalczyk, Nuno Borges. Rozstawiony z „piątką” reprezentant gospodarzy udanie rozpoczął zmagania, pokonując brazylijskiego kwalifikanta Orlando Luza 6:3, 6:3.

Tym samym Borges zapisał się w historii imprezy w Estoril. Został bowiem zaledwie drugim portugalskim tenisistą, który wygrał co najmniej pięć spotkań w głównej drabince tego turnieju.

Wawrinka trenerem?

Przy okazji pożegnania z mączką padły też pytania o przyszłość Szwajcara po zakończeniu kariery. Jeśli ktoś liczył, że Wawrinka szybko wróci do cyklu w roli szkoleniowca, to na razie musi o tym zapomnieć.

Nie sądzę, żebym był trenerem w przyszłym roku, ani w najbliższym czasie. Nie tego chcę robić. Nie chcę za dużo podróżować. Wolę, żeby wszystko było bardziej dyskretne, ale w dłuższej perspektywie, zobaczymy – zapowiedział krótko 41-latek.

Wygląda więc na to, że po latach ciągłych turniejowych rozjazdów Szwajcar woli po prostu odpocząć i postawić na spokojniejsze życie. Przynajmniej na razie.

Podobne

spot_img
spot_imgspot_img