Wisła Kraków kontynuuje porządkowanie kadry po awansie do PKO BP Ekstraklasy. Klub oficjalnie poinformował, że Jordi Sanchez zostaje przy Reymonta. Hiszpański napastnik przedłużył kontrakt do 30 czerwca 2027 roku, a w umowie znalazła się opcja wydłużenia współpracy o kolejny sezon. Sanchez trafił do Wisły zimą, podpisując krótki kontrakt do końca rozgrywek 2025/26. Miał pomóc w walce o awans i dać Mariuszowi Jopowi dodatkową opcję w ataku. Nie zachwycił liczbami, ale klub uznał, że warto zostawić go w kadrze na Ekstraklasę.
Hiszpan rozegrał dla Wisły 11 meczów ligowych, zdobył w nich dwie bramki i zanotował jedną asystę. Nie są to statystyki, które bronią decyzji o przedłużeniu umowy, ale w jego przypadku ocena nie sprowadza się wyłącznie do goli. W końcówce sezonu to właśnie on zastępował Angela Rodado. Strzelecko odstawał od rodaka, ale Jop najwyraźniej był zadowolony z jego gry. W Ekstraklasie najważniejszą postacią ataku pozostanie Rodado. Przedłużenie umowy z Sanchezem może sugerować, że przy Reymonta nie będzie znaczących wzmocnień ofensywy, a szkoleniowiec oprze atak o hiszpańską gwiazdkę i Sancheza w roli uzupełnienia/zmiennika.
Wisła Kraków ufa Hiszpanowi
W ostatnich dniach klub zabezpieczył przyszłość kilku zawodników z obecnej kadry. Nowe kontrakty podpisali m.in. Wiktor Biedrzycki, Bartosz Jaroch, James Igbekeme oraz Maciej Kuziemka. Przy Reymonta nie zaczynają wszystkiego od zera, tylko próbują utrzymać trzon zespołu, który wywalczył awans. Decyzja w sprawie Sancheza nie jest ruchem, który rozpali wyobraźnie kibiców. To bardziej praktyczne zabezpieczenie pozycji. 31-latek zna już klub, szatnię i wymagania trenera. Po pełnym okresie przygotowawczym może wyglądać lepiej niż wiosną, ale raczej nikt nie oczekuje od niego cudów. Wiosną pomógł drużynie w drodze do Ekstraklasy, ale nie stał się jej pierwszoplanową postacią. W nowym sezonie musi pokazać, że nie jest tylko napastnikiem do rotacji, lecz realnym wsparciem dla Rodado.

