Kiedy na samym początku 2026 roku Enzo Maresca został zwolniony z Chelsea nie wszyscy kibice The Blues byli z tego faktu zadowoleni. Wprawdzie wyniki The Blues w tym sezonie były przeciętne, jednak Włoch w poprzednim sezonie udowodnił, że praca na Stamford Bridge wcale go nie przerosła. Co więcej, wybór Liama Roseniora również wydawał się być nieco kontrowersyjny. Można zaryzykować, że gdyby nie pracował on w Strasbourgu, a więc klubie zarządzanym przez konsorcjum BlueCo, nawet nie byłby on na szerokiej liście kandydatów. Chelsea – podobnie jak wcześniej w przypadku Mareski – sięgnęła po trenera niedoświadczonego, aczkolwiek początek jego kadencji jest obiecujący.
Chelsea najlepsza od przyjścia Roseniora
W przeciągu nieco ponad miesiąca pracy w niebieskiej części Londynu Rosenior poprowadził nowy zespół już w 11 meczach. Od objęcia posady przez 41-latka Chelsea zmuszona była grać dwa razy w tygodniu. Nowy trener nie miał ani jednego wolnego środka tygodnia lub weekendu, aby dłużej popracować z zespołem na boisku treningowym. Wpojenie piłkarzom swojego modelu gry było więc dla Roseniora o wiele trudniejsze niż gdyby przychodził na początku sezonu w trakcie okresu przygotowawczego.
Mimo to, wyniki Chelsea pod jego wodzą uległy poprawie. Z 11 spotkań The Blues wygrali osiem i jeden zremisowali, a jedyne porażki ponieśli w obu półfinałowych starciach Pucharu Ligi z Arsenalem. Choć z drugiej strony, trzeba też dodać, że z ośmiu zwycięstw dwa były przeciwko grającym w Championship Charlton i Hull, a jedno z Pafos – drużynom o znacznie mniejszym potencjale kadrowym. Zwycięstwa w tych spotkaniach były dla Chelsea po prostu obowiązkiem. Niemniej jednak, od momentu zatrudnienia Roseniora nikt w lidze nie punktuje lepiej niż The Blues. W pięciu meczach drużyna prowadzona przez angielskiego trenera zdobyła 13 „oczek” (tyle samo ma Manchester United).
Jedynym meczem, w którym Chelsea straciła punkty była wtorkowa konfrontacja z Leeds. Mimo, że The Blues prowadzili 2:0, to dali sobie wyrwać komplet punktów w wyniku błędów indywidualnych w defensywie. Niemniej jednak, nie może to zamazywać obrazu meczu, w którym podopieczni Roseniora byli zwyczajnie lepsi. Leeds oddało tylko cztery strzały, z czego dwa celne. Wskaźnik xG (goli oczekiwanych) również był znacznie wyższy po stronie The Blues (3,21 – 1,29). Chelsea powinna ten mecz po prostu wygrać, jednak na koniec wynik nie zawsze dobrze odzwierciedla to, co działo się na boisku.
Łatwy terminarz w lidze
Tak dobre wyniki Chelsea nie są przypadkowe. Według modelu xG (goli oczekiwanych) na stronie Understat The Blues w tym okresie mają najwyższą liczbę punktów oczekiwanych (10,84). Analizując tak krótki okres czasu sama liczba punktów często okazuje się zgubna. Dlatego fakt, że zgadzają się nie tylko wyniki, ale też statystyki może być dla Roseniora i kibiców Chelsea budujący. Niemniej jednak, ciężko będzie im do końca sezonu utrzymać taką średnią punktów, jaką mają obecnie (2,6 na mecz). Za kadencji Roseniora w lidze Chelsea miała wyjątkowo sprzyjający terminarz. Z pięciu zespołów, z którymi się mierzyli, jedynie Brentford jest aktualnie w pierwszej dziesiątce. Pozostałe cztery (Crystal Palace, West Ham, Wolves i Leeds) okupują dole rejony tabeli.
Rosenior okazję do sprawdzenia się w bardziej wymagających spotkaniach miał w innych rozgrywkach. W Carabao Cup rozegrał dwumecz z Arsenalem, natomiast w ostatniej kolejce Ligi Mistrzów mierzył się na wyjeździe z Napoli. Chelsea potrzebowała zwycięstwa, aby znaleźć się w pierwszej ósemce i bezpośrednio awansować do 1/8 finału, co im się ostatecznie udało. Przeciwko Arsenalowi z kolei zanotowali dwie porażki, jednak nie odstawali znacząco od obecnego lidera Premier League. Rosenior we wszystkich tych trzech meczach decydował się na różnego rodzaju eksperymenty, co może świadczyć zarówno o tym, że wciąż szuka odpowiedniego zestawienia personalnego, jak i o tym, że jest trenerem elastycznym, który dostosowuje plan do konkretnego przeciwnika.
Eksperymenty Liama Roseniora
Od samego początku Rosenior sprawdza niemal wszystkie możliwe warianty. Na każdy mecz dokonuje kilku korekt w składzie, często zmieniając również ustawienie. Szkoleniowiec Chelsea wyszedł z założenia, że skoro nie ma wiele czasu na trening, pewne rozwiązania musi testować w warunkach meczowych. Najbardziej widać to na środku defensywy. W pierwszych 11 meczach Rosenior testował dziewięć różnych zestawień stoperów. Co więcej, w dwóch spotkaniach The Blues zagrali w formacji z trójką środkowych obrońców oraz wahadłowymi. Wówczas jako skrajni stoperzy ustawiani byli nominalni boczni obrońcy Marc Cucurella i Reece James.
Obecnie ciężko wskazać podstawową jedenastkę, którą wystawiłby Rosenior na najważniejszy mecz, gdyby wszyscy zawodnicy byli zdrowi, choć po pierwszych tygodniach pobytu Anglika na Stamford Bridge jest coraz mniej znaków zapytania. W bramce pewne miejsce ma Robert Sanchez. W obronie Trevoh Chalobah i Marc Cucurella. Podstawowy tercet w środku pomocy tworzą Andrey Santos, Moises Caicedo oraz Enzo Fernandez. Z kolei jako „dziewiątka” najczęściej gra Joao Pedro. Coraz lepiej po powrocie do zdrowia wygląda też Cole Palmer i również powinien mieć miejsce w wyjściowej jedenastce.
Chelsea zmienia się taktycznie
Pod wodzą nowego trenera Chelsea pod względem personaliów niewiele się zmieniła. Większą ewolucję można zaobserwować w sposobie gry The Blues. Wprawdzie Chelsea nadal długo utrzymuje się przy piłce i jest nastawiona na budowanie akcji przez środek, jednak teraz częściej korzystają z szybkich ataków, przyspieszając akcje po minięciu dwóch pierwszych linii preesingu. Najlepszym przykładem takiej gry było spotkanie w minionej kolejce z Leeds. Za kadencji Roseniora w fazie posiadania piłki poszczególni piłkarze mają więcej swobody i nie są sztywno przypisani do konkretnych pozycji. Boczni obrońcy zazwyczaj pełnią typowe dla siebie role. Częściej operują przy linii bocznej, a nie – jak u poprzedniego szkoleniowca – schodzą do środka lub zostają z tyłu.
Zmianę podejścia Chelsea widać również w grze bez piłki. Za kadencji Mareski The Blues byli najbardziej intensywnie pressującym zespołem w całej lidze. Ich wskaźnik PPDA, określający na ile podań pozwala zespół zanim podejmie próbę odbioru, wynosił 8,4. Pod wodzą Roseniora wskaźnik ten wzrósł nieznacznie do 9,85, co daje piąte miejsce w tym okresie. Jest to nieznaczna różnica, jednak biorąc pod uwagę, że The Blues mierzyli się głównie z rywalami z dołu tabeli, może to być konkretny sygnał, w jakim kierunku nowy trener zamierza rozwijać zespół. Przykłady bardziej pragmatycznego podejścia mogliśmy obserwować m.in. w drugiej połowie przeciwko Brentfordowi, kiedy Chelsea prowadziła 1:0 i oddała inicjatywę rywalowi czy w pierwszej połowie rewanżowego meczu z Arsenalem w półfinale Carabao Cup, kiedy musieli odrabiać straty. Rosenior pracę na Stamford Bridge zaczął więc od wykorzystania elementów, które w swojej filozofii ignorował Maresca, co zaowocowało obiecującym początkiem.
