Sunderland zbudował twierdzę na Stadium of Light

W walce o utrzymanie jako kluczowe wymienia się kilka czynników. Najczęstsze z nich to m.in.: dobra organizacja gry w obronie, solidny bramkarz, bramkostrzelny napastnik, dobrze dopracowane stałe fragmenty gry w ofensywie i defensywie oraz punktowanie na własnym stadionie. Sunderland, który jest beniaminkiem i przed sezonem był typowany do walki o utrzymanie spełnia wszystkie te punkty. A największe wrażenie mogą robić wyniki w spotkaniach u siebie. W pierwszej połowie sezonu Czarne Koty nie przegrały żadnego z dziesięciu meczów na Stadium of Light. Dzięki temu na tym etapie sezonu mają już 29 punktów i bliżej im do miejsc gwarantujących udział w europejskich pucharach niż strefy spadkowej.

Bez porażki u siebie

Sunderland jest jedną z dwóch drużyn – obok Arsenalu – która w trwającej kampanii nie poniosła jeszcze u siebie porażki. Na Stadium of Light kompletu punktów nie potrafiły zdobyć najlepsze angielskie zespoły – Arsenal (2:2), Aston Villa (1:1), Newcastle (1:0), Chelsea (1:2) czy w ostatniej kolejce Manchester City (0:0). W meczach domowych zespół Regisa Le Brisa jest piątym najlepiej punktującym ze średnią dwóch „oczek” na mecz. Można się zastanawiać, czy Czarne Koty utrzymają takie tempo do końca sezonu, ponieważ bardziej dogłębne statystyki sugerują, że „powinni” tych punktów mieć znacznie mniej. Według modelu xG (goli oczekiwanych) na stronie Understat w spotkaniach domowych zasłużyli na około 11 punktów, co jest czwartym najgorszym wynikiem w lidze.

REKLAMA

Zresztą wystarczy spojrzeć na dwa ostatnie mecze. Co prawda, Sunderland zremisował zarówno z Leeds (1:1), jak i Manchesterem City (0:0), jednak w obu tych starciach stworzyli sobie znacznie mniej sytuacji (0,81 – 2,61 xG przeciwko Leeds; 0,96 – 2,44 xG z The Citizens). Również w starciach z Arsenalem czy Chelsea Czarne Koty osiągnęły lepszy rezultat niż wskazywałby na to współczynnik xG. Generalnie podopieczni Le Brisa w dziesięciu meczach na Stadium od Light strzelili sześć goli więcej oraz stracili sześć mniej niż „powinni” według wspomnianej statystyki. Czy jednak „oszukiwanie” tego modelu jest tylko i wyłącznie przypadkiem i w drugiej połowie sezonu Sunderland nie będzie już tak dobrze punktował?

Solidny bramkarz i specyficzny sposób bronienia

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, aczkolwiek są aspekty, które mogą to wyjaśnić. O ile zdobywanie tylu goli może być problemem, tak można wierzyć, że tracenie tak niewielu bramek nie jest przypadkowe. Pierwszym czynnikiem jest bramkarz Robin Roefs. Holender przyszedł do klubu przed obecnym sezonem i z miejsca stał się jednym z najlepszych golkiperów Premier League. 22-latek ma najwyższy procent obronionych strzałów, a więcej interwencji zanotował jedynie Matrin Dubravka z Burnley. Według statystyki PSxG Roefs uchronił swój zespół przed 3,7 gola, co jest najlepszym wynikiem w lidze.

Drugą kwestią jest styl gry preferowany przez Regisa Le Brisa. Sunderland dopuszcza rywali do dużej liczby strzałów, jednak w większości są to sytuacje z pozycji o niskim prawdopodobieństwie strzelenia gola. Tylko Burnley i West Ham pozwoliły rywalom na więcej uderzeń, jednak do mniejszej liczby „dużych szans” dopuściło jedynie sześć zespołów. Przeciwnicy Czarnych Kotów oddają średnio strzały z najgorszych pozycji do zdobycia bramki (0,09 npxG/strzał).

Sunderland gra ofiarnie w defensywie

Kolejnym aspektem, który pozwala Sunderlandowi tracić mniej goli niż „powinien” według statystyk jest ofiarna gra w defensywie. Ekipa Le Brisa ma największą różnicę w lidze pomiędzy xGC (gole oczekiwane stracone; 26,5) a PSxGC (oczekiwane gole stracone na podstawie jakości oddanego strzału; 20,7). Oczywiście w dużej mierze może to wynikać z nieskuteczności rywali. Trzeba też jednak zaznaczyć, że do tej statystyki nie wliczają się nie tylko strzały niecelne, ale też te zablokowane. A tak się składa, że więcej uderzeń od Sunderlandu w tym sezonie zablokowali tylko piłkarze Evertonu i West Hamu. Oczywiście te prawie sześć goli różnicy to w dużej mierze szczęście, które sprzyja Czarnym Kotom, jednak nie sposób nie docenić również ich ofiarności w grze defensywnej.

Najlepszym tego przykładem było wczorajsze starcie z Manchesterem City. Podopieczni Pepa Guardioli oddali 14 strzałów, jednak aż pięć z nich zostało zablokowanych przez graczy Sunderlandu. Wskaźnik xG Obywateli wyniósł 2,44, jednak biorąc pod uwagę jakość oddanych strzałów, zasłużyli oni tylko na 0,74 gola. Z jednej strony można mówić o nieskuteczności. Z drugiej drużyna Le Brisa swoją postawą w defensywie i sporą liczbą zablokowanych strzałów niewątpliwie się do tego przyczyniła. Podczas tego spotkania wielokrotnie mieliśmy okazję oglądać obrazki, gdzie cały zespół Sunderlandu ustawiony był 20-30 metrów od własnej bramki. Często nawet dochodziło do sytuacji, gdy we własnym polu karnym Czarne Koty miały aż dziesięciu piłkarzy. Przy tak zagęszczonej defensywie ciężej o stworzenie klarownej okazji do oddania strzału.

Sunderland gotowy na Premier League

Na tak dobre wyniki i małą liczbę goli traconych pracuje więc cały zespół. Sunderland jest bardzo dobrze zorganizowany bez piłki. Potrafią grać zarówno w niskim pressingu, jak i wyczuć moment, kiedy mogą podejść wyżej i spróbować odebrać piłkę na połowie rywala. Widoczne było to zwłaszcza w pierwszej połowie ostatniego spotkania z Manchesterem City, w której dopuścili przeciwników do zaledwie dwóch strzałów. Czarne Koty nie tylko dobrze prezentowały się w defensywie, ale również w fazie przejścia z ataku do obrony. Po stracie piłki błyskawicznie doskakiwali do rywali, chcąc jak najszybciej ją odebrać. Natomiast gdy się to nie udało szybko odbudowywali ustawienie, wracając całym zespołem na własną połowę.

Słowa uznania należą się tutaj zwłaszcza trenerowi. Regis Le Bris w krótkim czasie poskładał zespół, który w lecie przeszedł rewolucję. Do klubu przyszło aż 13 nowych zawodników. Pierwsza jedenastka Czarnych Kotów składa się głównie z piłkarzy, którzy zasilili szeregi klubu tego lata. Mimo to, na boisku absolutnie tego nie widać. Sunderland funkcjonuje jak zespół, który w tym zestawieniu personalnym gra już dobrych kilka lat, a piłkarze mają wypracowane pewne automatyzmy.

Właściciele klubu tego lata nie szczędzili pieniędzy, wydając na transfery prawie 200 milionów euro. Najważniejsze jednak jest to, że większość z tych transferów się sprawdziła. Dzięki temu Sunderland do tego sezonu przystąpił z kadrą gotową do gry w Premier League. Najlepiej świadczy o tym fakt, że we wczorajszym meczu z Manchesterem City w ogóle nie było widać nieobecności sześciu zawodników, z których większość regularnie gra w podstawowym składzie. Być może Sunderland punktuje wyraźnie ponad stan i pozostanie w walce o europejskie puchary jest mało realne. Niemniej jednak, już w połowie sezonu Czarne Koty są blisko wypełnienia głównego celu na ten sezon, jakim jest utrzymanie. I to na pewno nie jest przypadek, a efekt dobrze wykonanej pracy przez cały klub.

SPRAWDŹ TAKŻE
Więcej
    REKLAMA
    143,291FaniLubię

    MOŻE ZACIEKAWI CIĘ