Większa elastyczność. Leeds zyskało na zmianie ustawienia

Jeszcze na początku grudnia Leeds było w nieciekawym położeniu. Po 13 kolejkach mieli tylko 11 punktów i znajdowali się w strefie spadkowej. Mogło się wydawać, że Pawie podzielą los wszystkich sześciu beniaminków z dwóch poprzednich sezonów i spadną z ligi, a Daniel Farke po raz kolejny odbije się od Premier League. Wówczas w mediach pojawiały się spekulacje o jego zwolnieniu, a co gorsza w dwóch najbliższych kolejkach jego zespół czekały starcia z Chelsea i Liverpoolem. Gdyby Leeds przegrało oba te spotkania, Niemiec pewnie nie pracowałby już na Elland Road. Na szczęście dla kibiców Pawi, w tych dwóch spotkaniach zdobyli oni cztery punkty i rozpoczęli marsz w kierunku utrzymania.

Leeds odbiło się od dna

Co prawda, obecnie Leeds znajduje się tylko trzy lokaty nad strefą spadkową z przewagą sześciu punktów nad kreską, jednak ostatnie wyniki potwierdzają ich zwyżkę formy. Od początku grudnia drużyna Farke przegrała tylko dwa mecze – 3:4 z Newcastle po golu straconym w 12. minucie doliczonego czasu gry oraz niedawno 0:4 z Arsenalem. Mniej porażek w tym czasie mają tylko oba zespoły z Manchesteru. Pawie w 13 ostatnich kolejkach zdobyły 19 punktów, co daje średnio 1,46 „oczka” na mecz. Pod tym względem są – ex aequo – z Evertonem na siódmym miejscu w lidze, a więcej goli strzeliły w tym czasie tylko trzy inne zespoły.

REKLAMA

Kluczowa dla odmiany sezonu ekipy z Elland Road okazała się zmiana formacji. W poprzednim sezonie w Championship oraz na początku obecnego Pawie grały w systemie 4-2-3-1 lub 4-3-3. Farke po dwóch awansach z Norwich był znany z tego, że w Premier League chciał grać tak, jak sezon wcześniej w Championship. Nie zamierzał zmieniać sposobu gry swojego zespołu i dostosowywać się do rywali. Chciał narzucać swoje warunki, co w obu przypadkach nie kończyło się sukcesem. Tym razem podszedł do tego jednak inaczej. Co prawda, początkowo nie zmienił ustawienia, jednak jego zespół grał bardziej pragmatycznie. Nie utrzymywał się tak długo przy piłce, częściej budował akcje dalekimi podaniami i przykładał większą wagę do stałych fragmentów gry.

Zmiana ustawienia

Niemniej jednak, start sezonu pod względem punktowym nie był dla Leeds udany. Daniel Farke znalazł się pod presją i wówczas postanowił pójść krok dalej. Niemiec zmienił ustawienie zespołu na 5-3-2 i postawił na jeszcze bardziej bezpośrednią grę. Po raz pierwszy takie ustawienie 49-letni szkoleniowiec zastosował w drugiej połowie meczu z Manchesterem City pod koniec listopada. W pierwszej części spotkanie ekipa z Elland Road nie istniała na boisku i na przerwę schodziła przegrywając 0:2. W drugich 45 minutach po zmianie formacji Leeds stało się konkurencyjne dla rywala. Udało im się odrobić dwubramkową stratę, jednak ostatecznie przegrali 2:3 po golu w doliczonym czasie gry.

Porażka nie sprawiła jednak, że Farke odszedł od tego pomysłu. W następnym meczu przeciwko Chelsea Pawie od początku wyszły ustawieniem z trzema środkowymi obrońcami i wygrały 3:1. Było to zwycięstwo jak najbardziej zasłużone (2,2 – 0,96 xG na korzyść Leeds). Kilka dni później Leeds zremisowało 3:3 z Liverpoolem, a Farke znów pokazał, że potrafi zmianami wpłynąć na przebieg meczu. W momencie, gdy Leeds przegrywało 0:2 Niemiec zdecydował się na zmianę ustawienia. Tym razem z formacji 5-3-2 przeszedł na dobrze znane piłkarzom 4-3-3. W efekcie Leeds doprowadziło do wyrównania, a mecz skończył się wynikiem 3:3.

Od drugiej połowy przeciwko Manchesterowi City ustawienie z trzema środkowymi obrońcami i dwójką wahadłowych stało się dla Leeds tym podstawowym. W ostatnich meczach Pawie coraz częściej grają w systemie 5-2-3, jednak generalnie ostatnie 14 spotkań we wszystkich rozgrywkach rozpoczynali w formacji z pięcioma obrońcami. Ustawienie 4-3-3 stało się natomiast alternatywą, z której trener może skorzystać w momencie, gdy gra się nie układa. Wariant ten Farke zastosował we wspomnianym wcześniej spotkaniu z Liverpoolem (3:3) czy też przeciwko Brentfordowi tydzień później oraz Sunderlandowi, gdy jego zespól przegrywał. We wszystkich trzech przypadkach po tych roszadach Leeds udało się wyrównać i w konsekwencji sięgnąć po jeden punkt.

Daniel Farke ma wiele rozwiązań

Taka elastyczność taktyczna sprawiła, że Leeds obecnie ma więcej rozwiązań i potrafi odrabiać straty. Farke nie miałby jednak tylu możliwości, gdyby nie dobrze przepracowane letnie okienko transferowe. Przed sezonem do klubu dołączyło dziesięciu nowych zawodników i niemal każdy z nich odgrywa ważną rolę w drużynie niemieckiego szkoleniowca. W wygranym piątkowym meczu przeciwko Nottingham Forest (3:1), bezpośredniemu rywalowi w walce o utrzymanie, w wyjściowej jedenastce wyszło czterech nowych zawodników, a kolejnych dwóch weszło na boisko z ławki. Ponadto nieobecny był lider środka pola Anton Stach, który w obecnym sezonie ma trzecią największą liczbę wykreowanych sytuacji w lidze.

Najlepiej o efektach transferowych Leeds świadczy liczba zdobytych goli przez ich nowe nabytki. Po wczorajszym spotkaniu z Chelsea wzrosła ona do 26. Drugi w tej klasyfikacji Manchester United ma takich bramek 21. Jeszcze większa różnica jest jeżeli weźmiemy pod uwagę odsetek tych goli. Leeds także jest pod tym względem najlepsze (72,2%) z ogromną przewagą nad drugim Sunderlandem (51,9%). Dzięki dobrym transferom kadra Leeds jest znacznie szersza i bardziej wyrównana oraz jest w niej po prostu więcej jakości. Dla beniaminka udane okno transferowe jest niezbędne do pozostania w elicie.

Leeds zasługuje na utrzymanie

Zmianę ustawienia na piątkę obrońców można uznawać za moment zwrotny w obecnym sezonie Leeds. Od tego czasu średnia punktów na mecz Pawi wzrosła z 0,85 do 1,46. Leeds strzela również więcej goli (1,77 do 1) oraz traci mniej (1,54 do 1,92). W ostatnich 12 kolejkach – nie licząc tej trwającej – w tabeli stworzonej na podstawie punktów oczekiwanych na stronie Understat zespół Farke jest na szóstym miejscu. Leeds w tym czasie zdobywa średnio 1,56 punktu oczekiwanego na mecz, co również jest progresem w stosunku do pierwszych 13 spotkań (1,38). Generalnie według tej statystyki przed startem trwającej kolejki Pawie na przestrzeni całego sezonu zasłużyły na prawie dziewięć „oczek” więcej, co dałoby im 11. miejsce.

Biorąc to wszystko pod uwagę oraz fakt, że forma Leeds w ostatnich tygodniach ewidentnie poszła w górę, Leeds znajduje się na dobrej drodze do utrzymania. Już początek sezonu w wykonaniu ekipy Farke nie był zły, jednak nie miało to odzwierciedlenia w wynikach. Trener Pawi nie chciał jednak czekać aż szczęście się do nich uśmiechnie. 49-latek zmienił ustawienie zespołu i sprawił, że jego zespół stał się bardziej wszechstronny i elastyczny. W ostatnich tygodniach Leeds dokłada coraz więcej argumentów, aby pozostać w najwyższej klasie rozgrywkowej na kolejny sezon.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,373FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ