Grubo powyżej przewidywań – Patrick Vieira świetnie rozpoczął sezon z Crystal Palace

Niedawno pokonali Manchester City, a wcześniej zdołali urwać punkty Arsenalowi, West Hamowi, Leicester i Tottenhamowi. Sobotnią wygraną z Wolves wydłużyli serię meczów bez porażki do sześciu. W tym sezonie Premier League przegrali tylko z Chelsea i Liverpoolem. Patrick Vieira, który znalazł się w gronie nominowanych do najlepszego trenera października ma bardzo dobre wejście do Crystal Palace. A przecież ta robota miała go przerosnąć. Prawie wszyscy wieszczyli Francuzowi bardzo ciężki początek. Także wśród bukmacherów przed sezonem – mimo, że dopiero co zaczynał pracę na Selhurst Park – był jednym z faworytów do pierwszego zwolnienia.

Patrick Vieira podjął się bardzo trudnej misji

Niemniej jednak, były powody, by stawiać znaki zapytania przy nazwisku Patricka Vieiry. Ostatnim razem, kiedy Crystal Palace chciało zmienić profil zespołu na bardziej ofensywny, nowoczesny i odpowiadający nadchodzącym trendom skończyło się czterema porażkami z rzędu i rychłym zwolnieniem Franka De Boera. Eksperyment się nie udał. Palace wróciło do dawnych standardów. Dlatego też przed obecnym sezonem wątpliwości nie tyle budziła sama osoba Patricka Vieiry jako nowego głównodowodzącego, co zadania, które przed nim stoją. Wszyscy mają jeszcze w pamięci spektakularną klęskę Franka De Boera.

Do napisania tego tekstu – być może trochę nietypowo – zainspirował mnie niedawno napisany artykuł Michała Treli na newonce.sport o wymaganiach względem Adriana Guli w Wiśle Kraków. Przed słowackim trenerem zostały postawione trzy cele: poprawić wyniki, odważnie wprowadzać młodzież i zmienić styl gry zespołu na bardziej atrakcyjny. Od Patricka Vieiry w Crystal Palace oczekuje się dokładnie tego samego. Jak słusznie zauważył autor, poprawienie tych trzech aspektów jednocześnie i w krótkim czasie praktycznie się nie zdarza. To jak próba przeformatowania całego zespołu naraz. A jednak szkoleniowiec Orłów jest na dobrej drodze, aby spełnić wszystkie trzy podpunkty.

Odmłodzenie kadry

W poprzednim sezonie średnia wieku wyjściowej jedenastki Crystal Palace była najwyższa w całej Premier League. W letnim okienku transferowym klub nie przedłużył kontraktów z kilkoma doświadczonymi zawodnikami, jak Andros Townsend, James McCarthy, Gary Cahill, Mamadou Sakho, czy Scot Dann. Za nich przyszli piłkarze o wiele młodsi i bardziej perspektywiczni. W tym miejscu trzeba też oddać zasługi dyrektorowi sportowemu i całemu działowi odpowiedzialnemu za politykę transferową. Vieira nie dostał byle kogo. Ale z poszczególnych piłkarzy potrafi wyciągnąć maksimum potencjału.

Najlepszym tego przykładem jest Conor Gallagher. Bezapelacyjnie najlepszy piłkarz Crystal Palace obecnego sezonu i potencjalne objawienie całej ligi. 21-latek poprzedni sezon spędził w West Bromie, gdzie pokazał się z dobrej strony, ale pod Patrickiem Vieirą wygląda o niebo lepiej. Wcześniej ani Slaven Bilic, ani Sam Allardyce nie wpadł na pomysł, aby Anglikowi dać więcej swobody w ofensywie. Dopiero Vieira spuścił go ze smyczy i zachęcił do częstszego atakowania pola karnego. Po 10 meczach Gallagher ma 4 gole i 2 asysty. Piłkę w polu karnym dotyka ponad dwukrotnie częściej niż w zeszłym sezonie (3,30/90 min do 1,57/90 min).

Heatmapa kontaktów z piłką Gallaghera w sezonie 2020/21 (po lewej) i 2021/22 (po prawej); fantasyfootballscout.co.uk

Niepodlegającą rotacji parę stoperów tworzą 21-letni Marc Guehi i 25-letni Joachim Andersen. Obaj komfortowo czują się z piłką przy nodze i są pewnym punktem linii obrony. Pomimo 14 straconych goli model oczekiwanych bramek stawia defensywę Orłów w dużo lepszym świetle. Tylko Manchester City ma korzystniejsze xGC od Crystal Palace. Ważną rolę dla Patricka Vieiry odgrywają także Odsonne Edouard (23 lata) i Michael Olise (19 lat). Edouard wywalczył sobie miejsce w składzie, choć jako nominalny napastnik zdarza mu się grać bliżej lewej strony, a Olise imponuje tym, jaką przewagę potrafi zrobić po wejściach z ławki. W tym sezonie zagrał 149 minut, a już raz wpisał się na listę strzelców i 2-krotnie asystował. Swoją drogą, Vieira potrafi dać dodatkowy impuls zespołowi zmianami. Jego zespół 13 z 15 bramek strzelił w drugich połowach, a zmiennicy mieli bezpośredni udział w sześciu z nich.

Styl gry

Patrick Vieira preferuje bardzo nowoczesny sposób gry. Rozgrywanie piłki od bramkarza, cierpliwe utrzymywanie się przy niej i wysoki pressing. To w zasadzie trzy elementy, które zespoły z najwyższej półki starają się opracować do perfekcji. – Kiedy nie możemy strzelić bardzo ważne jest, aby zachować strukturę, organizację oraz dyscyplinę, i robiliśmy to dobrze. W drugiej połowie rywale byli trochę zmęczeni, możliwe, że dlatego, iż dużo biegali w pierwszej połowie. Chodzi o bycie cierpliwym i wyczekanie odpowiedniego momentu, aby wykorzystać swoje okazje – mówił Patrick Vieira po ostatnim meczu z Wolves. Te słowa dobrze oddają jego sposób patrzenia na futbol. Posiadanie piłki z zachowaniem odpowiedniego ustawienia, aby nie dać się łatwo skontrować i cierpliwość. Czekanie aż rywal zgubi koncentrację i pojawią się luki. Okazje w końcu przyjdą.

To potężna zmiana w porównaniu do tego, co Crystal Palace prezentowało za kadencji Roya Hodgsona. Weźmy na tapet wskaźnik PPDA (passes per defensive action) określający, z jaką intensywnością w odbiorze gra zespół. W poprzednich rozgrywkach Orły pozwalały rywalom średnio na 16,1 podań zanim podjęli próbę odbiorów. Teraz współczynnik ten spadł do 11,96 (wyłączając debiut Vieiry z z Chelsea jest to nawet 10,97; 7. miejsce w lidze). Podobny trend możemy zauważyć w statystyce średniego posiadania piłki. Za Roya Hodgsona wynosiło ono 40% i był to 18. wynik w lidze. Po 11. kolejkach obecnego sezonu Orły utrzymują się przy futbolówce średnio przez 51,3% czasu gry i jest to 9. rezultat wśród drużyn Premier League.

screen: program Match of the Day/BBC

Wyniki

Wprawdzie właściciele Crystal Palace raczej nie oczekiwali, że Patrick Vieira momentalnie poprawi wyniki osiągane przez Roya Hodgsona, które jak na potencjał kadrowy zespołu były przyzwoite. Zatrudnienie Vieiry wiąże się z długofalową wizją, więc pierwszy w pierwszym sezonie zapewne dostał duży kredyt zaufania i miał zapewnić spokojne utrzymanie. Żaden klub jednak nie chce stać w miejscu. Skoro Orły od ośmiu sezonów tkwią w Premier League to wreszcie nadszedł ten moment, że właściciele będą chcieli czegoś więcej niż jak najszybsze doczołganie się do magicznej bariery 40 punktów. Ugruntowania miejsca wśród średniaków, którym bliżej do europejskich pucharów niż strefy spadkowej. To w dłuższej perspektywie czasu zrobić ma Patrick Vieira.

Obecnie Crystal Palace zdobywa średnio 1,36 pkt/mecz. Zakładając, że podtrzymają takie tempo to sezon skończą z 51-52 „oczkami”. Od powrotu do Premier League w 2013 roku Orły za każdym razem kończyły rozgrywki ligowe z czwórką z przodu w liczbie punktów. 50 „oczek” można uznać za granicę, przy której po ostatniej kolejce najpierw nie oglądasz się za plecy, jaki zapas miałeś nad strefą spadkową, a zaczynasz patrzyć w górę tabeli, ile zabrakło do pucharów. Patrick Vieira daje argumenty, że już w tym sezonie Palace zrobi krok w przód. Wszelkie modele oczekiwanych punktów sugerują, że Palace powinno być wyżej w tabeli. Dodając do tego fakt, że Orły mają już za sobą mecze przeciwko 7 z 8 zespołów, które poprzedni sezon skończyły w TOP 8 to na projekt Patricka Vieiry trzeba patrzyć z optymizmem.

fot.: Simon Heseltine – wikipedia

Obserwuj autora na Twitterze i Facebooku

REKLAMA
Paweł
Paweł
W szeregach Mistrzów od czerwca 2019. Najczęściej piszę o Premier League, ale od czasu do czasu staram się też podejmować inne tematy. Fan Arsenalu. Burnley - Watford to najlepszy sposób na spędzenie piątkowego wieczoru.
PODOBNE
REKLAMA
101,890FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ