Argentyna wróciła z dalekiej podróży. Znów kluczowy był Messi

Po nerwowej końcówce Argentyna rzutem na taśmę pokonała Egipt 3:2. Bramkę i asystę zanotował Leo Messi. Był to bardzo trudny mecz dla mistrzów świata. Egipt postawił Albicelestes niezwykle trudne warunki i był o krok od wyeliminowania Argentyny. Podobnie jak w poprzednich spotkaniach, sprawy w swoje ręce wziął Messi.

Lionel Scaloni dokonał aż trzech zmian po meczu z Cabo Verde. W spotkaniu z afrykańskim zespołem Argentyna miała duże problemy w środku pola, gdzie brakowało jej płynności i kontroli nad przebiegiem gry. W miejsce Martíneza, Almady i Mediny w wyjściowym składzie pojawili się Julián Álvarez, Leandro Paredes oraz Nicolás Tagliafico. Z kolei Egipt postawił na bardziej defensywne ustawienie, dlatego mecz na ławce rezerwowych rozpocznie Omar Marmoush.

REKLAMA

Sensacyjny początek Egiptu i zmarnowany karny Messiego

Egipcjanie od pierwszego gwizdka narzucili bardzo wysokie tempo i nieustannie nękali Argentynę agresywnym pressingiem. Drużyna Lionela Scaloniego kompletnie nie nadążała pod względem fizycznym. Albicelestes regularnie spóźniali się do pojedynków, natomiast Egipcjanie imponowali intensywnością i odwagą. Taka postawa szybko przyniosła efekt. Faraonowie sensacyjnie objęli prowadzenie, a podobnie jak w meczu z Australią wykorzystali stały fragment gry. Piłkę do siatki skierował Yasser Ibrahim.

Argentyna mogła jednak błyskawicznie odpowiedzieć. Mistrzowie świata zaskoczyli rywali szybkim atakiem, a Nicolás Tagliafico wywalczył rzut karny. Do piłki podszedł Leo Messi i, podobnie jak w meczu z Austrią, nie wykorzystał jedenastki. Tym razem jego strzał leciał w światło bramki, lecz Mostafa Shobeir świetnie wyczuł intencje kapitana Argentyny i obronił uderzenie.

Dopiero przerwa na nawodnienie wyraźnie pobudziła Albicelestes. Argentyńczycy przyspieszyli grę, częściej rozciągali defensywę rywali i coraz skuteczniej przedostawali się pod pole karne Egiptu. Mimo rosnącej przewagi długo nie potrafili znaleźć sposobu na Mostafę Shobeira. Bramkarz Al Ahly najpierw obronił rzut karny Messiego, później zatrzymał groźny strzał Alexisa Mac Allistera, a następnie wygrał pojedynek sam na sam z Juliánem Álvarezem, utrzymując prowadzenie swojej drużyny.

Leo Messi utrzymał Argentynę w turnieju

Argentynie czas uciekał nieubłaganie, a Egipt grał bardzo mądry i wyrachowany futbol. W grze Albicelestes nadal brakowało przyspieszenia i odpowiedniego rytmu. Egipcjanie zaskoczyli rywali w najmniej spodziewanym momencie. W 67. minucie kapitalny rajd przeprowadził Haissem Hassan, a następnie wyłożył piłkę do pustej bramki Ziko.

Lionel Scaloni starał się reagować, ale podejmował dziwne decyzje. Zamiast postawić na młodość w osobach Nico Paza i Valentina Barco, zaufał bardziej doświadczonym zawodnikom. Faraonowie znakomicie wyłączyli z gry Leo Messiego. Kapitan Argentyny był wielokrotnie podwajany, a nawet potrajany. Dodatkowo Egipt był świetnie przygotowany taktycznie.

Albicelestes wierzyli jednak do końca i w 79. minucie zdobyli bramkę kontaktową. Asystę przy trafieniu Cristiana Romero zaliczył Leo Messi, który tym samym został najlepszym asystentem w historii mistrzostw świata. Messi wyczuł swój moment i chwilę później doprowadził do wyrównania. Był to już jego ósmy gol na tym turnieju.

Końcówka spotkania była prawdziwym wulkanem emocji. Najpierw Egipcjanie wyprowadzili kontrę i domagali się rzutu karnego po sygnalizowanym faulu w polu karnym, a chwilę później Argentyna przeprowadziła zabójczy kontratak, który skutecznie wykończył Enzo Fernández.

Po tym meczu dużo będzie mówiło się o decyzjach arbitrach. Anulowany gol po wątpliwym faulu oraz duże zamieszanie w samej końcówce, gdzie prawdobodobnie był faulowany Egipski napastnik.

Argentyna – Egipt 3:2 (Romero 79′, Messi 83′, Fernandez 90+2′ – Ibrahim 15′, Ziko 67′)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ