Dzień z neutralizacją w F1. Przedziwne Grand Prix Singapuru

Ściganie na torze Marina Bay oznaczało dziś walkę z mokrą nawierzchnią, liczne błędy kierowców i nie mniej liczne neutralizacje. Kto najlepiej odnalazł się w tym chaosie? Zapraszamy na relację z Grand Prix Singapuru.

Zepsuty start mistrza

Wszyscy liczący na kolejny pościg w wykonaniu Maxa Verstappena mogli się po starcie GP Bahrajnu srogo zawieść. Holender wystartował wręcz beznadziejnie i zamiast przebijać się do przodu, to stracił kilka pozycji. W zupełnie innym nastroju mógł być drugi kierowca Red Bulla. Sergio Perez po zobaczeniu zielonych flag zareagował fantastycznie i objął prowadzenie w wyścigu przed ruszającym z pole position Leclerkiem.

Trudne warunki na torze Marina Bay zwiastowały potencjalne neutralizacje i ta wydarzyła się już na 8. okrążeniu po starciu Latifiego i Zhou. Samochód bezpieczeństwa pomógł Verstappenowi zmniejszyć dystans do czołówki i wreszcie rozpocząć niwelowanie strat z kwalifikacji. Na ulicznym torze w Singapurze nie wyprzedza się jednak łatwo, a wskutek pogody DRS nie był dostępny i Max na dłuższy czas utknął za Fernando Alonso. Emocji w tym fragmencie wyścigu było jak na lekarstwo i wszyscy czekali na moment, w którym będzie można założyć slicki.

Neutralizacja? Proszę bardzo

Kolejna neutralizacja pojawiła się na 22. okrążeniu, gdy wysiadł silnik w bolidzie Alonso. Wtedy to jako pierwszy z pośrednimi oponami zaryzykował George Russell, co okazało się fatalną decyzją. To nie Brytyjczyk okazał się jednak sprawcą kolejnej neutralizacji, a był nim Alex Albon. Kierowca Williamsa stracił przednie skrzydło i odpadł z wyścigu. 26. okrążenie i trzecia neutralizacja. Dwa kółka później zakończył się wyścig dla Estebana Ocona po kolejnej awarii w samochodzie Alpine. Oznaczało to czwartą tego dnia neutralizację.

Po kolejnym restarcie utworzyły się dwie ciekawe pary. O trzecie miejsce walczył Sainz i Hamilton, a Norris bronił przed Verstappenem piątej pozycji. O emocje zadbał chwilę później Lewis Hamilton, wpadając w bandę na 33. kółku. Kierowca Mercedesa zdołał jednak wrócić na tor i wylądował pomiędzy Norrisem i Verstappenem. Na szczęście dla Lewisa nadeszła pora na przesiadkę na slicki i pomimo uszkodzeń Hamilton mógł kontynuować wyścig.

Przesiadka na slicki

W alei serwisowej zrobił się spory tłok. Wszyscy zaczęli przesiadać się z opon przejściowych, ale dogrzanie pośredniej mieszanki wcale nie było takie proste. Przekonał się o tym Yuki Tsunoda, pakując się na 36. okrążeniu w bandę. Oznaczało to neutralizację numer pięć i drugi wyjazd samochodu bezpieczeństwa.

Restart wyścigu przyniósł niemałe emocje, tym razem po błędzie Maxa Verstappena. Holender walcząc z kierowcami McLarena kompletnie przestrzelił zakręt i po powrocie na tor musiał znów zjechać do alei serwisowej. Kolejnym przegranymi tego restartu okazali się Russell i Schumacher, którzy przebili opony po kontakcie między sobą.

Na nowo rozgorzała nam walka o zwycięstwo. Prowadzący przez cały czas Perez zaczął zgłaszać problemy, a naciskający go Leclerc dostał sprzymierzeńca w postaci DRS-u. Checo po przejściowych trudnościach zdołał jednak uciec kierowcy Ferrari na dystans większy niż sekunda i do końca wyścigu miał już względny spokój. Nad Meksykaninem wisiało jednak potencjalne pięć sekund kary za nieutrzymywanie dystansu za samochodem bezpieczeństwa. Perez zdołał jednak tuż przed końcem powiększyć przewagę nad Leclerkiem na ponad pięć sekund, gwarantując tym samym zwycięstwo na torze Marina Bay.

Przedziwny był to wyścig. Na jego koniec poza potyczką z czasem Sergio Pereza dostaliśmy walkę o pozycje pomiędzy mistrzami świata: Verstappenem, Vettelem i Hamiltonem. Ostatecznie z tego towarzystwa najszybszy okazał się Holender, który ściganie zakończył dopiero na siódmej pozycji.

REKLAMA
Mikołaj Wójcik
Mikołaj Wójcik
Football. Basketball. Formula 1. In that order.
PODOBNE
REKLAMA
101,886FaniLubię
10,659ObserwującyObserwuj
576ObserwującyObserwuj

MOŻE ZACIEKAWI CIĘ