Stagnacja i złe decyzje połączone z brakiem formy. Dokąd zmierza kariera Igi Świątek?

Iga Świątek to bez wątpienia jeden z najlepszych polskich sportowców w XXI wieku, a także w całej historii tenisa w naszym kraju. 25-latka wkroczyła na szczyt tak łatwo i bezkompromisowo, iż wydawało się, że jej gloria będzie trwała wiecznie, a dokładanie kolejnych tytułów będzie tylko formalnością. Otaczająca tenisistkę rzeczywistość okazała się brutalna i stawia przed nią nowe wyzwania. Kariera Igi Świątek w ostatnim czasie skręca w niewłaściwym kierunku, lecz temu wszystkiemu można jak najbardziej zapobiec. Tylko jak i czy Polkę na to stać?

Dominująca gladiatorka

Jedni powiedzą, że poważna zawodowa kariera Igi Świątek zaczęła się po wygraniu juniorskiego Wimbledonu w 2018 roku. Inni natomiast mogą twierdzić, że przełomowym sukcesem, który zapoczątkował dominację był pandemiczny Roland Garros w 2020 roku, który Iga wygrała tak przekonująco i z ogromnym spokojem niczym Rafael Nadal za swoich najlepszych lat. Później doszły kolejne tytuły w turniejach wielkoszlemowych. Łącznie ich bilans zatrzymał się jak na razie na sześciu wygranych.

REKLAMA

Do czterech zwycięstw na francuskich mączkach polska tenisistka dodała wygraną w US Open 2022 i Wimbledon 2025. Nie należy zapominać o brązie olimpijskim z Paryża w 2024 roku oraz o wygranym rok wcześniej WTA Finals. Wszystko wyglądało niemal idealnie aż do pierwszej połowy wspomnianego olimpijskiego roku. To właśnie po igrzyskach olimpijskich w grze oraz w decyzjach Igi zaczęły się pojawiać niepokojące symptomy.

Jesień 2024 roku przyniosła Idze sytuacje, które nie były tylko i wyłącznie związane z samym graniem w tenisa. Najpierw Polka pożegnała się z Tomaszem Wiktorowskim, czyli architektem tych wszystkich wspominanych sukcesów. Następnie dwa miesiące później Igę oskarżono o aferę dopingową, której nomen omen dokładnie do tej pory nie wyjaśniła. Owszem wydała niejedno oświadczenie, lecz te tłumaczenia mało kogo przekonały. Na jej szczęście zawieszenie trwało zaledwie miesiąc i cała historia obeszła się mimo wszystko bez większego echa. Jednak niesmak pozostał i najwięksi fani będą pamiętali to polskiej tenisistce na zawsze.

Te wszystkie wydarzenie sprawiły, że Iga zaczęła inaczej wyglądać na korcie. Zmiana trenera oczywiście się do tego przyczyniła. Po to tak naprawdę Wim Fisette był zatrudniany i zaangażowany w całą współpracę. Nowy szkoleniowiec miał u Polki przede wszystkim rozszerzyć repertuar zagrań i sprawić by Iga lepiej czuła się na kortach trawiastych. To drugie zadanie zostało wykonane perfekcyjnie.

Świątek wygrała Wimbledon w 2025 roku, a w finale nie oddała swojej przeciwniczce nawet gema. Były to jak się później okazało miłe złego początki. Współpraca z Belgiem zakończyła się w marcu tego roku. Od kwietnia trenerem Polki jest Francisco Roig. Hiszpan w przeszłości był związany głównie z Rafaelem Nadalem.

Pożegnanie z Tomaszem Wiktorowskim

Skoro już o Tomaszu Wiktorowskim mowa to trzeba oddać cesarzowi co cesarskie. Przy okazji wspomnieć o całej współpracy polskiej tenisistki z tym trenerem. Do tej pory tak naprawdę nie wiadomo, kto z kim się rozstał oraz jakie tego wszystkiego były przyczyny. Tomasz Wiktorowski nie udzielił w mediach jednoznacznej odpowiedzi, a z kolei Iga jedynie o czym poinformowała to właśnie o zakończeniu współpracy.

Komu koniec końców taki stan rzeczy pomógł? Na pewno nie Idze Świątek… Tomaszowi Wiktorowskiemu obecnie jest bardzo dobrze z Naomi Osaką, która ewidentnie ma również dobre zdanie o polskim szkoleniowcu. Japonka gra coraz lepiej i przekracza granice w swojej grze, o których jeszcze w przeszłości nie zdążyła się dowiedzieć. Wiktorowski tylko potwierdza, że jest znakomitym fachowcem, który jest w stanie zmienić życie niejednej tenisistce.

O zdanie w tej kwestii, a dokładniej o to czy pożegnanie z Tomaszem Wiktorowskim było z perspektywy czasu dobrym posunięciem Igi Świątek zapytałem Dominika Senkowskiego – dziennikarza Sport.pl i autora książki pt. „Królowe polskiego tenisa”.

Nie wiemy do dziś, kto z kim się pożegnał. Można w teorii mówić, ze szkoda z punktu widzenia Igi, ale w praktyce nie wiadomo, jakby to wyglądało z tym trenerem po tym, co Iga przeszła w 2. połowie 2024 roku: strata pozycji nr 1, przegrana walka o złoto igrzysk, sprawa dopingowa – napisał Senkowski.

REKLAMA

Szukanie drugiej siebie

A Iga owszem zmieniła swój styl grania, dodając przy tym różne nowe warianty. Poprawia serwis, gra więcej akcji skrótami, a jej forehand zmienia się z roku na rok. Jednak czy to wszystko było tak naprawdę potrzebne? Wiktorowski zaszczepił w Idze gen zwycięstwa. Polka była maszyną do wygrywania, a to chyba sprawiało jej ostatecznie największą radość. Trudno było ją złamać, a przeciwniczki na korcie niemal błagały o to by Iga oddała im chociaż jednego gema. Teraz narracja Polki po tegorocznym Wimbledonie jest bardzo martwiąca. Stwierdziła, że nie interesują ją wyniki, a wszystko jest tak naprawdę procesem, który gdzieś ją prowadzi. Jeszcze kilka lat temu Idze taka wypowiedź nawet by nie przeszła przez myśl. Z perspektywy czasu nie do pomyślenia…

Większość się z takim podejściem i stanowiskiem nie zgadza. Mam tak samo, jednak czy nie dało się tego wszystkiego uniknąć? Najlepsza wersja Igi Świątek to ta, w której zamienia się w gladiatora głodnego zwycięstw i niszczenia rywalek na korcie. A tak na korcie widzimy obecnie tenisistkę, która coraz bardziej dołuje, zwijając się z meczu na mecz. Zabija samą siebie swoim graniem, co jest bardzo niebezpieczne i nie prowadzi do niczego dobrego. Popełnia masę błędów, uciekają jej turnieje i traci pozycje w rankingu WTA. A perspektyw na poprawę tego stanu rzeczy jak na razie nie widać.

Współpraca z Darią Abramowicz

Nie milkną ciągle głosy o tym, że to Daria Abramowicz jest obecnie największym problemem Igi Świątek. Obie kobiety współpracują ze sobą od lutego 2019 roku. Ewidentnie formuła się wyczerpała i w tej kwestii 25-latka powinna podjąć w końcu radykalne kroki. Skoro jest w stanie robić to z trenerami, to dlaczego nie potrafi tego zrobić z psycholog? Każda współpraca kiedyś się kończy, a widać gołym okiem, że panie nie są sobie w stanie nawzajem pomóc.

Iga jest coraz bardziej nerwowa i zamiast na grze skupia się na swoich negatywnych emocjach. Nie potrafi nad nimi zapanować. Stąd też problemy, których końca nie widać. Oczywiście Daria Abramowicz i jej metody nie są głównym powodem słabszych wyników Igi Świątek. Jednak polska tenisistka powinna się nad tym wszystkim poważnie zastanowić póki nie jest za późno.

Z pewnością nie jest to też normalne, że z boksu Igi więcej wydobywa się wskazówek od psycholog niż od trenera. Jasne Abramowicz z Polką pracuje niemal od początku kariery tenisistki, jednak to na końcu trener jest bardziej rozliczany z takich czy nie innych sukcesów odniesionych na korcie niż pani psycholog.

Quo Vadis Iga?

A dokąd zmierza kariera Igi Świątek? Moim zdaniem postępująca stagnacja i coraz mniejsze wymagania wobec siebie sprawiają, że Polka obecnie stała się zawodniczką co najwyżej taką, która może namieszać w czołówce. Na pewno co turniej nie będzie rozpatrywana w gronie faworytek jak to miało miejsce w przeszłości. Trzeba mierzyć siły na zamiary, a 25-latka poprzeczkę sama sobie obniża z każdym turniejem. Co nie oznacza, że się nigdy nie podniesie. To pytanie również zadałem Dominikowi Senkowskiemu.

Iga Świątek przeżywa gorszy okres, ale trudno przewidywać, że się nie poprawi. Każdy sportowiec miewa wzloty i upadki, potrzeba u Igi czasu. W maju skończyła 25 lat, wciąż może wiele osiągnąć – dodał.

Polka znalazła się na zakręcie, zatem tak naprawdę tylko od niej zależy, którą ścieżką podąży. Jak sama z pewnością zauważyła droga między ciągłym wygrywaniem i byciem w chwale do pogrążenia się w przeciętności jest bardzo krótka. Czas się wziąć do roboty i wrócić do ustawień fabrycznych, czyli tej wersji Igi Świątek, którą oglądaliśmy do igrzysk olimpijskich w Paryżu. Nic nie jest stracone, a jeszcze więcej do wygrania. Polscy kibice zawsze będą wierzyć i nie zostawią w potrzebie tak znakomitego sportowca. Głowa do góry, a nawet i rakieta!

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ