Roland Garros: Iga Świątek za burtą, historyczny ćwierćfinał Chwalińskiej i niesamowite boje u panów

Czwarta runda tegorocznego Roland Garros przyniosła polskim kibicom skrajne emocje. Największą sensacją dnia jest bez wątpienia odpadnięcie z turnieju Igi Świątek po starciu z Martą Kostyuk. Na pocieszenie pozostaje nam jednak absolutnie magiczny sen Mai Chwalińskiej, która wywalczyła historyczny awans do ćwierćfinału. W drabince mężczyzn również nie brakuje trzęsień ziemi, ponieważ z paryską mączką pożegnali się Casper Ruud, Andrey Rublev oraz Frances Tiafoe.

To bez wątpienia największa niespodzianka tego turnieju. Iga Świątek, czterokrotna triumfatorka turnieju, zakończyła zmagania już na etapie czwartej rundy. Polka musiała uznać wyższość będącej w wybitnej formie Marty Kostyuk.

REKLAMA

Ukrainka postawiła na skrajnie agresywny tenis, pozbawiając naszą reprezentantkę czasu na odpowiednie ustawienie się do uderzeń. Iga miała spore problemy ze znalezieniem własnego rytmu, popełniała więcej niewymuszonych błędów niż zazwyczaj, a jej firmowy forhend nie funkcjonował z niszczycielską siłą.

Kluczem do porażki okazała się jednak kompletna zapaść w grze serwisowej Świątek. Od stanu 3:3 w pierwszym secie Polka ani razu nie zdołała już utrzymać własnego podania. Kostyuk bezlitośnie wykorzystywała słabe serwisy Igi, natychmiast przejmowała inicjatywę po returnie i ostatecznie zamknęła spotkanie, sprawiając gigantyczną sensację.

Historyczny wyczyn Chwalińskiej

Złe wieści dotyczące Igi fenomenalnie osłodziła nam jednak Maja Chwalińska. Polska tenisistka nie zatrzymuje się i wyrzuciła z turnieju reprezentantkę gospodarzy: Diane Parry. Polka nic nie robiła sobie z głośnego dopingu francuskiej publiczności, zagrała niezwykle sprytnie i konsekwentnie męczyła tenisistkę gospodarzy.

Warto w tym miejscu podkreślić wagę tego osiągnięcia: awansując do najlepszej ósemki turnieju, Chwalińska została dopiero trzecią Polką w Erze Open, której udała się ta sztuka na kortach Rolanda Garrosa. Dołączyła tym samym do niezwykle elitarnego grona: Agnieszki Radwańskiej oraz Igi Świątek. To największy sukces w karierze Mai i zdecydowanie najpiękniejsza historia tegorocznej imprezy z naszej perspektywy (chociaż wydaje mi się, że nie tylko z naszej).

Niewiarygodny powrót Arnaldiego

Wczoraj w nocy na korcie Suzanne Lenglen Matteo Arnaldi i Frances Tiafoe zafundowali nam prawdziwy tenisowy kosmos. Panowie stoczyli epicki bój, który trwał prawie pięć i pół godziny i zakończył się grubo po pierwszej w nocy.

Był to mecz kompletnie niewiarygodny z całym mnóstwem zwrotów akcji. W czwartym secie Włoch wrócił dosłownie z zaświatów. Przegrywał już z podwójnym przełamaniem, a Tiafoe był dwie piłki od zakończenia spotkania. Arnaldi pokazał jednak ogromną klasę i zachowując zimną krew, odrobił straty, doprowadził do tie-breaka i wyrwał tę partię. W decydującym, piątym secie nakręcony Włoch nie dał już sobie wyrwać zwycięstwa, triumfując ostatecznie 7:6(5), 6:7(5), 3:6, 7:6(3), 6:4 i meldując się w swoim pierwszym w karierze wielkoszlemowym ćwierćfinale.

Fonseca eliminuje Ruuda

Ogromne emocje towarzyszyły również zmaganiom innych panów. Joao Fonseca udowodnił, że jego zwycięstwo nad Novakiem Djokovicem nie było dziełem przypadku. Młody Brazylijczyk wyrzucił z turnieju dwukrotnego finalistę imprezy – Caspera Ruuda po naprawdę świetnym, stojącym na bardzo wysokim poziomie spotkaniu.

To nie był mecz do jednej bramki. Obaj grali fantastycznie, a o losach poszczególnych partii decydowały same końcówki setów i absolutne detale. W tych najbardziej napiętych momentach Norwegowi przytrafiały się pojedyncze, ale niezwykle kosztowne błędy. Fonseca bezlitośnie je wykorzystywał. Grał odważnie, nie wstrzymywał ręki w kluczowych akcjach i to właśnie chłodna głowa w decydujących fragmentach dała mu upragniony awans do ćwierćfinału.

REKLAMA

Standardowy problem Rublowa. Mensik gra dalej

Sporą niespodziankę sprawił także Jakub Mensik, eliminując doświadczonego Andreya Rubleva. Dla Rosjanina był to bardzo „standardowy” scenariusz wielkoszlemowej porażki. W decydujących momentach spotkania Rublevowi po prostu zabrakło serwisu, co Mensik bezlitośnie wykorzystał.

Czech świetnie returnował, agresywnie atakował drugie podanie i ani na chwilę nie dał się zepchnąć do głębokiej defensywy. Z każdym kolejnym gemem Rosjanin coraz mocniej frustrował się problemami z własnym podaniem. Mensik zachował chłodną głowę, pewnie domknął spotkanie i zameldował się w finałowej fazie turnieju.

Oto jak prezentują się ćwierćfinały paryskiego turnieju:

Singiel kobiet:

Aryna Sabalenka (1) – Diana Shnaider (25)

Anna Kalinskaya (22) – Maja Chwalińska

Elina Svitolina (7) – Marta Kostyuk (15)

Mirra Andreeva (8) – Sorana Cirstea (18)

Singiel mężczyzn:

Matteo Berrettini – Matteo Arnaldi

Felix Auger-Aliassime (4) – Flavio Cobolli (10)

Jakub Mensik (26) – Joao Fonseca (28)

Rafael Jodar (27) – Alexander Zverev (2)

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    Droga na Mundial - książka Mistrzów Polski

    48 reprezentacji. 48 historii. 300 stron autorskich analiz, felietonów i anegdot.

    Przeczytaj o naszej książce →

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ