Szymon Żurkowski może latem wrócić do Polski, ale wszystko wskazuje na to, że przynajmniej na dziś nie będzie to powrót do Górnika Zabrze. Według informacji Dawida Kucy, przy Roosevelta aktualnie nie ma tematu ponownego sprowadzenia 28-letniego pomocnika.
Samo połączenie Żurkowskiego z Górnikiem wydaje się oczywiste. To właśnie w Zabrzu pomocnik wypłynął na szerokie wody. W latach 2016–2019 rozegrał dla „Trójkolorowych” 84 mecze, strzelił 9 goli i dołożył 10 asyst. Z Górnika trafił później do Fiorentiny, która zapłaciła za niego około 4,5 miliona euro. Wtedy wyglądało to jak naturalny krok jednego z najciekawszych młodych pomocników w Ekstraklasie. Dzisiaj sytuacja jest jednak zupełnie inna. Żurkowski nie wraca z Włoch jako zawodnik w rytmie meczowym, tylko jako piłkarz po bardzo trudnym okresie zdrowotnym. Z powodu kontuzji w ostatnich dwóch sezonach opuścił aż 71 spotkań. W tym czasie zanotował zaledwie 6 występów i 131 minut na boisku. To liczby, które mocno zmieniają optykę całej sprawy.
Górnik Zabrze ma dziś mocno obsadzony środek pola
Są Patrik Hellebrand, Jarosław Kubicki, Lukas Ambros, Lukas Sadilek czy Michał Rakoczy, a latem do klubu ma wrócić również Wiktor Nowak. Przy takiej konkurencji sprowadzenie zawodnika po długiej przerwie i poważnych problemach zdrowotnych byłoby ruchem obarczonym sporym ryzykiem. Żurkowski w najlepszej wersji nadal byłby dla Ekstraklasy bardzo ciekawym nazwiskiem. To pomocnik dynamiczny, intensywny, dobrze wchodzący w pole karne i potrafiący dać zespołowi energię w drugiej linii. Problem polega na tym, że ostatnio więcej mówiło się o jego rehabilitacji niż o grze. Klub, który zdecyduje się na taki ruch, będzie kupował nie tylko potencjał i znane nazwisko, ale też duży znak zapytania.
Nie oznacza to, że temat nie może wrócić w przyszłości. Letnie okno transferowe jest długie, a sytuacja w kadrze Górnika może się zmienić po ewentualnych odejściach. Śląski klub jesienią będzie koncentrował się nie tylko na występach w PKO BP Ekstraklasie, ale także na walce o awans — no właśnie — być może nawet do Ligi Mistrzów. Doświadczony pomocnik byłby na wagę złota, problem w tym, że Szymon Żurkowski to ogromna niewiadoma. Nic dziwnego, że szkoleniowiec Górnika stawiałby na piłkarzy, którzy w obecnym sezonie pokazują się z bardzo dobrej strony i nie chciałby rozbijać układu. Pytanie, czy Żurkowski byłby zainteresowany spokojnym budowaniem formy i początkową rolą zmiennika szukającego minut?
Uczciwie oceniając sytuację — to Szymon Żurkowski bardziej potrzebuje teraz takiego klubu jak Górnik Zabrze, niż Górnik Zabrze potrzebuje takiego piłkarza jak Szymon Żurkowski.

