Hiszpania mistrzem świata, Argentyna kończyła w „10”

„Finałów się nie gra, finały się wygrywa” – mawia stare piłkarskie porzekadło. Przed startem mundialu trudno było wyobrazić sobie lepszy pojedynek o złoto niż mecz Hiszpanii z Argentyną. Mistrz Europy kontra obrońca mistrzostwa świata. Lamine Yamal przeciwko Leo Messiemu. Dwie kadry przepełnione jakością, kreatywnością i determinacją, by pokonać rywala w decydującym spotkaniu. Zwycięzca mógł być jednak tylko jeden.

Od pierwszych minut więcej z gry mieli Hiszpanie. Zespół Luisa de la Fuente dłużej utrzymywał się przy piłce, cierpliwie rozciągał argentyńską defensywę i próbował uruchamiać Lamine’a Yamala na prawym skrzydle. To właśnie 19-latek jako pierwszy poważniej sprawdził Emiliano Martíneza, ale bramkarz Argentyny nie dał się zaskoczyć. Obrońcy tytułu odpowiadali przede wszystkim agresją i wysokim pressingiem. Gdy tylko Rodri otrzymywał piłkę, natychmiast pojawiało się przy nim kilku zawodników w biało-błękitnych koszulkach. Argentyńczycy skutecznie utrudniali Hiszpanom budowanie akcji, ale sami mieli duży problem, by przedostać się pod bramkę Unaia Simóna.

REKLAMA

Pierwsza połowa nie przypominała widowiska, którego oczekiwano po zestawieniu tak ofensywnie usposobionych drużyn. Hiszpania miała przewagę, ale brakowało jej ostatniego podania. Argentyna nie oddała przed przerwą ani jednego strzału i ani razu nie dotknęła piłki w polu karnym rywala. Messi często cofał się po futbolówkę, lecz był odcinany od Juliána Álvareza i nie potrafił znaleźć wolnej przestrzeni. Problemy Lionela Scaloniego nie kończyły się na słabej grze w ofensywie. Jeszcze przed przerwą boisko z powodu urazu musiał opuścić Lisandro Martínez. W jego miejsce pojawił się doświadczony Nicolás Otamendi, dla którego mógł to być ostatni występ w reprezentacji Argentyny.

Show w przerwie, oczekiwanie na jeden decydujący cios na boisku

Po zmianie stron obraz gry niewiele się zmienił. Hiszpanie nadal mieli piłkę i niemal natychmiast zmusili Emiliano Martíneza do interwencji po uderzeniu Álexa Baeny. Argentyna dopiero w 48. minucie wywalczyła pierwszy rzut rożny, ale także po nim nie stworzyła zagrożenia. Zespół Lionela Scaloniego bronił się coraz głębiej. Messi rzadko otrzymywał piłkę w miejscu, z którego mógł zrobić różnicę, a Julián Álvarez pozostawał odcięty od podań. Hiszpanie cierpliwie krążyli wokół pola karnego, lecz długo brakowało im dokładności w ostatniej fazie akcji.

Luis de la Fuente próbował ożywić grę zmianami. Na murawie pojawili się Pedri, Ferran Torres, Nico Williams i Mikel Merino. Torres zagroził bramce po dośrodkowaniu Lamine’a Yamala, Dani Olmo uderzał z dystansu, a swoich szans szukali również Pedri, Pau Cubarsí i Aymeric Laporte. Za każdym razem na drodze piłki stawał jednak Martínez. Argentyński bramkarz był zdecydowanie najlepszym zawodnikiem swojej drużyny. Hiszpania oddawała kolejne strzały, podczas gdy obrońcy tytułu przez całe 90 minut nie potrafili odpowiedzieć choćby jedną próbą. Najbliżej gola mistrzowie Europy byli pod koniec spotkania, gdy Yamal uderzył z rzutu wolnego, lecz Martínez po raz kolejny uratował swój zespół. Do zakończenia regulaminowego czasu uzbierał dziesięć interwencji. W końcówce sytuacja Argentyny jeszcze bardziej się skomplikowała. Enzo Fernández, który kilka minut wcześniej został ukarany za protesty, w doliczonym czasie ostro zaatakował Pau Cubarsíego. Sędzia po raz drugi sięgnął po żółtą kartkę i odesłał pomocnika do szatni. Obrońcy tytułu musieli więc przystąpić do dogrywki w dziesiątkę.

Hiszpania w natarciu, Argentyna czekająca na swój moment

Mimo osłabienia Argentyna nadal broniła się niezwykle skutecznie. Już na początku dogrywki Emiliano Martínez zatrzymał kolejną groźną akcję Hiszpanów. W 96. minucie Nico Williams skierował piłkę do bramki, ale radość mistrzów Europy trwała krótko. Arbiter wcześniej dopatrzył się przewinienia Mikela Merino na Nicolásie Otamendim i trafienie nie zostało uznane. Hiszpanie nie rezygnowali. Zamknęli rywali na ich połowie i niemal bez przerwy szukali wolnej przestrzeni przed polem karnym. Lionel Scaloni odpowiedział jeszcze większym wzmocnieniem defensywy – Juliána Álvareza zastąpił Marcos Senesi. Argentyna praktycznie przestała myśleć o atakowaniu i próbowała za wszelką cenę doprowadzić do serii rzutów karnych.

Wydawało się, że plan obrońców tytułu może się powieść. Martínez bronił wszystko, co leciało w jego stronę, a Hiszpanom zaczynało brakować nie tylko czasu, ale również pomysłów. Przed dogrywką argentyński bramkarz miał już na koncie dziesięć interwencji – więcej niż ktokolwiek wcześniej w finale mistrzostw świata. Mur pękł dopiero w drugiej części dogrywki. Nico Williams zagrał do Ferrana Torresa, a ten wreszcie znalazł sposób na znakomicie dysponowanego Martíneza. Rezerwowi Luisa de la Fuente przeprowadzili akcję, która dała Hiszpanii prowadzenie 1:0 i przybliżyła ją do drugiego mistrzostwa świata.

Leo Messi tym razem „tylko” ze srebrem

Bramka padła zaledwie kilkadziesiąt sekund po rozpoczęciu drugiej części dogrywki. Pedro Porro dośrodkował z prawego skrzydła, Nico Williams zgrał piłkę głową, a nadbiegający Ferran Torres uderzył lewą nogą pod poprzeczkę. Tym razem nawet znakomicie dysponowany Emiliano Martínez nie był w stanie uratować Argentyny. Po stracie gola obrońcy tytułu nie mieli już czego bronić. Musieli ruszyć do przodu, choć przez ponad 100 minut nie oddali nawet jednego strzału, a dodatkowo grali w osłabieniu. Lionel Messi próbował schodzić głębiej po piłkę, ale Hiszpanie nie pozwalali Argentyńczykom rozpędzić żadnej składnej akcji.

Zespół Luisa de la Fuente nie cofnął się pod własną bramkę. Hiszpanie nadal utrzymywali się przy piłce, szukali kolejnego trafienia i starali się trzymać rywali jak najdalej od pola karnego Unaia Simóna. Ich przewaga była przytłaczająca – po golu Torresa mieli już na koncie 20 uderzeń, w tym 12 celnych. Argentyna wciąż nie odpowiedziała żadną próbą.

Ostatnie minuty upływały pod znakiem nerwów i coraz ostrzejszej gry. Argentyńczycy próbowali nadrabiać brak jednego zawodnika agresją, ale nie potrafili stworzyć zagrożenia. Żółtą kartkę obejrzał jeszcze Alexis Mac Allister, a Hiszpania konsekwentnie pilnowała skromnego prowadzenia. Dla Messiego czas uciekał nieubłaganie. Kapitan Argentyny, który cztery lata wcześniej sięgnął po upragnione mistrzostwo świata, tym razem pozostawał bezradny wobec świetnie zorganizowanej defensywy rywala.

REKLAMA

Hiszpania odzyskała tytuł po 16 latach, Messi chociaż wciąż wielki — tym razem musiał uznać wyższość rywali.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ