Gol przeciwko Atletico na początku kwietnia, dwa trafienia z Newcastle w połowie marca. W lutym gole przeciwko Villarrealowi i Mallorce, do tego bramki z Kopenhagą, Slavią Praga, Realem Madryt oraz Espanyolem w styczniu. Robert Lewandowski dziewięciokrotnie pokonywał w tym roku bramkarzy rywali jako zawodnik FC Barcelony. Z miesiąca na miesiąc coraz trudniej poprawiać mu swój dorobek, a w trzech ostatnich ligowych spotkaniach zaliczył łącznie zaledwie 11 minut gry. Pytanie, czy obserwujemy ostatnie momenty Lewego w Katalonii, wydaje się dziś mieć dość oczywistą odpowiedź.
Lewandowski rozegrał w sezonie 2025/26 42% możliwego czasu gry w LaLidze oraz 58% możliwego czasu gry w Lidze Mistrzów. We wszystkich rozgrywkach klubowych uzbierał niewiele ponad 2000 minut, czyli mniej więcej połowę dorobku minutowego z poprzedniego sezonu. Jeszcze bardziej obrazowo wygląda to tak: w rozgrywkach 2024/25 grał średnio 75,5 minuty na mecz, a obecnie ten wynik spadł do 50,7 minuty na spotkanie. Dla porównania, w czasach gry dla Bayernu Monachium potrafił notować średnią 88,9 minuty na mecz, grając od deski do deski niemal każde spotkanie.
Skuteczność nie gorsza niż wcześniej
Najlepszy polski piłkarz w historii starzeje się i jest to fakt niepodważalny. Paradoksalnie jednak jego skuteczność wcale nie wygląda źle. W tym momencie strzela średnio 0,8 gola na 90 minut gry — więcej niż w sezonie 2023/24 (0,6) i podobnie jak w rozgrywkach 2022/23 (0,8). Dla porównania Ferran Torres notuje obecnie 0,7 gola na 90 minut. Widać to także w innej statystyce. W LaLidze Lewy znajduje drogę do siatki średnio co 101 minut, nieznacznie gorzej niż Kylian Mbappe (97), a zdecydowanie lepiej niż Vedat Muriqi (123) i Ferran Torres (125). Dodajmy też, że Polak w tym czasie wykorzystał tylko jednego karnego, podczas gdy Mbappe zamienił na gole aż osiem jedenastek. Czy możemy więc założyć, że Robert Lewandowski jako podstawowy piłkarz zespołu Hansiego Flicka, grający po 85–90 minut na mecz, biłby się o koronę króla strzelców? Tak, ale…
Robert Lewandowski może już zwyczajnie nie być w stanie grać około 4000 minut w sezonie. Ma swoje lata, a rywalizuje w jednej z najlepszych lig świata. Trudno zakładać, że Flick bezpodstawnie odsuwałby kapitana reprezentacji Polski od gry wyłącznie z własnej zachcianki.
Obecna sytuacja działa na Lewego bardzo niekorzystnie
Cierpi jego wizerunek, bo piłkarz-maszyna, jak swego czasu określały go media, coraz częściej zmienia się w zawodnika skazywanego na rolę zmiennika, a czasem wręcz przyspawanego do ławki rezerwowych. Wydaje się oczywiste, że Polak nie będzie skłonny do kontynuowania takiego stanu rzeczy. Wiek robi swoje, ale Robert nadal może bić się o koronę króla strzelców w miejscu, które da mu ku temu lepsze warunki. Czy taką byłaby Serie A? Trudno przewidzieć w jakiej dyspozycji będzie za kilka miesięcy. Najlepszy okres kariery ma już z dużą dozą prawdopodobieństwa za sobą, ale grając w zespole dostosowanym pod jego obecne atuty/wady wciąż powinien regularnie trafiać do siatki.
Współpraca polskiego napastnika z katalońskim klubem pod wodzą niemieckiego trenera zdaje się po prostu wyczerpywać, a ostatnie spotkania wyraźnie na to wskazują. Pytanie jaki pomysł na siebie ma Robert Lewandowski — ale wydaje się, że nie jest zainteresowany dograniem kariery jako piłkarz, który jedynie łapie się do kadry meczowej bez realnego wpływu na grę.
