Mihai Popa może trafić do Motoru Lublin. Jeszcze niedawno rumuński bramkarz był łączony z Wisłą Kraków, ale wszystko wskazuje na to, że bliżej mu teraz do innego klubu PKO BP Ekstraklasy. Według Tomasza Włodarczyka z portalu Meczyki.pl, 25-latek dogadał warunki z Motorem i jest dziś najpoważniejszym kandydatem do zastąpienia Ivana Brkicia.
Ivan Brkić był jednym z najważniejszych piłkarzy Motoru, ale przedłużenie umowy okazało się scenariuszem niemożliwym do zrealizowania. Nic dziwnego, skoro do gry weszła Legia Warszawa. Chorwat nie przedłużył wygasającego kontraktu, a stołeczny klub wykorzystał sytuację i sięgnął po gotowego bramkarza z Ekstraklasy. Motor musiał więc znaleźć następcę, a media w ostatnich tygodniach rozważały sporą grupę kandydatów. Wygląda jednak na to, że dojdzie do sporego zwrotu akcji.
Mihai Popa ma 25 lat, 190 centymetrów wzrostu, a za sobą pobyt w Torino. We Włoszech nie zdołał się przebić, ale wcześniej zbierał doświadczenie między innymi w FC Voluntari, Rapidzie Bukareszt i Astrze Giurgiu. Ostatnio występował w CFR Cluj — w minionym sezonie rozegrał 19 spotkań. W 8 z nich zachował czyste konto. Przez ostatnie dni łączony był przede wszystkim z Wisłą Kraków. „Biała Gwiazda” szuka bramkarza, mimo że przedłużyła kontrakt z Patrykiem Letkiewiczem. W grze pojawiały się dwa nazwiska: Marcel Łubik i właśnie Mihai Popa. Teraz wygląda jednak na to, że Wisła mocniej poszła w stronę Polaka, który po sezonie wrócił do Augsburga po wypożyczeniu do Górnika Zabrze.
Wisła Kraków znalazła, Motor Lublin zatrudni
Czy Motor Lublin rzeczywiście wyskautował Rumuna, czy też skorzysta ze skautingu Wisły Kraków? Wszystko wskazuje na to, że Mihai Popa trafi do Ekstraklasy, ale jego pracodawcą nie będzie „Biała Gwiazda”. Przy Reymonta postawią na Łubika, co jest dość specyficznym wyborem. Nie chodzi tu o potencjał sportowy polskiego bramkarza, ale o fakt jego wypożyczenia — prawdopodobnie bez opcji transferu definitywnego. Górnik Zabrze nie chciał „za darmo” promować i ogrywać piłkarza Augsburga, Wisła Kraków najwyraźniej chwyta haczyk. Czy lepszym wyborem byłby Mihai Popa — szczególnie że można zatrudnić go na stałe? Cóż, za kilka miesięcy będziemy mądrzejsi.

