Niesamowity sen Mai Chwalińskiej trwa w najlepsze! Polka po ponad dwóch godzinach niezwykle zaciętej i wycieńczającej gry pokonała Dianę Shnaider, meldując się w wielkim finale Roland Garros. Nasza reprezentantka przetrwała potężny napór Rosjanki, wykazując się stalowymi nerwami w kluczowych momentach i już w sobotę powalczy o bezdyskusyjnie najważniejszy tytuł w karierze.
W pierwszej partii Polka rozpoczęła chyba najlepiej jak się dało, ponieważ już w czwartym gemie odebrała rywalce podanie i wyszła na prowadzenie. Chwilę później jednak Shnaider podniosła poziom gry i odpowiedziała szybkim re-breakiem.
Maja grała dokładnie tak, jak w poprzednich spotkaniach w paryskim szlemie. Niestandardowa i sprytna gra kombinacyjna dawały jej całe mnóstwo punktów. Rywalka z kolei próbowała trochę szybszej i bardziej ofensywnej gry, co w dalszej fazie seta również przynosiło korzyści.
Panie stosunkowo pewnie przechodziły przez kolejne gemy serwisowe, ale do czasu. Przy stanie 5:5 Rosjanka “przycisnęła” Polkę i po kilku kapitalnych zagraniach wypracowała sobie break-pointa, a zaraz potem pojawił się drugi. Wtedy natomiast niewzruszona Chwalińska po prostu cierpliwie utrzymała wymiany i oddaliła zagrożenie, ostatecznie utrzymując serwis.
Najlepsza 🦋
— Eurosport Polska (@Eurosport_PL) June 4, 2026
Akcja 🦋
Meczu 🦋
Wygrana przez jedyną i niepowtarzalną Maję Chwalińską 😍#RolandGarros #RG2026 #JazdaMaja pic.twitter.com/7B1dE1alyq
Shnaider także wygrała swojego gema i tym sposobem doszło do tie-breaka. A w nim Maja po kilku błędach przegrywała już 1:3 i nie wydawało się, że zdoła odwrócić wynik, szczególnie, że Rosjanka naprawdę z punktu na punkt prezentowała się coraz lepiej. Nic bardziej mylnego. Nasza reprezentantka wygrała od tego momentu sześć z siedmiu rozegranych punktów i po godzinie i osiemnastu minutach była już w połowie drogi do wielkiego finału.
Wielkie zwycięstwo
Druga odsłona tego polsko-rosyjskiego starcia zaczęła się od dwóch przełamań. Najpierw Chwalińska odebrała rywalce serwis, a chwilę później tamta zrewanżowała się tym samym. Przy stanie 3:4 z perspektywy Mai, Shnaider zmuszona była skorzystać z pomocy fizjoterapeuty i od tego czasu nie zdołała już wygrać ani jednego gema. I to wcale nie tak, że bardzo spuściła z tonu i w ogóle nie ruszała się do piłek. Po prostu nasza tenisistka zaczęła grać coraz więcej drop-shotów, zmuszając rywalkę do biegania.
Kluczowy okazał się także stoicki spokój Mai Chwalińskiej. Bez problemów utrzymała serwis na 6:4 i po dwóch godzinach i siedmiu minutach awansowała do pierwszego w karierze finału Wielkiego Szlema.
She did it 🤩#RolandGarros pic.twitter.com/R3e2d05M1Y
— Roland-Garros (@rolandgarros) June 4, 2026
Z kim w finale?
Już w sobotę Polka o tytuł zmierzy się z kolejną Rosjanką: 19-letnią Mirrą Andreevą, która w swoim półfinale pokonała dzisiaj Martę Kostyuk. Panie nie miały jeszcze okazji ze sobą grać, więc spotkanie o tytuł będzie dużą niewiadomą. Jednak z racji rankingu (Mirra jest 8. rakietą świata) to młodsza z zawodniczek będzie faworytką. Wszyscy natomiast trzymamy kciuki za Maję i miejmy nadzieję, że zrobi ona ten jeden, ostatni krok i wzniesie w Paryżu trofeum Suzanne-Lenglen stając się tym samym drugą w historii tenisistką z naszego kraju, która tego dokonała.
MAJA CHWALINSKA, YOU ARE A ROLAND-GARROS FINALIST 🤯 #RolandGarros pic.twitter.com/kpnEbFalzj
— Roland-Garros (@rolandgarros) June 4, 2026
Start finału przewidziany jest na sobotę o godzinie 15:00.
Maja Chwalińska – Diana Shnaider – 7:6(4), 6:4

