Zagłębie Lubin może rozpocząć letnie okno od dość zaskakującego ruchu. Jak informuje bułgarski serwis telegraph.bg, Miedziowi podobno finalizują transfer Juanki Pinedy z Beroe Stara Zagora. Mowa o 26-letnim skrzydłowym, który ma na koncie 17 występów w reprezentacji Dominikany.
Według wspomnianych doniesień Pineda miałby trafić do Lubina na zasadzie transferu definitywnego, a kwota operacji może wynieść około 700–800 tysięcy euro. Jak na realia Zagłębia są to pieniądze, przy których trudno mówić o zwykłym uzupełnieniu kadry. Tym bardziej że statystyki zawodnika z obecnego sezonu nie rzucają na kolana. Pineda w trwających rozgrywkach bułgarskiej ekstraklasy regularnie gra w Beroe, ale nie jest klasycznym gwarantem liczb – ma łącznie jednego gola i pięć asyst. Znacznie lepiej wyglądał sezon wcześniej, gdy po przenosinach do Bułgarii potrafił dawać więcej konkretów w ofensywie. Hiszpański „AS” pisał wówczas o nim jako o jednym z piłkarzy, którzy po latach gry na niższych poziomach w Hiszpanii dobrze odnaleźli się w lidze bułgarskiej.
Pineda przed transferem do Beroe występował głównie w niższych ligach hiszpańskich, między innymi w CD Guadalajara i AD Unión Adarve. W Bułgarii zrobił jednak krok do przodu, stał się podstawowym zawodnikiem i wypromował się na tyle, że teraz może trafić do Ekstraklasy. Pineda jest prawonożnym skrzydłowym, który może grać po lewej stronie, po prawej, a także bliżej środka. Taki profil może być przydatny zwłaszcza w sytuacji, gdy w Lubinie trzeba liczyć się z odejściem Marcela Reguły. 19-latek wzbudza zainteresowanie zagranicznych klubów, a Zagłębie raczej nie będzie mogło w nieskończoność odrzucać poważnych ofert.
Marcel Reguła odejdzie, Juanca Pineda przyjdzie?
Nie oznacza to jednak, że Pineda byłby naturalnym następcą Reguły. To inny typ zawodnika i przede wszystkim piłkarz, który dopiero musiałby potwierdzić, że poziom Ekstraklasy nie jest dla niego zbyt dużym przeskokiem. Transfer za 700–800 tysięcy euro z ligi bułgarskiej automatycznie będzie budził pytania. Zwłaszcza gdy mówimy o ofensywnym graczu z bardzo skromnym dorobkiem bramkowym w obecnym sezonie.
Zagłębie w ostatnich miesiącach potrafiło jednak zaskoczyć pozytywnie. Drużyna Leszka Ojrzyńskiego przez długi czas była jednym z czarnych koni sezonu, choć ostatnio złapała wyraźną zadyszkę. Jeśli klub chce zrobić kolejny krok, musi nie tylko utrzymać najważniejszych zawodników, ale też trafiać z transferami z mniej oczywistych kierunków. Pineda to nieoczywiste nazwisko, bowiem z pewnością nie można nazwać go obecnie jedną z wyróżniających się postaci ligi bułgarskiej. Potencjał może i jest, nie ma potwierdzenia w liczbach. Na razie pozostaje czekać na oficjalne potwierdzenie. Jeżeli doniesienia z Bułgarii się sprawdzą, Zagłębie sprowadzi reprezentanta kraju, ale zarazem sporą zagadkę.
