Argentyna po niesamowitym thrillerze pokonała 3:2 Cabo Verde po dogrywce. Bohaterami spotkania zostali Lisandro Martínez oraz Vozinha. Reprezentanci Cabo Verde pokazali niewiarygodny charakter i napsuli mistrzom świata mnóstwo krwi. Argentyna sama sprowadziła na siebie problemy, ale ostatecznie nie kosztowało jej to awansu. Na uwagę zasługuje również znakomite przygotowanie fizyczne afrykańskiej drużyny, które stało na najwyższym poziomie.
Zapowiadał się bardzo przyjemny mecz dla Argentyny, który miał jedynie pomóc jej wejść na jeszcze wyższe obroty. Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Albicelestes musieli przejść długą i wyboistą drogę, by ostatecznie cieszyć się z awansu po ostatnim gwizdku sędziego.
Leo Messi się nie zatrzymuje
Cabo Verde wyszło na boisko bez kompleksów. Argentyna miała duży problem, by złapać odpowiedni rytm i regularnie stwarzać sytuacje bramkowe. Przeciętnie prezentował się Leo Messi, który miał problemy z utrzymaniem się przy piłce. Kabowerdeńczycy byli bardzo dobrze zorganizowani taktycznie i umiejętnie wypychali Argentyńczyków z groźnych stref. Przez pierwsze 20 minut Albicelestes oddali tylko jeden celny strzał, a momentami ich defensywa sprawiała wrażenie chwiejnej.
Choć Messi nie wszedł dobrze w mecz, to nigdy nie można zostawić go bez krycia. Afrykanie przekonali się o tym w 29. minucie, kiedy kapitalnym podaniem popisał się Lisandro Martínez, a Leo Messi w swoim stylu wykończył akcję. Był to już ósmy mecz z rzędu na mistrzostwach świata ze zdobytym golem.
𝐋𝐄𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎!!! 🐐 Perfekcyjne przyjęcie i wykończenie Messiego! Argentyna wychodzi na prowadzenie!
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 3, 2026
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/7NPISYQvaK pic.twitter.com/nS2c00Xpi3
Po zdobyciu bramki Argentyna nie podkręciła tempa. Mistrzowie świata starali się grać na możliwie najniższej intensywności, by jak najmniejszym nakładem sił zapewnić sobie awans. Poza golem trudno było jednak znaleźć wiele pozytywów w ich grze w pierwszej połowie. Argentyna prezentowała się chaotycznie i stwarzała niewiele klarownych okazji.
Z kolei zawodnicy Republiki Zielonego Przylądka wyglądali obiecująco do około 30.–40. metra od bramki rywali. Im bliżej pola karnego Argentyny, tym wyraźniej uwidaczniały się jednak ich braki jakościowe. Brakowało dokładności w ostatnim podaniu, właściwych decyzji i zimnej krwi pod bramką przeciwnika.
Sensacyjna bramka Cabo Verde
Argentyna momentami grała aż zbyt ekonomicznie. Kabowerdańczycy coraz lepiej radzili sobie z piłką i mieli coraz więcej miejsca. Taka postawa afrykańskiej drużyny nie tylko wprowadziła niepokój w szeregach Argentyńczyków, ale także przyniosła im bramkę. Opieszałość i lekceważenie rywali wykorzystał Deroy Duarte, dla którego było to pierwsze trafienie w reprezentacji.
Dzieje się! Cabo Verde z golem! 𝐃𝐞𝐫𝐨𝐲 𝐃𝐮𝐚𝐫𝐭𝐞 𝐧𝐚 𝐫𝐞𝐦𝐢𝐬! 1⃣:1⃣
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 3, 2026
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/7NPISYQvaK pic.twitter.com/cuRBASzcj7
Stracony gol wyraźnie poddenerwował mistrzów świata, którzy zaczęli grać z większą intensywnością. Albicelestes tworzyli kolejne sytuacje, a strzały Leo Messiego rewelacyjnie bronił Vozinha. Czas Argentyńczykom uciekał błyskawicznie, a Kabowerdańczycy nie odpuszczali ani na moment i z każdą minutą grali coraz ostrzej. W tym wszystkim było jednak widać, że nie są to przypadkowe zagrania, lecz element realizacji założeń taktycznych. Właśnie w ten sposób Afrykanie skutecznie wybijali z rytmu Messiego i spółkę. W końcówce meczu Nahuel Medina oraz Enzo Fernández zaczęli łapać skurcze. Argentyna za swoją niechlujność i lekceważące podejście zapłaciła nieoczekiwaną dogrywką.
Emocjonalny rollercoaster
Dogrywka rozpoczęła się najlepiej, jak tylko mogła dla Argentyńczyków. Już w 96. minucie po rzucie rożnym do siatki trafił Lisandro Martínez. Ta bramka nie zrobiła jednak większego wrażenia na rywalach. Reprezentanci Cabo Verde nadal imponowali przygotowaniem fizycznym i ani na moment nie odpuszczali mistrzom świata. Niewiarygodne pokłady energii tego wieczoru prezentowały Niebieskie Rekiny. Gdy wydawało się, że zawodnicy Lionela Scaloniego mają już wszystko pod kontrolą, niczym diabeł z pudełka wyskoczył Sidney Cabral Lopes i popisał się kapitalnym strzałem z ostrego kąta, który wylądował w samym okienku bramki.
😱😱😱 𝐂𝐎 𝐓𝐎 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐙𝐀 𝐒𝐏𝐎𝐓𝐊𝐀𝐍𝐈𝐄!!! CO TO JEST ZA BRAMKA!!! 2⃣:2⃣
— TVP SPORT (@sport_tvppl) July 4, 2026
🔴📲 𝐓𝐑𝐀𝐍𝐒𝐌𝐈𝐒𝐉𝐀 𝐌𝐄𝐂𝐙𝐔 👉 https://t.co/7NPISYQvaK pic.twitter.com/ZzT2BF1qL6
Jednej i druga drużyna była niesamowicie zdeterminowana by uniknąć rzutów karnych, ale w kluczowym momencie szczęście uśmiechnęło się do Argenytna. Po dośrodkowaniu Messiego z rzutu rożnego po rykoszecie od ręki zawodnika Republiki Zielonego Przylądka piłka trafiła do siatki. Końcówka meczu to był prawdziwy pokaz kunsztu bramkarskiego Emiliano Martineza. Najlepszy bramkarz poprzedniego mundialu dwukrotnie uratował swój zespoł.

