Manchester City – drużyna pierwszych połów

Remis z Tottenhamem w ostatniej kolejce był szóstym z ostatnich siedmiu, w których Manchester City tracił punkty. Gdy pod koniec 2025 roku wydawało się, że The Citizens wracają na odpowiednie tory i powalczą o mistrzostwo Anglii, znów wpadli w kryzys. Po 24 kolejkach zespół Pepa Guardioli ma tylko 47 punktów, co daje średnio mniej niż dwa „oczka” na mecz. Takie tempo punktowania nie pozwoli im na zamieszanie w wyścigu mistrzowskim. W niektórych sezonach podobna średnia punktów nie wystarczała nawet do zakwalifikowania się do Ligi Mistrzów. Jeżeli Manchester City myśli o odzyskaniu tytułu nie może już sobie pozwolić na więcej wpadek.

Manchester City i szanse na tytuł

Z jednej strony zespół Pepa Guardioli ma tylko sześć punktów straty do liderującego Arsenalu, a za ich plecami nie widać zespołu, który mógłby im zagrozić w walce o mistrzostwo z Kanonierami. Różnica ta jest jak najbardziej do zniwelowania, zwłaszcza że podopieczni Guardioli rewanż z The Gunners zagrają na własnym stadionie. Arsenal w obecnym sezonie też nie jest perfekcyjny, o czym najlepiej świadczy niedawna seria trzech kolejnych spotkań bez wygranej, zakończona w minioną sobotę na Elland Road. Z drugiej strony, jeżeli The Citizens wygrają wszystkie 14 meczów do końca, zakończą sezon z 89 punktami, co w wielu poprzednich sezonach nie dawałoby mistrzostwa.

REKLAMA

Biorąc pod uwagę obecną dyspozycję The Citizens komplet punktów do końca sezonu jest bardzo mało prawdopodobny. W ostatnich sześciu kolejkach, a więc od kolejki rozgrywanej na przełomie 2025 i 2026 roku, Manchester City zdobył tylko siedem punktów. W tabeli sporządzonej jedynie za ten okres zajmują dopiero 14. miejsce. Pomimo, że według modelu punktów oczekiwanych na stronie Understat „powinni” zdobyć dwa „oczka” więcej, to wciąż nie jest to wynik na miarę zespołu aspirującego do walki o mistrzostwo. W analizowanym okresie jest to dopiero 11. wynik spośród wszystkich drużyn. The Citizens w tym czasie strzelili tyle samo goli, co stracili, a ich różnica goli oczekiwanych wynosi tylko +0,48.

Ekipie z Etihad Stadium znacznie lepiej idzie na pozostałych frontach. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki Manchester City przegrał tylko dwa z ostatnich 10 meczów. Ponadto Obywatele są już w 1/8 finału Ligi Mistrzów, awansowali do kolejnej rundy FA Cup oraz są jedną nogą w finale Pucharu Ligi. W pierwszym meczu półfinałowym pokonali 2:0 Newcastle na wyjeździe i rewanż wydaje się być tylko i wyłącznie dopełnieniem formalności.

Mecze dwóch połów

Główne mankamenty The Citizens w ostatnim czasie zostały odzwierciedlone w spotkaniu ostatniej kolejki przeciwko Tottenhamowi. Manchester City rozegrał niemal perfekcyjną pierwszą połowę. Piłkarze Guardioli w pełni kontrolowali wydarzenia boiskowe i wydawało się, że kolejne gole są tylko kwestią czasu. Spurs oddali zaledwie trzy strzały, z czego jeden celny, a ich wskaźnik xG wyniósł 0,23. Niemniej jednak, podobnie jak w wielu innych spotkaniach, w drugiej części gry oglądaliśmy zupełnie inny zespół. Posiadanie piłki Tottenhamu wzrosło z 36% w pierwszej części gry do 45 w drugiej. Ponadto oddali oni dziewięć strzałów, z czego pięć w światło bramki.

W drugiej połowie Tottenham zmienił ustawienie z 3-4-3 na 4-3-3 i nastawił się na bardziej bezpośrednią grę. Odsetek dalekich podań zespołu Thomasa Franka wzrósł z 12,4 do 15,2%. Spurs byli również bardziej skuteczni w wygrywaniu pojedynków oraz odbiorach. Procent wygranych pojedynków wzrósł z 41,4 do 47,4, natomiast skuteczność odbiorów z 33,3 do 50. W drugiej połowie Tottenham zwiększył intensywność, z czym Manchester City nie potrafił sobie poradzić. W efekcie Spurs zbierali więcej drugich piłek i byli w stanie momentami przejąć kontrolę nad środkową strefą boiska.

Manchester City traci punkty przeciwko Big Six

Zresztą podobnie wyglądał m.in. niedawny mecz przeciwko Chelsea zremisowany przez Obywateli 1:1. W pierwszej połowie The Citizens również mieli całkowitą kontrolę nad przebiegiem meczu. Prowadzili 1:0, a kolejne gole wydawały się być tylko i wyłącznie kwestią czasu. Chelsea oddała tylko jeden strzał i była w posiadaniu piłki przez 32% czasu. W drugich 45 minutach obraz gry odwrócił się jednak niemal o 180 stopni. Posiadanie piłki The Blues wzrosło do 54%, a ich wskaźnik xG tylko w drugiej połowie wyniósł 1,66 przy 0,29 City. W drugich 45 minutach Chelsea przede wszystkim była w stanie dłużej utrzymać się przy piłce, wciągnąć rywali do pressingu i wykorzystać wolne przestrzenie na ich połowie. Celność podań The Blues wzrosła z 78 do 86%, co było też skutkiem mniej intensywnego pressingu The Citizens.

Również w starciu z Tottenhamem po przerwie pressing Manchesteru City nie był tak efektywny jak w pierwszej połowie. Obie bramki The Citizens strzelili po przejęciu futbolówki w okolicach środka boiska w wyniku udanego pressingu i szybkim przejściu do ataku. Kolejnym przykładem meczu, w którym ekipa Guardioli straciła punkty po zmianie stron jest niedawna porażka 0:2 w derbach z United. Co prawda, w pierwszej połowie United dwa razy trafiali do siatki, jednak obie bramki nie zostały uznane z powodu spalonych. Dopiero po przerwie zaczęła się zarysowywać przewaga Czerwonych Diabłów. W drugiej części meczu Man United strzeliło dwa gole oraz wygenerowało 1,89 xG, podczas gdy w pierwszej tylko 0,38.

Problem z utrzymaniem intensywności

Gdyby sporządzić tabelę obejmującą jedynie pierwsze połowy meczów, The Citizens byliby w niej niekwestionowanym liderem. Z 54 punktami wyprzedzaliby drugi Arsenal o 12 „oczek”. Niestety dla kibiców Obywateli mecze trwają 90 minut. W tabeli uwzględniającej jedynie drugie połowy Manchester City jest z kolei dopiero na ósmej lokacie z dorobkiem 35 punktów. Średnia na mecz w drugich 45 minutach spada z 2,25 do 1,46. Oczywiście trzeba tutaj wziąć też pod uwagę zarządzanie wynikiem. Jeżeli The Citizens mają korzystny rezultat już po pierwszej połowie, to w drugiej nie muszą strzelać kolejnych goli, a wystarczy jedynie utrzymać prowadzenie.

Niemniej jednak, podopieczni Guardioli z pozycji wygrywającego stracili już 11 punktów. Aczkolwiek biorąc pod uwagę, że aż w 19 meczach wychodzili na prowadzenie, nie jest to tak zły wynik. W takich spotkaniach tracą średnio 0,58 punktu na mecz. Niemniej jednak, znajdujące się na dwóch pozostałych czołowych lokatach Arsenal i Aston Villa są pod tym względem o wiele lepsze (kolejno 0,28 i 0,13). The Citizens nie są w stanie zagrać całego meczu na tej samej intensywności. W spotkaniach ze słabszymi rywalami, kiedy mogą oszczędzać siły przy korzystnym wyniku, nie jest to jeszcze problemem. Jednak w meczach, w których gra na wysokiej intensywności wymagana jest od początku do końca, Manchester City w drugich połowach traci swoje atuty.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    144,187FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ