Korona Kielce potwierdziła kolejny mocny ruch w letnim okienku. Nowym zawodnikiem „Żółto-Czerwonych” został Ariel Mosór, który przenosi się z Rakowa Częstochowa na zasadzie transferu definitywnego. 23-letni środkowy obrońca podpisał kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2030 roku. To trzeci istotny transfer Korony w ostatnich tygodniach. Najpierw klub z Kielc wykupił Patrika Hellebranda z Górnika Zabrze, później potwierdził sprowadzenie Kamila Jakubczyka z Arki Gdynia, a teraz dorzuca do tego Mosóra.
Mosór ma za sobą dość specyficzny etap w Rakowie. Gdy latem 2024 roku trafiał do Częstochowy z Piasta Gliwice, był postrzegany jako jeden z ciekawszych młodych stoperów w lidze. Wcześniej spekulowano, że jest bliski przenosin zagranicę, a jego wartość rynkowa szybko osiągnie kilka milionów euro. Częstochowianie mogli świętować korzystną inwestycję. Problem w tym, że w Rakowie nie wszystko poszło zgodnie z planem. Mosór przez blisko dwa lata rozegrał dla częstochowskiego klubu 26 spotkań i strzelił dwa gole. W poprzednim sezonie wystąpił 14 razy we wszystkich rozgrywkach, uzbierał 1139 minut i zdobył jedną bramkę. W samej Ekstraklasie jego udział był jeszcze skromniejszy – 858 minut, bez gola i asysty. Zimą spekulowano, że może trafić do Arki Gdynia, do czego jednak nie doszło.
Korona Kielce ma nowego gracza
Dla Korony to z jednej strony szansa, z drugiej ryzyko. Szansa, bo bierze zawodnika wciąż młodego, już ogranego w Ekstraklasie i z dużym marginesem do odbudowy. Ryzyko, bo ostatnie miesiące Mosóra nie były okresem, po którym można mówić o pewniaku do natychmiastowego podniesienia jakości defensywy. Ten ruch ma jednak dużo logiki. Korona Kielce potrzebowała wzmocnienia środka obrony po odejściu Pau Resty do GKS-u Katowice. Hiszpan był ważnym elementem defensywy, więc klub musiał znaleźć kogoś, kto nie będzie tylko uzupełnieniem kadry. Kluczowe pytanie dotyczy formy defensora – czy będzie prezentował się równie obiecująco jak w Gliwicach, czy też jednak bliżej mu będzie do postawy z Rakowa. Tam nie poszło mu najlepiej, a współpraca dość szybko stała się problematyczna. Nowe otwarcie powinno być szansą na przypomnienie, że swego czasu łączono go z kadrą narodową. I nadal ma na nią szansę – jeśli potwierdzi swoją jakość w Kielcach.

