FC Barcelona szuka opcji na skrzydło i wróciła do nazwiska Jana Virgilego. Według Sergiego Capdevilli z dziennika „Sport”, 19-letni zawodnik Mallorki znalazł się wśród piłkarzy analizowanych przez klub z Katalonii. Temat jest o tyle ciekawy, że Virgili jeszcze niedawno był piłkarzem Barcelony.
Latem trafił na Majorkę za około 3,5 miliona euro. Wcześniej występował w rezerwach „Dumy Katalonii”, ale nie przebił się do pierwszej drużyny Hansiego Flicka. Transfer miał dać mu regularne granie w La Liga i pod tym względem ruch się obronił. Virgili rozegrał 34 spotkania, strzelił 2 gole i zanotował 6 asyst. Liczby nie rzucają na kolana, ale jak na 19-latka w pierwszym pełnym sezonie na tym poziomie wyglądają przyzwoicie.
Kluczowa jest jednak sytuacja Mallorki. Po spadku z La Liga zmieniły się zapisy w kontrakcie zawodnika. Klauzula wykupu miała spaść z 30 milionów euro do około 12 milionów. Barcelona ma dodatkowy atut, bo przy sprzedaży zachowała 40 procent od przyszłego transferu. W praktyce ewentualny powrót skrzydłowego kosztowałby ją mniej — około 7,2 miliona euro.
Dla Barcelony to może być ważne. Klub nadal musi pilnować wydatków, a opcje na skrzydło nie są tanie. W poprzednim sezonie rolę zmiennika Raphinhi pełnił Marcus Rashford, wypożyczony z Manchesteru United. Barcelona ma opcję wykupu Anglika za około 30 milionów euro, ale na dziś nie wiadomo, czy zdecyduje się z niej skorzystać. Virgili nie byłby transferem gotowej gwiazdy. Barcelona zna jego mocne i słabe strony, więc ryzyko sportowe byłoby mniejsze niż przy zawodniku z zupełnie obcego rynku. Na dziś to bardziej temat do obserwowania niż transfer bliski finalizacji. Spadek Mallorki sprawił jednak, że sytuacja Virgilego zrobiła się dla Barcelony znacznie ciekawsza. Jeśli klub będzie szukał tańszej alternatywy na skrzydło, powrót byłego zawodnika może wrócić na stół.

