Hiszpania w strefie medalowej! Superzmiennik (znowu) zapewnił awans

Hiszpania, bez względu na wynik ćwierćfinałowego spotkania, rozgrywa właśnie swój najlepszy od 16 lat mundial. W końcu wygrali mecz w fazie pucharowej, pierwszy raz od mistrzostwa przywiezionego z RPA. Na Półwyspie Iberyjskim wreszcie nie muszą mówić o rozczarowaniu czy wręcz kompromitacji. Ale gdyby skończyło się na tym meczu, to i tak na hiszpańskich ulicach byłoby słychać pomruki niezadowolenia. Ta Hiszpania jest najmocniejsza w ciągu ostatnich lat, a na przeciwnym biegunie są Belgowie. Na tych mistrzostwach grają nienajlepiej. Zebrali się jednak w sobie i rozbili Amerykanów w 1/8 finału. Nie zmienia to faktu, że na podopiecznych Luisa de la Fuente spoczywał obowiązek awansu.

Pełna kontrola potwierdzona golem

La Roja chciała od początku ułożyć mecz pod siebie. Grali długo w ataku, w pobliżu pola karnego, spychając Belgię do głębokiej defensywy. Sercem drużyny był Rodri, w zasadzie każde podanie progresywne z obrony przechodziło przez niego. Zespół z Beneluksu, choć trudno mu było choćby powąchać piłkę, to tylko czekali na nieporozumienie u rywala. Parokrotnie pokazywali, że potrafią być groźni z kontrataku, nawet jeśli bramkarz Hiszpanii mógł być w miarę spokojny. W pierwszym kwadransie Hiszpania oblegała, ale z głową, na spokojnie, bez szaleńczych szarż. Też Thibaut Courtois nie miał jakoś bardzo dużo pracy między słupkami. Mogliśmy się jedynie utwierdzić w przekonaniu, kto jest faworytem.

REKLAMA

Stawka tego meczu była ogromna, jednakże nie był to gwarant emocji. Było w tym sporo piłkarskich szachów, każdy ruch wydawał się skrupulatnie kalkulowany. Mógł momentami trochę usypiać, jednak wiadomo, ranga robiła swoje. I najwidoczniej Belgowie nieco przysnęli, za co w 30. minucie zostali boleśnie skarceni. Ładna akcja wykreowana prawym skrzydłem, świetnie zadziałał duet Pedro Porro-Lamine Yamal. Piłka została dograna głęboko w pole karne, uderzył Dani Olmo. Courtois odbił piłkę, ale wprost pod nogi Fabiana Ruiza. Trochę niewidoczny pomocnik PSG nie omieszkał skorzystać z takiej szansy i La Roja wreszcie udokumentowała swoją przewagę bramką. 5 minut później było blisko podwojenia i gola Yamala bezpośrednio z rzutu wolnego, ale tutaj bramkarz Belgii poradził sobie lepiej.

Niespodziewane wyrównanie

Belgowie wyglądali na zamroczonych stratą gola, nie potrafili odnaleźć swojego momentum. Podopieczni Luisa de la Fuente dalej robili swoje, dalej przeważali na boisku. Zupełnie nic nie wskazywało na to, że sytuacja wymknie im się spod kontroli, a Belgia znajdzie odpowiedź. Ku wielkiemu zaskoczeniu, tak właśnie się stało w 40. minucie. Timothy Castagne dostał przeszywające obronę podanie i natychmiastowo dośrodkował. Charles De Ketelaere skutecznie do niej dopadł i mecz zaczął się od nowa. Pierwszy raz na tym mundialu Unai Simón musiał wyciągać piłkę z siatki. Nic dziwnego zatem, że w szeregach mistrzów Europy zrobiło się dość nerwowo. Byli przekonani, że bez większego trudu utrzymają korzystny wynik. No i się przeliczyli.

Po przerwie Hiszpania wciąż wyglądała na murawie lepiej i wydawała się bliższa strefie medalowej. Różnica była taka, że ich przewaga nie była aż tak wyraźna, jak w pierwszej połowie. Czerwone Diabły miały obiecujący początek, Jeremy Doku robił sporo wiatru, ale niewiele z tego wynikało. Mistrzowie Europy z kolei rozpędzali się z każdą minutą. Najwidoczniej otrząsnęli się ze straty gola i bez nonszalancji szukali drugiego trafienia. Belgia nie miała zamiaru odpuszczać. W 55. minucie zrobiło się niebezpiecznie za sprawą Maxima De Cuypera, ale huknął jedynie w boczną siatkę. Kilka minut później do głosu doszedł Mikel Oyarzabal i Courtois musiał się nieźle natrudzić.

Dżoker daje awans Hiszpanii!

Na 20 minut przed końcem starcia mecz był dość statyczny. Więcej z gry miała Hiszpania, ale nie potrafiła wykrzesać z siebie na tyle dużo, by być spokojnym o wynik. Z każdą minutą dogrywka zbliżała się coraz bardziej. Belgowie mieli jeszcze o tyle trudniej, że ze względów zdrowotnych Courtois musiał opuścić boisko. Hiszpania chciała grać efektownie, ładnie, ale czasami przekombinowywała. Takie popisy miałyby sens, gdyby stwarzali realne zagrożenie. A z tym Hiszpanie mieli niemałe problemy. Nawet jeśli każda inna statystyka, poza bramkową, przemawiała na ich korzyść. Obydwa zespoły grały trochę tak, jakby jednocześnie się oswajały ze świadomością, że pograją pół godziny dłużej. I w 88. minucie na ratunek przyszedł Mikel Merino, wprowadzony ledwie 2 minuty wcześniej. Pau Cubarsi kropnął z daleka i przetestował Senne Lammensa. Bramkarz odbił to pod nogi Merino i po dobitce Hiszpania znowu na prowadzeniu!

I to trafienie zdecydowało o losach tego spotkania, i to bez dogrywki. Scenariusz niemal identyczny jak z 1/8 finału i starcia z Portugalią. Hiszpanie bardzo się męczyli w tym spotkaniu, kombinowali jak koń pod górę, ale ostatecznie dopięli swego. Jeszcze w doliczonym czasie gry o mały włos byli Belgowie od wyrównania, lecz świetna i czujna interwencja Aymerica Laporte’a temu zapobiegła. Trzeba też Belgom oddać, że trochę na tym mundialu zerwał z etykietą drużyny, po której sile zostały tylko wspomnienia. Nie dawali się wcale tak łatwo. Hiszpania wykonała swoje zadanie, ale teraz czeka ją jeszcze trudniejsze, można by rzec, że przedwczesny finał – pojedynek z Francją.

Hiszpania – Belgia 2:1 (Ruiz 30′, Merino 88′ – De Ketelaere 41′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ