Fulham Marco Silvy, czyli zespół odporny na kłopoty

Obecny sezon ligowy jest dla klubów grających w największych ligach europejskich o tyle trudniejszy, że w jego trakcie rozgrywany jest Puchar Narodów Afryki. Przez kilka kolejek kluby nie mogą więc skorzystać z zawodników biorących udział w tym turnieju. W Premier League wśród najbardziej poszkodowanych zespołów wymieniano Fulham. W tym trudnym czasie The Cottagers nie przegrali jednak żadnego meczu, a Marco Silva pokazał, że jest trenerem, który potrafi dostosować się do wymagających realiów.

Nigeryjska kolonia w Fulham

Fulham wysłało na turniej trzech reprezentantów Nigerii – Calvina Basseya, Alexa Iwobiego oraz Samuela Chukwueze. Każdy z nich w trwającym sezonie odgrywa w zespole Marco Silvy co najmniej ważną rolę:

  • Calvin Bassey jest podstawowym środkowym obrońcą i do wyjazdu na Puchar Narodów Afryki – według FB Ref – rozegrał 94,8% możliwych minut w Premier League.
  • Alex Iwobi to kluczowy piłkarz dla ofensywy Fulham. Może zagrać na lewym skrzydle, ale także w środku pomocy jako zawodnik z dużym wkładem w grę ofensywną. Przed wyjazdem na Puchar Narodów Afryki rozegrał 92,2% możliwych minut w lidze.
  • Samuel Chukwueze rozegrał zdecydowanie mniej minut, ale po okresie adaptacji zaczął pokazywać duże umiejętności i, mimo że nie spędził na boisku wiele czasu, ma obiecujące liczby. W klubowej klasyfikacji kanadyjskiej był wiceliderem, gdy opuszczał zespół na rzecz reprezentacjii Nigerii. Teraz spadł na 3. miejsce, ponieważ wyprzedził go Raul Jimenez.
REKLAMA

Cała trójka z reprezentacją Nigerii dotarła do półfinału Pucharu Narodów Afryki, gdzie po rzutach karnych odpadła z Marokiem. W sobotę zmierzą się z Egiptem w starciu o brązowy medal. Ominą więc jeszcze nadchodzącą kolejkę Premier League, w której Fulham zmierzy się na wyjeździe z Leeds. Dla The Cottagers ten świąteczno-noworoczny maraton zapowiadał się na bardzo trudny okres. Mecze były rozgrywane jeden za drugim, nie było czasu na odpoczynek, więc trenerzy klubów, które nie grają w europejskich pucharach byli zmuszeni do dokonywania większych rotacji niż na poprzednich etapach sezonu. Braki kadrowe w tym czasie mogły być więc najbardziej bolesne. Gdy nigeryjska kolonia ruszyła na zgrupowanie reprezentacji, Fulham zajmowało 14. miejsce z 7-punktową przewagą nad strefą spadkową. To dość bezpieczny zapas, ale pesymiści – zwłaszcza po porażce z Newcastle w Carabao Cup – mogli mieć obawy, że przy złych wiatrach pod nieobecność trzech ważnych piłkarzy niebezpiecznie zbliżą się ostatniej trójki w tabeli.

Od tego czasu Fulham nie przegrało jednak ani razu

W pięciu ligowych meczach zdobyli 11 punktów, a w miniony weekend awansowali do kolejnej rundy Pucharu Anglii pokonując Middlesbrough. Terminarz dla Fulham nie był specjalnie trudny, ale równiez nie należał do najłatwiejszych. Na własnym stadionie pokonali Nottingham Forest (1:0), a następnie wygrali na wyjeździe z West Hamem (1:0). Później przyszła seria dwóch remisów – w wyjazdowym meczu z Crystal Palace (1:1) oraz domowym z Liverpoolem (2:2), a świąteczno-noworoczny maraton zakończyli zwycięstwem z Chelsea przed własną publicznością (2:1). W przypadku dwóch ostatnich – czyli na papierze najtrudniejszych meczów – ekipa Marco Silvy może mówić o szczęściu. Z Liverpoolem uratowali remis po strzale życia z dystansu Harrisona Reeda w doliczonym czasie gry, a przeciwko Chelsea przez ponad 3/4 meczu grali w przewadze jednego zawodnika.

Kto wskoczył do składu?

Za Calvina Basseya wskoczył jego naturalny, lewonożny zmiennik – Jorge Cuenca. Hiszpan we wszystkich pięciu meczach zagrał w wyjściowym składzie i spisywał się bardzo dobrze. W meczach z Liverpoolem i z Chelsea Marco Silva rozpoczynał od ustawienia z piątką obrońców, więc do składu wskakiwał jeszcze Issa Diop.

Na absencji Alexa Iwobiego również zyskało dwóch piłkarzy – Sasa Lukic oraz Tom Cairney. Gdy Nigeryjczyk przebywał na Pucharze Narodów Afryki trener zmienił charakterystykę środka pola w kierunku zwiększenia fizyczności oraz odpowiedzialności taktycznej w defensywie. Dzięki temu Fulham rzeczywiście zaczęło tracić mniej bramek. W pierwszych trzech spotkaniach duet środkowych pomocników tworzyli Sander Berge i Sasa Lukic, a w dwóch ostatnich do jednego z nich dołączał 34-letni Tom Cairney. Choć Alex Iwobi w środku pomocy zapewnia progresję piłki i ma duży wpływ na ofensywę to miniony okres zapewne zmusi Marco Silvę do zastanowienia się czy jednak zespół nie jest lepiej zbalansowany przy grze dwójką typowych środkowych pomocników, z Nigeryjczykiem na lewym skrzydle.

Odpowiedzią na brak skrzydłowych – ponieważ na tej pozycji mogą grać zarówno Iwobi, jak i Chukwueze – była poniekąd zmiana ustawienia na piątkę obrońców (choć Fulham regularnie stosuje taki manewr przeciwko zespołom, którym nie jest w stanie zabrać piłki i musi skupić się na defensywie). W pierwszych trzech spotkaniach na lewym skrzydle został ustawiony Kevin, a druga flanka należała do będącego w fantastycznej formie Harry’ego Wilsona. Kevin potrafi tworzyć przewagę indywidualną poprzez wygrywanie pojedynków, ale jest piłkarzem bardzo „surowym”. Brakuje mu chłodnej głowy, spokoju, umiejętności podjęcia odpowiedniej decyzji oraz dyscypliny taktycznej i tym można tłumaczyć pozostawienie go w roli zmiennika na starcia z Liverpoolem i Chelsea.

Największy wygrany – Marco Silva

Na największego wygranego okresu świąteczno-noworocznego w Fulham wyrasta trener zespołu. O pracy Marco Silvy bardzo dobrze świadczy, że w tak trudnym czasie, nie tylko przy absencjach trzech graczy, którzy brali udział w Pucharze Narodów Afryki, ale także kontuzjowanych Rodrigo Muniza, Ryana Sessegnona (w czterech meczach), Joshuy Kinga (3 mecze) i Kenny’ego Tete (2 mecze) drużyna nie wpadła w dołek, a z 14. miejsca awansowało na 9. lokatę, powiększyła przewagę nad strefą spadkową do 17 punktów i de facto włączyła się do walki o europejskie puchary.

To przede wszystkim zasługa uniwersalności zespołu, którą przy odpowiednio szerokiej kadrze potrafi wykorzystać Marco Silva. Potrafią zagrać z nastawieniem na kontrolę meczu przez posiadanie piłki, ale komfortowo czują się również w niskiej obronie. Czy rywal odda im piłkę, czy ją zabierze – żaden scenariusz nie stanowi dla nich problemu. Najczęściej grają w systemie z czwórką obrońców, ale nie jest im obca również gra z trójką stoperów i wahadłowymi. Portugalski szkoleniowiec dostosowuje plan na mecz w zależności od przeciwnika oraz sytuacji kadrowej jego drużyny.

W ten sposób Marco Silva stworzył drużynę, w której gwiazdą jest system. Oczywiście, znajdują się w niej wyróżniający piłkarze – jak Alex Iwobi, w poprzednim sezonie Antonee Robinson, w tym natomiast Harry Wilson, w przeszłości Joao Palhinha czy Aleksandar Mitrovic – natomiast ich największą siłą jest kolektyw. W Fulham odbudowało się wielu piłkarzy, którzy znaleźli się na zakręcie kariery właśnie dlatego, że trafili w miejsce, gdzie rosną wraz z zespołem.W ten sposób Marco Silva po raz kolejny – mimo pojawiających się kłopotów i niskiego budżetu – bez trudu utrzyma Fulham w Premier League.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    143,790FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ