Dlaczego Legię w Europie ogląda się znacznie lepiej niż Raków?

Gdy polskie ekipy brały udział w eliminacjach do europejskich pucharów, to Raków był zespołem, który oglądało się z największą przyjemnością. Częstochowianie bez żadnego problemu radzili sobie z kolejnymi przeciwnikami, którzy byli albo nieco słabsi od Rakowa, albo co najwyżej na ich poziomie. Legia natomiast znajdowała się na przeciwnym biegunie. Warszawiacy grali chaotycznie, tracili dużo bramek, ale końcowo zdobyli ich jeszcze więcej. Wicemistrz Polski wyszarpał awans do Ligi Konferencji Europy, a dziś udowadnia, że stać go na znacznie więcej. Dlaczego nagle to ekipa z Częstochowy zawodzi, gdy Legia zachwyca fanów polskiego futbolu?

Legia wygra i przegra z każdym

Styl gry wicemistrzów Polski nie bierze przysłowiowych jeńców. Dzięki otwartemu futbolowi Legia potrafi zaskoczyć niemal każdego. 6 goli z Austrią, 5 z Ordabasami czy 4 z Midtjylland. Rywale Legii mieli ogromny problem z zatrzymaniem siły ofensywnej polskiej ekipy. Sprawa miała się jednak zgoła odmiennie, gdy mowa o defensywie, czyli czymś, co w teorii może (ale nie musi) być podstawą dobrze grającej drużyny.

REKLAMA

Dobrze dysponowana formacja ataku często musiała przykrywać absurdalne błędy w defensywie. W obronie źle grał niemal każdy; wisienką na torcie była fatalna forma Kacpra Tobiasza. Golkiper Legii zrekompensował się w kluczowym spotkaniu z FC Midtjylland, broniąc rzut karny, który dał awans do fazy grupowej LKE. Ostatnie tygodnie są dla młodego bramkarza nieco lepsze, a to może napawać optymizmem.

źródło: Legia Warszawa

To wszystko sprawia też, że Legia jest w stanie zgubić punkty z każdą drużyną. Dwa golę strzelił im przecież kopciuszek z Kazachstanu, ale także silna drużyna z Premier League. Dopóki Wojskowi będą ryzykować, przed ich meczami będzie można równie dobrze rzucać monetą. Ma to jednak swoje plusy i minusy. Legia ogra każdego i z każdym może przegrać, bez względu na to czy jest to ekipa z Anglii, czy outsider z Austrii.

Raków – żelazna konsekwencja i… brak niespodzianek

Sytuacja ma się zgoła odmiennie, gdy zaczniemy mówić o Rakowie. W ekipie z Częstochowy ofensywa kuleje od samego początku tego sezonu. Żelazna defensywa bardzo pomogła im dostać się do Ligi Europy, ale gdy zbliżymy się do bramki rywali, zobaczymy, że częstochowianie zaczynają mieć ogromne problemy. Raków nie potrafi wykorzystywać swoich sytuacji, co przy obecnym stylu gry powinno być oczywistością.

Dzięki temu, gdy mistrz Polski mierzy się z nieco słabszymi tudzież podobnymi do siebie rywalami, zalicza kolejne sukcesy. Bardzo ciężko jest ograć Raków, jeśli nie posiada się znacznie lepszych umiejętności. Dyscyplina taktyczna zapewnia im sporą przewagę, co widzieliśmy w spotkaniach z chociażby Arisem, Florą czy Qarabagiem. Już w dwumeczu z Kopenhagą na wierzch wyszły spore problemy, a przecież mistrz Danii wcale nie zagrał tam jakoś niezwykle dobrze.

Ostatni mecz z Atalantą jedynie potwierdził obecny stan rzeczy. Jeżeli rywal jest półkę (lub kilka półek) wyżej od Rakowa, zawodnicy trenera Dawida Szwargi zwyczajnie nie potrafią zaskoczyć. Ekipa z Włoch zaprosiła nas na egzekucję. Nawet przez minutę klub z Polski nie był dla nich równorzędnym rywalem. Ten mecz Atalanta miała wygrać jak najmniejszym wysiłkiem – i to zrobiła. Jedno sam na sam nie zmienia obrazu całego meczu, a ten wyglądał poniekąd żałośnie. Częstochowa gra tak, jak powinna. Nie wygra z kimś lepszym, ale też nie przegra z kimś słabszym. Są zbyt przewidywalni.

Role nagle się odwróciły

Gdy podczas eliminacji zasiadałem do telewizora, przed meczami Legii od razu bolała mnie głowa. Wiedziałem, że Ordabasy mogą zrobić naszym psikusa, że awans w dwumeczu z Austrią wcale nie jest oczywisty. Raków tymczasem ogrywał kolejnych rywali, spokojnie kontrolował to co działo się na murawie, a kolejne awanse (wywalczone w ogromnych bólach) były konsekwencją świetnej organizacji. Teraz w fazie grupowej role się odwróciły.

Legia może tę grupę skończyć z bilansem sześciu zwycięstw, ale może też wszystkie pozostałe mecze przegrać. Mimo wszystko jestem pewny, że Legioniści dostarczą nam masę emocji, a wicemistrzowie Polski pokażą w nich kawał dobrej piłki. Szanse na wyjście z grupy są duże, a stołeczni udowodnili, że nie muszą się nikogo bać.

Raków natomiast… nie potrafi dostarczyć tego co Legia. Częstochowianie pojechali do Bergamo jak na ścięcie. Mecze ze Sportingiem i rewanż z Atalantą (jeśli ich gra nie zmieni się o 180 stopni) będą skreślone już na starcie. Sturm to rywal w zasięgu Rakowa, dlatego liczę, że właśnie tam Szwarga i spółka udowodnią, że żelazna defensywa i konsekwencja wystarczy, aby urwać cenne punkty (w grupie i do rankingu).

źródło: Raków Częstochowa
SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    107,878FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ